Krytyk: Golden State Warriors marnują ostatnie lata kariery Stephena Curry’ego

Czy Golden State Warriors marnują ostatnie sezony Stephena Curry’ego, pogrążając supergwiazdę w frustracji? Najnowsze ruchy transferowe, w tym sprowadzenie Kristapsa Porzingisa, wywołały burzliwą debatę wśród ekspertów. Czy ta strategia faktycznie przybliża ich do piątego pierścienia, czy to już ostatnie tchnienie dynastycznej epoki?

Czy Warriors popełniają „abject failure” przed nosem Curry’ego?

W powietrzu w San Francisco wisi niepokojące poczucie, że czas ucieka, a okno mistrzowskie zamyka się szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Stephen Curry, który wkrótce skończy 38 lat, wciąż prezentuje poziom elitarny, lecz wokół niego brakuje solidnych fundamentów, które zagwarantują walkę o trofeum. Analiza Davida Dennisa Jr. z Andscape jest bezlitosna: Warriors nie zrobili wystarczająco dużo, aby pomóc legendzie w zdobyciu upragnionego, piątego mistrzostwa NBA. Nawet pozyskanie Kristapsa Porzingisa, co miało być deklaracją siły przed deadline’em, przez niektórych jest postrzegane jako ruch defensywny, a nie ofensywny.

Dennis Jr. w mocnych słowach skomentował sytuację w ESPN „SportsCenter” po wymianie Porzingisa z Atlanta Hawks: „To jest jawna porażka ze strony Golden State Warriors” (tłum. własne). Jego zdaniem, cała operacja była desperacką próbą ratowania sytuacji, po tym jak zarządzający klubem postawili wszystko na jedną kartę. „Wsadzili wszystkie jaja do koszyka Giannisa Antetokounmpo, ponieważ nie mieli innego wyboru” (tłum. własne). Ekspert zarzuca front office’owi, że przez ostatnią dekadę kreowano wizerunek organizacji wyprzedzającej ligę o lata świetlne, podczas gdy posiadali w składzie koszykarza pokoleniowego – Curry’ego. „Wzięli swoją gwiazdę, która zdarza się raz na pokolenie, i zrobili wszystko, co mogli, aby zmarnować końcówkę jego kariery” (tłum. własne) – grzmiał Dennis Jr., sugerując, że żaden obiektywny obserwator nie powinien obwiniać Curry’ego, gdyby ten finalnie zażądał wymiany.

Seria transferowych blamaży, czyli jak marnować legendę

Dla obrony trzeba przyznać, że Warriors nie stronili od prób wzmocnień w ostatnich latach. Po pozyskaniu Jimmy’ego Butlera III w zeszłym roku i tym razem desperackim ataku na Giannisa – operacji, która miała pochłonąć cały przyszły kapitał draftowy i zmieść z listy płac każdego oprócz Curry’ego – musieli się zadowolić Porzingisem. Choć transakcja z Łotyszem mogła utrzymać ich w sportowej walce, na pewno nie elektryzuje fanów.

Jednak krytyka Dennisa Jr. opiera się na kaskadzie błędnych decyzji podjętych przez organizację od 2020 roku, nawet jeśli w 2022 roku podnieśli baner mistrzowski. Pierwszym grzechem było „zmarnowanie” numeru 2 w drafcie 2020 na Jamesa Wisemana, gracza, którego ostatecznie wymienili za kontuzjowanego Gary’ego Paytona II. Następnie przyszła wymiana Jordana Poole’a, Ryana Rollinsa i wyborów w pierwszej rundzie do Washington Wizards w zamian za Chrisa Paula, by po roku pozwolić CP3 odejść jako wolnemu agentowi.

Ostatnim gwoździem do trumny, według krytyków, było oddanie Jonathana Kumingi – zawodnika postrzeganego jako potencjalny następca filar dynastii – za borykającego się z kontuzjami Porzingisa, grającego na wygasającym kontrakcie. Jak zauważa źródło, to nie jest ruch, który długoterminowo poprawia szanse Curry’ego na kolejny tytuł. W międzyczasie, Warriors mieli rzekomo popełnić błąd, odrzucając ofertę za Lauri Markkanena w 2024 roku. Podobno istniała możliwość przechwycenia strzelca z Utah Jazz za stosunkowo niską cenę, wystarczającą na oddanie Brandina Podziemskiego i jednego wyboru w pierwszej rundzie.

Czy cierpliwość Curry’ego ma swoje granice?

Stephen Curry jest zdeterminowany, a wiele źródeł sugeruje, że zdobycie piątego pierścienia to warunek domknięcia jego legendy. Niemniej jednak, insiderskie doniesienia wskazują, że Curry wciąż nie myśli o opuszczeniu Chase Center. Sam Altman z The Athletic stwierdził niedawno: „Steph nigdy nie dał znać, że ma zamiar cokolwiek innego niż dokończyć [swoją karierę] z Warriors” (tłum. własne). Potwierdza to jego dobre relacje z właścicielem Joe Lacobem, menedżerem Mike’iem Dunleavy’m i sztabem trenerskim. „On wciąż ma pewien poziom zaufania do nich” (tłum. własne).

Jednak ta nieskończona cierpliwość może się skończyć. Sezon 2026–2027 może okazać się punktem zwrotnym. Butler spędzi wtedy większość czasu na leczeniu kontuzji, a powrót Porzingisa do optymalnej formy pozostaje niewiadomą. W 2027 roku Curry będzie miał możliwość wejścia na rynek wolnych agentów. Zarządzający Warriors muszą zdać sobie sprawę, że grają na czas, a każda kolejna pomyłka w budowaniu składu podnosi ryzyko, że największa ikona ich historii zechce spróbować szczęścia gdzie indziej.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482