Noc w Nowym Jorku Finałów Konferencji Wschodniej przyniosła dreszczowiec, którego epicentrum stanowiła niewiarygodna gonitwa New York Knicks za Cleveland Cavaliers. Choć na parkiecie działy się rzeczy historyczne, to po meczu chaos przeniósł się na zaplecze Madison Square Garden, podsycany kuriozalnym incydentem z udziałem zawodnika Cavs. Czy ta seria zapowiada się na pojedynek pełen dramatycznych zwrotów akcji, nawet poza boiskiem?
Knicks dokonali niemożliwego, a Cavs omal nie zostawili swojego zawodnika
New York Knicks przypuścili jeden z największych powrotów w historii play-offów NBA. Wymazali 22-punktową stratę z czwartej kwarty, by ostatecznie pokonać Cleveland Cavaliers 115-104 po dogrywce. Jednak dla „Kawalerzystów” noc ta nie skończyła się na parkiecie. Po meczu sceneria pod MSG ukazywała dwa skrajnie różne obrazy: center Knicks, Mitchell Robinson, w spektakularnym białym monster trucku odjeżdżał w noc Manhattanu, podczas gdy Cavaliers mieli własne, głośne doniesienia.
Klub z Cleveland niemal odjechał z Madison Square Garden bez jednego ze swoich podstawowych skrzydłowych. Jak donoszą, Dean Wade musiał dosłownie biec za autokarem drużyny, by zatrzymać go, zanim ten odjedzie bez niego. Jeden z kibiców podsumował sytuację wymownie, krzycząc: „O rany, została im jedna osoba!”.
To był symboliczny i paskudny akcent na zakończenie naprawdę trudnego wieczoru dla Wade’a. W tych play-offach Cleveland liczyło na niego jako kluczowego gracza do zatrzymywania Jalen’a Brunsona – miał reputację kogoś, kto radzi sobie z rozgrywającym Knicks lepiej niż większość rywali. Wade spędził na boisku 29 minut i zdobył 10 punktów, ale Brunson zanotował ich aż 38.
Problem nie leżał wyłącznie po stronie Wade’a. Kiedy Brunson zaczął celowo atakować kryciem Jamesa Hardena po drugiej stronie parkietu, Cleveland po prostu nie miało realnej odpowiedzi, a przewaga, która wydawała się nie do odrobienia, stopniała w mgnieniu oka.
Jak Knicks wykonali ten karkołomny wyczyn w Game 1?
Sytuacja wyglądała beznadziejnie dla Nowego Jorku. Cleveland prowadziło 93-71 na niecałe osiem minut przed końcem, a analitycy ESPN wyceniali prawdopodobieństwo wygranej Cavs na poziomie 99,9 procenta. Wtedy do gry wkroczył Brunson – przejął stery.
Trener Mike Brown podjął decyzję, by w każdej akcji atakować Hardena, a to przyniosło skutek. Jak skomentował Brown po meczu: „Robili to samo z Jalenem. Więc powiedzieliśmy, że potrafimy zagrać w tę samą grę”. Donovan Mitchell zdobył 29 punktów, ale pięć z jego sześciu ostatnich niecelnych rzutów padło w kluczowym momencie, gdy drużyna była już pod presją. Cavaliers na finiszu nie grali już swojej standardowej koszykówki. Prowadzenie wynoszące 22 punkty zamieniło się w porażkę po dogrywce.
Ta druga połowa to absolutne załamanie nerwowe dla gości i popis charakteru dla Knicks. Świadomość, że prowadząc taką przewagą, można przegrać, to psychologiczny cios, który może zdefiniować całą serię. Zostawienie zawodnika pod stadionem dodaje tylko smaczku tej katastrofie na Brooklynie.
Konsekwencje nieudanego powrotu: Czy Cleveland da radę się podnieść?
Drugi mecz znów odbędzie się w MSG. Historycznie, drużyny, które wygrywają pierwszy mecz w Finałach Konferencji, mają ponad 78 procent szans na awans do Finałów NBA. Cleveland stoi teraz przed realnym ryzykiem wyjazdu na drugi mecz z bilansem 0-2.
Cavaliers stracili 22 punkty przewagi, omal nie odjechali bez jednego ze swoich zawodników, a teraz muszą wrócić na ten sam parkiet i powtórzyć ten sam scenariusz. Knicks nie mogli sobie wymarzyć lepszego otwarcia tej serii. To jest ten moment, w którym prawdziwa siła mentalna drużyny z Ohio zostanie poddana największej próbie.









