Czy istnieje klątwa po NBA Cup? Nowe rankingi i bolesne zderzenia z rzeczywistością dla dotychczasowych triumfatorów. W świecie NBA, gdzie euforia po zwycięstwie często ustępuje miejsca brutalnej prawdzie ligowego maratonu, obserwujemy niepokojące tendencje. Czy prestiżowe zwycięstwo w inauguracyjnej edycji NBA Cup faktycznie wpływa na formę drużyn w kolejnych tygodniach? Przyglądamy się najnowszym zestawieniom siły (Power Rankings), które bezlitośnie obnażają spadki formy.
Knicks w kryzysie: Czy Karl-Anthony Towns jest powodem upadku?
Pamiętamy, jak rok temu Los Angeles Lakers po triumfie w NBA Cup chwilowo odetchnęli, by miesiąc później zaliczyć serię 3 wygranych na 10 porażek, lądując poniżej 50% zwycięstw. Podobnie Milwaukee Bucks, którzy po zdobyciu trofeum w 2024 roku, przegrali pięć z ośmiu kolejnych spotkań. Teraz nadszedł czas na Nowy Jork Knicks, którzy najwyraźniej mierzą się z analogiczną „potyczką po Pucharze”.
Mimo że New York Knicks początkowo wyglądali solidnie po wygraniu tegorocznego Pucharu, a wszelkie obawy o „klątwę” zdawały się zażegnane, ostatnie tygodnie to absolutny zjazd. Od porażki z San Antonio Spurs w Sylwestra, drużyna z Madison Square Garden straciła aż osiem z dziesięciu ostatnich meczów. Co gorsza, te porażki są gorzkie – naznaczone wzajemnym obwinianiem się, gwizdami publiczności na własnym parkiecie i coraz głośniejszym kwestionowaniem kompetencji trenera, Mike’a Browna.
Początkowo zespół wydawał się zjednoczony wokół Browna, ale w miarę jak pojawiają się pęknięcia – zwłaszcza w kontekście defensywy i zbiórek, których Brown domaga się od Karla-Anthony’ego Townsa – narasta frustracja. Knicks wciąż zajmują wysokie, trzecie miejsce na Wschodzie, ale zagrożenie jest realne. Do strefy turnieju play-in tracą zaledwie 2,0 wygrane. Dlatego też dla nowojorskiej ekipy musi być to zimny prysznic: w najnowszych Power Rankings zniknęli z czołowej dziesiątki.
Denver przetrwało burzę, podczas gdy inni się gubią: Jokić poza grą, Murray błyszczy
W opozycji do problemów Knicks widzimy drużynę, która pomimo poważnej straty, zachowuje niewiarygodną stabilność. Gratulacje dla Denver Nuggets za postawę w ostatnich tygodniach bez swojego MVP, Nikoli Jokicia. Lider Serb kontuzji kolana doznał 29 grudnia w meczu z Miami Heat i według prognoz ma pauzować przez cztery tygodnie. Istnieje jednak szansa, że wróci w najbliższych dniach. Tymczasem Nuggets, kierowane na dobre przez Jamala Murraya (notującego 28,8 punktu na mecz w tym okresie) oraz zaskakująco efektywnego Peytona Watsona (22,5 punktu), zanotowali przyzwoity bilans 7-4. Dzięki temu Denver awansuje na czwarte miejsce w zestawieniu.
Oto jak wygląda czołówka tegorocznych rankingów:
- Oklahoma City Thunder, 35-8.
- Detroit Pistons, 30-10.
- San Antonio Spurs, 29-13.
- Denver Nuggets, 29-14.
- Phoenix Suns, 25-17.
- Boston Celtics, 26-15.
- Houston Rockets, 25-15.
- Minnesota Timberwolves, 27-16.
- Los Angeles Lakers, 25-16.
- Golden State Warriors, 24-19.
Cleveland Cavs nabiera tempa, a co z resztą stawki?
Przechodząc do dalszej części rankingu, musimy zwrócić uwagę na Cleveland Cavaliers. Po fantastycznym początku (12-6), Cavs popadli w niezrozumiałą zapaść od Święta Dziękczynienia do Bożego Narodzenia, spadając nawet do bilansu 17-16. Jednak ostatnie dziesięć spotkań to wyraźny sygnał odrodzenia: 7 zwycięstw i 3 porażki. Drużyna gra znacznie lepszą obronę, jednocześnie utrzymując wysoki poziom ofensywny (siódmy w lidze z ratingiem 116,9). Donovan Mitchell, którego widzimy na załączonym zdjęciu, pozostaje kluczowy, choć zespół będzie musiał radzić sobie z urazem Darrysa Garlanda (stopa, około tydzień przerwy) oraz brakami Sama Merrilla.
Cavaliers w nowym zestawieniu wskoczyli na pozycję nr 11, wyprzedzając kłopoty nękane ostatnio Knicks:
- Cleveland Cavaliers, 24-19.
- New York Knicks, 25-17.
- Philadelphia 76ers, 22-18.
- Toronto Raptors, 25-19.
- Orlando Magic, 23-19.
- Miami Heat, 22-20.
- Portland Trail Blazers, 22-22.
- Atlanta Hawks, 20-24.
- Los Angeles Clippers, 18-23.
- Memphis Grizzlies, 18-23.
Kto zaskakuje na dole tabeli? Ognisty epizod Hornets
Warto zwrócić uwagę na Charlotte Hornets. Trener Charles Lee spotkał się z krytyką za stosowanie „tandentnej” obrony przeciwko Stephenowi Curry’emu i Warriors w miniony weekend. Mimo to, Charlotte na wyjazdach wygrali trzy z pięciu ostatnich gier, pokonując m.in. wyżej notowane Nuggets i Lakers, a także Jazz z niewiarygodną przewagą 150-95. Brandon Miller jest liderem zdobyczowym, ale prawdziwym objawieniem jest niesamowita efektywność Kona Knueppela. W trakcie tej wyjazdowej serii, koszykarz ten notował 63,0% skuteczności z gry i 55,5% za trzy punkty. Zespół ten, mimo wszystko, zajmuje dopiero 23. miejsce.
Oto jak wygląda pozostała część ligowej hierarchii:
- Chicago Bulls, 20-22.
- Milwaukee Bucks, 17-24.
- Charlotte Hornets, 16-27.
- Dallas Mavericks, 17-26.
- Sacramento Kings, 12-31.
- Utah Jazz, 14-28.
- Brooklyn Nets, 12-28.
- Indiana Pacers, 10-33.
- New Orleans Pelicans, 10-35.
- Washington Wizards, 10-31.









