New York Knicks prowadzą 3-0 z Cleveland Cavaliers w Finałach Konferencji Wschodniej, a kluczem do ich sukcesu jest genialny, choć ponury, trik taktyczny. Mowa o strategii wymierzonej w jednego zawodnika, która regularnie obraca się przeciwko Cavs. Ta prosta sztuczka, w której główną rolę odgrywa Mitchell Robinson, wciąż stanowi dla Cleveland niewyobrażalny problem.
„Hack-a-Mitch”: Czy pułapka na centra Knicksów wciąż działa?
Mitchell Robinson to jeden z najlepszych obrońców obręczy w lidze, ale jego bolączką są rzuty wolne. Jego procent skuteczności z linii w play-offach oscyluje wokół 50 procent. Dlatego Cleveland Cavaliers, widząc go na parkiecie, instynktownie sięgają po najstarszą taktykę: celowe faule, by posłać go na linię rzutów wolnych i zmarnować posiadania rywala. To jest taktyka znana jako „Hack-a-Mitch” i teoretycznie powinna przynosić korzyści Cavs. Problem w tym, że Mike Brown, trener Knicks, odwrócił tę grę.
Kosmiczna szachownica: Jak Mike Brown wykorzystuje słabość Robinsona?
Trener Brown wykazał się geniuszem, precyzyjnie dozując minuty Robinsona na parkiecie. Wprowadza go na boisko dokładnie wtedy, gdy Cavaliers są o jeden lub dwa faule od wejścia w bonus. Jak tylko Robinson pojawia się w składzie, Cavs wykonują ruch, którego Brown się spodziewa – natychmiast faulują centra, aby wymusić na Knicksach wejście w sytuację rzutów wolnych.
A potem następuje genialny kontratak.
„Wtedy Brown natychmiast wycofuje Robinsona z powrotem na ławkę,”
Tym sposobem Knicks wchodzą w bonus, a na linii stają o wiele lepsi strzelcy, tacy jak Karl-Anthony Towns (pomimo mylenia go z Towns w oryginalnym tekście, kontekst wskazuje na Brunsona i ewentualnie innych dobrych strzelców, ale trzymając się źródła, które dla uproszczenia wymienia KATa tam gdzie Brunson powinien być, musimy zauważyć, że faktycznie do rzutów wolnych często szli lepsi strzelcy z rotacji, jak Jalen Brunson) i Jalen Brunson. Cleveland, próbując uniknąć strat punktów przy Robinsonie, ostatecznie oddaje punkty łatwiej (z rzutów wolnych) graczom o wyższej efektywności z linii.
Co więcej, ten cyrk fauli daje ogromną korzyść w postaci odpoczynku dla kluczowych graczy. Wspomniane minuty, które KAT (lub Brunson) spędza na linii rzutów wolnych zamiast grając aktywnie, to cenny czas na regenerację. To oznacza świeżego Townsa w kluczowej czwartej kwarcie, co stanowi gigantyczny problem dla każdej defensywy.
Dlaczego Cavaliers nie potrafią znaleźć odpowiedzi?
Ta strategia obracała się przeciwko Cleveland kilkukrotnie w tej serii. W Meczu 1, mimo że KAT dominował na parkiecie, po wejściu Robinsona Cavs natychmiast go sfaulowali. W efekcie Knicks zaliczyli historyczny run 44-11, wygrywając w dogrywce 115-104, po tym jak wcześniej przegrywali 22 punktami.
Mecz numer 3 w Cleveland to kolejna powtórka. Knicks wygrali 121-108, trafiając 24 na 27 rzutów wolnych, a kluczowy wkład mieli Brunson (30 punktów) i OG Anunoby (21 punktów). Nowojorczycy są teraz o krok od Finałów NBA.
Słabość Robinsona w rzutach wolnych jest faktem, i rywale będą chcieli to eksploatować. Jednak pozostawienie go samego w polu, bez faulowania, też nie jest łatwe. Sama jego obecność w pomalowanym zmienia sposób, w jaki działają ataki przeciwników. Duże jednostki dwa razy się zastanawiają, zanim wejdą w bezpośredni kontakt z obręczą. Niżsi gracze unikają wjazdu do środka. Ta prewencja, która nie widnieje w statystykach, całkowicie zmienia dynamikę gry. Mecz numer 4 już w poniedziałek. Cavaliers nigdy nie wrócili po stracie 0-3 w historii NBA. Jeśli do czasu pierwszego gwizdka nie rozwiążą problemu Robinsona, ta seria może być już definitywnie zakończona.









