W powietrzu Los Angeles unosi się zapach wielkiej zmiany, a pożegnanie LeBrona Jamesa po tym sezonie wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. Jeśli ta prognoza się sprawdzi, Lakers otworzą gigantyczną puszkę z funduszami w postaci wolnego miejsca w budżecie, aby zbudować nową erę wokół Luki Dončicia i Austina Reavesa. Pytanie brzmi: kogo zatrudnią, by wypełnić tę historyczną lukę?
Czy Lakers celują w „Złote Rączki” wolnej agentury?
Plotki huczą, a dziennikarskie źródła, takie jak ESPN, podają konkretne nazwiska, które mają znajdować się na celowniku Lakers. Jeśli wierzyć doniesieniom Dave’a McMenamina z ESPN, władze franzyzzy rozważają kilka kluczowych opcji, aby natychmiast wzmocnić skład.
McMenamin donosił, że „nieograniczony wolny agent, który był dyskutowany wewnętrznie, to Andrew Wiggins, choć ma on opcję zawodnika w Miami, którą może aktywować”. Ale to nie koniec listy. Dodał również: „Tobias Harris, Quentin Grimes i Dean Wade to inni zawodnicy, którzy pasują do tego profilu”. Te nazwiska sugerują dość pragmatyczne podejście – szukanie sprawdzonych graczy, którzy mogą od razu podnieść poziom drużyny, często w roli solidnych uzupełnień, a niekoniecznie supergwiazd.
Warto zauważyć, że Lakers zamilkli podczas marcowego okna wymian, co niektórzy interpretują jako celowe oszczędzanie zasobów i skupienie się na wykorzystaniu maksymalnej przestrzeni w salary cap, którą zapewni ewentualne odejście Jamesa. Dwa nazwiska, Quentin Grimes i Dean Wade, wydają się szczególnie interesujące, ponieważ obaj potencjalnie trafią na rynek jako wolni agenci, nie obciążając przy tym nadmiernie budżetu wymianami.
Quentin Grimes: Powrót do połączenia z Dončiciem?
Jednym z bardziej intrygujących potencjalnych transferów jest Quentin Grimes. Svyatoslav Rovenchuk z LakeShowLife sugeruje, że sprowadzenie Grimesa, byłego krótkoterminowego kolegi z drużyny Dončicia, mogłoby być genialnym ruchem na wymianie graczy skrzydłowych. Grimes, który zeszłego lata podpisał jedynie roczną ofertę kwalifikacyjną z Philadelphia 76ers, notuje statystyki nieco gorsze niż w poprzednim sezonie (12,7 punktu, 3,8 zbiórki i 3,6 asysty). Jednak to spadek wynika z drastycznie mniejszej roli, jaką odgrywa w składzie po powrocie kluczowych zawodników, między innymi po tym, jak 76ers pozyskali graczy takich jak V.J. Edgecombe.
Rovenchuk zauważa, że chociaż produkcja Grimesa spadła, jego umiejętności powinny nadal pociągać Los Angeles, zwłaszcza w wizji gry obok Dončicia. Jak napisał Rovenchuk: „Umiejętności Grimesa powinny być dla Los Angeles tak samo atrakcyjne, jak były dla Dallas, gdy wyobrażano sobie go obok Dončicia”. Choć obaj grali razem tylko przez pół sezonu, zanim zostali wymienieni w deadline’ie w 2025 roku, sprowadzenie go za rozsądną cenę, dysponując wolną gotówką, wydaje się ruchem strategicznym.
Dean Wade: Rozmiar, defensywa i rola „cichego pomocnika”
Dean Wade jest kolejnym nazwiskiem, które McMenamin wymienił jako cel Lakers, a Rovenchuk uznał za idealne uzupełnienie składu. Wade, choć nie zdołał jeszcze w pełni wywalczyć miejsca podstawowego centra w Cleveland Cavaliers, oferuje coś, czego Los Angeles zawsze będzie potrzebować: rozmiar, zbieranie piłek i rzut z dystansu. Obecnie jest w ostatnim roku trzyletniej umowy opiewającej na 18,5 miliona dolarów, co sugeruje, że jego oczekiwania finansowe mogą być dla Lakers akceptowalne.
Rovenchuk podkreśla jego pragmatyczny charakter na parkiecie: „Wade jest idealnym typem zawodnika, który nie wymaga nadmiernej uwagi na ofensywie. Ten sam powód, dla którego skrzydłowy Cavs zawsze dobrze pasował do ich gwiazd podczas ery 'Wielkiej Czwórki’, byłby podobny, dlaczego dobrze zgrałby się z Dončiciem” – pisze analityk. Co kluczowe, Wade wyróżnia się na defensywie: „W międzyczasie Wade może pełnić silną rolę po stronie obronnej. Skrzydłowy Cavs zawsze był bardzo zdolny do zmiany krycia na tym końcu parkietu i potrafił przejąć trudniejsze zadania defensywne, które przed nim stały”. Dla drużyny, która będzie polegać na ofensywnym geniuszu Dončicia i Reavesa, solidny, inteligentny obrońca i zawodnik typu „3&D” jest niezastąpiony. Dodanie takiego gracza dałoby też swoistą siatkę bezpieczeństwa w defensywie.
Oprócz tych dwóch kluczowych celów, wymieniono także Peytona Watsona, Taria Easona oraz wspomnianego Wigginsa. Każdy z nich ma potencjał, by podnieść poziom drużyny, choć niektórzy mogą żądać wyższych kontraktów. Jasne jest, że po erze Jamesa, Lakers muszą rozsądnie zarządzać środkami, by zbudować stabilny, nowoczesny skład wokół swoich dwóch młodych gwiazd. Cicha faza wymian była prawdopodobnie celowym krokiem – przygotowaniem gruntu pod ofensywę wolnych agentów.









