Lakers celują w Robinsona, by załatać lukę pod koszem, korzystając z potencjalnego odejścia gwiazdy.

Nadchodzące lato w Los Angeles Lakers zapowiada się na prawdziwy trzęsienie ziemi, a stawką jest przyszłość dynastii. Z potencjalnym odejściem LeBrona Jamesa, Lakers otwierają drzwi do gigantycznej elastyczności finansowej, co zmusza zarząd do strategicznego myślenia o lukach w składzie. Czy to czas na definitywne rozwiązanie odwiecznego problemu na pozycji centra?

Czy LeBron odejdzie i ile pieniędzy to uwolni? Wstrząs w Downtown LA

Nie ma co owijać w bawełnę – przyszłość Los Angeles Lakers jest obecnie w stanie płynnym, a kluczową zmienną jest status LeBrona Jamesa. Jeśli podopieczny Roba Pelinki zdecyduje się na opuszczenie Crypto.com Arena (a niektórzy analitycy to przewidują), otworzy to w budżecie prawdziwą dziurę – około 51 milionów dolarów wolnych środków. To potężna siła nabywcza, biorąc pod uwagę, że w tym samym czasie Austin Reaves ma status niezastrzeżonego wolnego agenta (co oznacza „trzymanie” 20,9 miliona dolarów w projekcjach). Mówimy tu o elastyczności, która stawia Lakers w czołówce ligi pod względem możliwości transferowych.

W obliczu takich kalkulacji finansowych, eksperci z ESPN, tacy jak Kevin Pelton, wskazują jasno: priorytetem numer jeden dla Lakers latem jest pozycja centra. To nie jest nowa narracja; to chroniczny problem, który trapi fioletowo-złotych od lat.

Koniec ery niepewności: Dlaczego Ayton to za mało?

Pozycja numer pięć w LA była epicentrum niestabilności. Sprowadzono Deandre’a Aytona, byłego numer jeden draftu, licząc na to, że w końcu ustabilizuje grę pod koszem. Niestety, jego występy były zbyt nierówne, co wywołało coraz głośniejsze głosy domagające się usunięcia go z pierwszej piątki. Ayton ma opcję zawodnika na 8,1 miliona dolarów, ale powszechnie uważa się, że Lakers będą intensywnie szukali alternatyw na wolnym rynku.

Podczas gdy media plotkują o potencjalnych połączeniach z kimś takim jak Yves Missi z New Orleans Pelicans, analitycy sugerują bardziej konkretny cel, który pasuje do wyobrażenia o nowoczesnym centrom wspierającym gwiazdy. Christopher Kline z FanSided sugeruje, że Lakers powinni skupić się na jednym nazwisku z Nowego Jorku.

Kline pisze: „Lakers powinni przyjrzeć się Mitchellowi Robinsonowi w wolnej agencji. On oferuje jeden z najszerszych zasięgów chwytu w NBA – łącząc nuklearny wyskok z atletyzmem na poziomie lekkoatletycznym i rozpiętością ramion wynoszącą 7 stóp i 4 cale”.

To nie jest tylko kwestia wzrostu. To kwestia stylu gry, którego Lakers rozpaczliwie potrzebują.

Mitchell Robinson: Fantomowy partner dla LeBrona i Reavesa?

Robinson to typowo „fizyczny” zawodnik, którego brakuje w obecnym składzie Lakers. Charakteryzuje go niesamowita mobilność i zdolność do gry na krawędzi obręczy – coś, co Aytonowi często umyka.

Kline kontynuuje, malując wizję idealnego wzmocnienia: „Robinson to elitarny pionowy spacerowicz. Sprintuje w kontrataku, tnie dynamicznie od zasłon i robi wszystkie małe rzeczy, których Lakers życzyliby sobie od Aytona. Nawet jeśli ten drugi (Ayton) wybierze opcję, Lakers powinni celować w Robinsona i obsadzić nim pozycję startową jako wersja Derricka Lively’ego lub Daniela Gafforda dla Lakers”. Porównanie do skutecznych specjalistów na tej pozycji pokazuje, jakiego profilu gracza oczekują eksperci.

Obecnie Mitchell Robinson kończy czteroletni kontrakt o wartości 60 milionów dolarów, z pensją rzędu 12,9 miliona na sezon 2025/26, po którym stanie się w pełni wolnym agentem. To kwota, którą Lakers, nawet po ewentualnych rozstaniach, mogliby łatwo pokryć.

Spójrzmy na twarde dane: w 47 meczach tego sezonu Robinson notuje średnio 5,1 punktu, 8,5 zbiórki i 1,1 bloku, trafiając niesamowite 70,7% rzutów z gry. Dla drużyny, która zmagała się z ustanowieniem fizycznej dominacji i stałej obecności w polu trzech sekund, profil tego 7-stopowca jest natychmiastowym remedium.

Los Angeles od lat plasuje się na dole ligi w kluczowych statystykach dotyczących zbiórek i obrony pod koszem – obszary, w których Robinson konsekwentnie błyszczy. Jest jednym z elitarnych zbierających w ofensywie, notując średnio 4,3 zbiórki ofensywnej na mecz, co jest czwartym wynikiem w lidze. Ta zdolność do generowania drugich szans w ataku byłaby bezcenna, szczególnie w ofensywie opartej na rozgrywających pokroju byłego koszykarza Dallas.

Choć kontuzje zakłócały fragmenty jego kariery, gdy jest zdrowy, Robinson udowadnia swoją wartość jako elitarny obrońca obręczy i zbierający. Może nie jest to gwiazda, która przyciągnie pierwszą stronę gazet, ale zbudował reputację jednego z najefektywniejszych centów-specjalistów w NBA. Dysponując potencjalnie największymi środkami w lidze, Lakers mieliby możliwość sprowadzenia kogoś takiego jak on, pozycjonując go jako realne rozwiązanie dla ich odwiecznych problemów na froncie.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 388