Co się dzieje z Lakers? Nieobecność LeBrona Jamesa wcale nie pogrążyła Los Angeles, a wręcz przeciwnie – dała nieoczekiwany test odporności dla całej organizacji. Czy ta niespodziewana seria 10-4 bez Króla to przypadkowy zryw, czy może faktyczny zarys przyszłości, którą Rob Pelinka jawnie chce budować?
Przymusowa przebudowa: Jak brak LeBrona ujawnił prawdziwy plan Lakers
Wydawało się, że Los Angeles Lakers bez swojego supergwiazdora, LeBrona Jamesa, czeka seria upokarzających porażek. Przecież mowa o zespole, który opierał swoje fundamenty na 40-letnim fenomenie. Jednak pierwsze 14 meczów sezonu, rozegranych bez Jamesa z powodu urazu, przyniosło zaskakujący rezultat: bilans 10-4. To nie była zwykła „przetrwalnikowa” passa; to była niespodziewana próba generalna przed epoką post-LeBronową. Jak sam prezydent drużyny, Rob Pelinka, przyznał, to doświadczenie potwierdziło kierunek, w którym klub chce podążać.
Podczas rozmowy z Spectrum Sportsnet przed zwycięstwem nad Clippersami, Pelinka podkreślił, że strategia odmłodzenia składu i zwiększenia głębi już przynosi wymierne efekty. Mówił jasno, że współczesny elitarny poziom NBA wymaga szybkości i fizyczności, a to właśnie zyskała drużyna.
„Dużo rozmawialiśmy o tym, jak chcemy odmłodzić skład i dodać mu głębi” – stwierdził Pelinka. „Jeśli spojrzycie na udane zespoły w lidze, wszystkie są młode. Wszyscy grają szybko, wszyscy są fizyczni. Kiedy wyszliśmy i dodaliśmy Deandre Aytona, Jake’a LaRavię oraz sprowadziliśmy Marcusa Smarta, naprawdę czuliśmy, że to wypełni naszą głębię, a obserwowanie, jak to się dzieje w czasie rzeczywistym… dowód koncepcji jest zachęcający.”
Warto zauważyć, że ta strategia opiera się na konkretnych nazwiskach, które miały być fundamentami, a teraz stały się kluczowymi elementami tej rewitalizacji.
Ayton, LaRavia i Smart: Rola „dowodu koncepcji” w hicie Zachodu
Nowe nabytki faktycznie zaczęły definiować tożsamość Lakers bez ciągłego obciążania Jamesa. Deandre Ayton, na przykład, stał się kotwicą pod koszem. Mówimy tu o efektywnym wykończeniu akcji, dzięki świetnej synergii z rozgrywającymi, takimi jak Luka Dončić (choć w Lakers gra Austin Reaves, a Dončić jest ikoną Mavs, co sugeruje, że źródło mogło być zorientowane na szerszy kontekst transferowy, ale skupmy się na roli w LAL) oraz niezawodnej ochronie obręczy. Przed drobnym urazem kolana, Ayton notował średnio 15,5 punktu i 8,4 zbiórki, trafiając niemal 70% rzutów z gry – to efektywność, której Lakers potrzebowali.
Jake LaRavia zapewnił natychmiastową siłę ofensywną z ławki, notując nawet dwa 20-punktowe występy w kluczowych zwycięstwach. Natomiast Marcus Smart, jak na mistrza obrony przystało, wniósł elitarną wszechstronność defensywną i, co istotne, bardzo pozytywny wpływ na plus-minus całego zespołu, szybko stając się stabilizatorem w tym burzliwym pierwszym miesiącu sezonu.
Pelinka uważa, że ta ewolucja mogłaby nigdy nie nastąpić, gdyby James był zdrowy od początku.
„Mieliśmy mecze bez Luki (zakładamy, że chodziło o LeBrona, lub innego kluczowego gracza w pierwotnym zamyśle) i LeBrona, a to sprawiło, że dla takich graczy jak Jake i Austin Reaves, by zabłysnąć, stworzyło to pewien klimat i energię wokół naszej drużyny” – kontynuował Pelinka. „Niektórzy gracze, co do których nie mieliśmy pewności, czy odnajdą się w swoim rytmie na początku sezonu, nagle zyskali tę pewność siebie.”
Powrót Króla: Czy LeBron nadal pasuje do szybkiej maszyny Lakers?
Najważniejsze pytanie brzmiało: czy powrót LeBrona zburzy tę nowo wypracowaną chemię? Ku zaskoczeniu sceptyków, James po prostu wślizgnął się w tę szybszą i głębszą rotację, jakby nigdy nie opuścił parkietu. W pierwszych trzech meczach po powrocie notował imponujące 17,7 punktu, 8,7 asysty i 5,0 zbiórki. Kiedy zapytano go, czy nadal pasuje do tej „nowej wersji” Lakers, James zareagował z charakterystyczną dla siebie pewnością siebie, kwestionując samą zasadność pytania.
„Mogę pasować do kogokolwiek” – oświadczył James. „Nawet nie rozumiem, dlaczego to w ogóle było pytaniem.”
To zdanie, choć krótkie, jest potężnym komunikatem dla ligi: James nie jest problemem adaptacyjnym; to on jest płynnym elementem, który może dopasować się do każdej konstrukcji – choć konstrukcja ta teraz zdaje się mieć kilka solidnych filarów poza nim.
Czy to pożegnanie? Intensywność spekulacji o ostatnim sezonie
Uraz prawej strony kulszczowego w początkowej fazie sezonu podsycił nieuniknione spekulacje: czy to będzie ostatni taniec LeBrona w NBA? Dave McMenamin z ESPN donosił, że czterokrotny MVP wciąż nie podjął ostatecznej decyzji, ale sugerował, że jeśli zdecyduje się odejść po tym sezonie, może chcieć zagrać w każdym pozostałym meczu, traktując to jako pożegnalną trasę.
„Jeśli James uzna, że to może być jego ostatni sezon… może poczuć jeszcze większą odpowiedzialność, by pojawić się na boisku w każdym meczu tego, co byłoby wówczas pożegnalną trasą” – pisał McMenamin.
Rob Pelinka, z perspektywy zarządczej, jasno komunikuje swoje życzenie, niezależnie od tego, czy ten finałowy rozdział nastąpi za chwilę, czy za kilka lat.
„Bardzo chcielibyśmy, aby historia LeBrona zakończyła się jako Laker” – powiedział Pelinka we wrześniu. „Byłaby to pozytywna historia.”
Los Angeles Lakers, prowadzony teraz nie tylko przez giganta, ale i przez grupę młodszych, głębszych talentów, najwyraźniej znalazł mechanizm, który może sprostać wyzwaniom przyszłości, nawet jeśli to teraźniejszość wciąż zależy od jego majestatu.









