Kubańczyk żałuje zatrudnienia Harrisona po dramatycznym handlu Dončicia.

Sprzedaż Dallas Mavericks przez Marka Cubana wywołała lawinę zmian, ale to decyzje podjęte tuż po fakcie rzucają głęboki cień na całą organizację. Niemal natychmiast po przekazaniu pałeczki nowym właścicielom, klub podjął kroki, które są dziś określane mianem jednej z najgorszych pomyłek w historii sportu. Teraz, sam Cuban otwarcie przyznaje, że niektóre z jego własnych wyborów kadrowych, wprowadzonych pod nowym zarządem, były po prostu fatalne.

Konsekwencje nowej ery: „Zatrudniłem go i to był błąd”

Era Marka Cubana w Dallas Mavericks dobiegła końca, ale jej ostatni rozdział, zanim oddał on większość udziałów, zakończył się symbolicznym finałem NBA przeciwko Boston Celtics. Niestety, los chciał, by ten moment stanowił punkt zwrotny dla zupełnie nowej narracji klubu. Krótko po finalizacji transakcji, nowi właściciele i General Manager Nico Harrison podjęli drastyczną decyzję o wymianie Luki Dončicia. To posunięcie, jak głosi powszechna opinia, jest gigantycznym błędem strategicznym, rujnującym fundamenty budowane latami wokół supergwiazdy. Co więcej, Davis Bertans, którego pozyskano w ramach tej operacji, już opuścił organizację, co tylko wzmacnia narrację o katastrofie.

Ostatnio, w rozmowie z „The Adam Friedland Show”, sam Cuban, choć już na marginesie zarządzania, odważył się na gorzkie wyznanie dotyczące kluczowej osoby odpowiedzialnej za te decyzje – Nico Harrisona.

Kiedy zapytano go wprost o żal wobec zatrudnienia Harrisona, Cuban nie uciekał od odpowiedzi: „Zatrudniłem go. Tak, patrząc wstecz. To był błąd, ale cóż.” To przyznanie, wypowiedziane przez byłego większościowego właściciela, jest niczym trzęsienie ziemi, potwierdzające chaos panujący w szatniach po zmianie władzy.

Co ciekawe, sama komunikacja w kluczowym momencie była chaotyczna. Cuban opisał moment, w którym dowiedział się o potencjalnej wymianie gwiazdy: „Piliśmy piwo i dostałem SMS-a od naszego General Managera, brzmiało: 'Zadzwoń do mnie’. […] Kiedy mi o tym powiedział, myślałem, że pyta mnie o opinię, a nie informuje, że to już zrobione. A on na to: 'Nie, to jest już załatwione.’ Co jest, do diabła. I na tym się skończyło.”

Cuban wielokrotnie publicznie podkreślał, że gdyby nadal kierował klubem, nigdy nie pozwoliłby na odejście Dončicia, filaru franczyzy i ukochanego idola kibiców, który obecnie błyszczy w barwach Los Angeles Lakers.

Klątwa Dončicia i cień, który nie zniknie

W świecie NBA, gdzie draftowe wybory determinują dekady, wymiana Dončicia będzie nawiedzać Dallas Mavericks jeszcze długo. Jedynym „ratunkiem” może okazać się radykalna zmiana warty, czyli sprowadzenie talentu pokroju Coopera Flagga, który miałby poprowadzić Mavs do tytułu w najbliższych latach. W przeciwnym razie, ta transakcja pozostanie synonimem niepowodzenia.

Należy jednak oddać sprawiedliwość, że Nico Harrison nie jest postacią całkowicie negatywną. Jego najbardziej kontrowersyjną, ale strategicznie uzasadnioną decyzją było sprowadzenie Kyriego Irvinga. Irving stał się nieodzownym drugim rozgrywającym dla Dončicia i kluczowym elementem, który doprowadził Mavs do Finałów (mowa tu oczywiście o okresie przed wymianą). Niemniej jednak, upadek po tej wymianie jest tak spektakularny, że przyćmiewa wszelkie wcześniejsze osiągnięcia.

Obecnie, spekulacje na temat przyszłości Harrisona w lidze są raczej pesymistyczne; mało prawdopodobne, by ponownie objął stanowisko dyrektorskie w NBA. Dziedzictwo tej wymiany jest niezatartym piętnem, ciążącym zarówno na nim, jak i na całej organizacji Mavericks. Obecnie Dallas desperacko „tankuje” – celowo przegrywa, licząc na drugie z rzędu szczęście w loterii draftowej, by odbudować skład od podstaw wokół ewentualnego nowego numeru jeden. Cuban, choć nadal współwłaścicielem, jasno zaznaczył, że jego ręce nie sięgną już po stery większościowe.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483