Przyszłość Los Angeles Lakers jawi się jako skomplikowana układanka, zwłaszcza w kontekście budowania składu wokół supergwiazdy, jaką jest Luka Dončić. Choć naturalnym kierunkiem wydają się młodzi centri i dynamiczni skrzydłowi, najnowsze doniesienia wskazują na zaskakujące cele transferowe kalifornijskiego giganta. Czy doświadczony weteran, Tobias Harris, jest kluczem do natychmiastowego mistrzostwa w erze po LeBronie?
Tobias Harris: Niespodziewany element układanki Lakers wokół Dončicia
Ofensywne poszukiwania Los Angeles Lakers mające na celu wzmocnienie składu wokół Luki Dončicia wydają się wykraczać poza typowe, młode talenty i atletycznych graczy na pozycjach skrzydłowych. Jak donosi Dave McMenamin z ESPN, w kręgu zainteresowań Lakers znalazł się nie kto inny, jak skrzydłowy Detroit Pistons, Tobias Harris, który wkrótce zostanie wolnym agentem. McMenamin podsumowuje, że „Wśród wolnych agentów, którzy dobrze wpasowaliby się obok Dončicia, Tobias Harris z Detroit… pasuje do potrzeb Los Angeles w różnym stopniu”. Ta wiadomość rzuca nowe światło na strategię Lakers: otoczyć Dončicia graczami z doświadczeniem, zdolnymi do efektywnego zdobywania punktów bez nadmiernego posiadania piłki – to recepta na szybką dominację.
Mimo że Harris ma już 34 lata i nie jest już graczem z pierwszych stron gazet, wciąż pozostaje jednym z najbardziej niezawodnych ofensywnie skrzydłowych w lidze. Choć w minionym sezonie zasadniczym dla Detroit notował średnio 13,3 punktu i 5,1 zbiórki w 63 meczach, jego forma eksplodowała w play-offach. W 14 meczach serii pucharowej notował 18,1 punktu, 7,2 zbiórki, a do tego dokładał 1,4 celnego rzutu za trzy punkty i 2,3 asysty w obronie (kradzieże plus bloki łącznie). Owszem, jego występ w Game 7 przeciwko Cleveland był rozczarowujący – zaledwie pięć punktów na fatalnej skuteczności 0/6 – lecz nie zdołał on przyćmić całego, doskonałego biegu play-offowego. Dla Lakers, którzy zbyt często musieli polegać na Dončiciu i Austinie Reavesie w kreowaniu akcji, Harris jawi się jako weteran zdolny do dostarczenia punktów, rozciągnięcia parkietu i wszechstronności w rotacji.
Jak Harris idealnie uzupełnia grę Luki Dončicia?
Niewiele jest graczy, którzy tak dobrze czują się na parkiecie obok rozgrywającego o wysokim wskaźniku użycia (usage rate) jak Harris. Przez całą swoją karierę ten 203-centymetrowy skrzydłowy sprawdzał się jako uzupełniający strzelec, który potrafi wykorzystać otwarte pozycje po akcjach (atakowanie closeoutów), trafiać otwarte rzuty i karać błędy w kryciu, nie dominując przy tym posiadania piłki. Te cechy są szczególnie cenne u boku Dončicia, którego elitarny kozioł nieustannie stwarza idealne okazje dla kolegów z drużyny.
Co więcej, Harris wnosi cenne doświadczenie z fazy posezonowej. Ma na koncie 96 występów w play-offach, odgrywając znaczące role w barwach Orlando Magic, Los Angeles Clippers, Philadelphia 76ers i ostatecznie Pistons. Dla organizacji Lakers, która celuje w natychmiastową walkę o mistrzostwo z Dončiciem jako centralną postacią, Harris oferuje zarówno sprawdzony pułap umiejętności, jak i niezawodną produkcję na parkiecie.
Kontrowersje pozycyjne: Co z LeBronem Jamesem i przyszłością roli „Czwórki”?
Doniesienia o zainteresowaniu Harrisem wprowadzają jednak intrygujący dylemat. Harris przez większość swojej kariery występował na pozycji silnego skrzydłowego – tej samej, na której coraz częściej gra LeBron James w swojej drugiej kadencji w Los Angeles. Ten kolizyjny profil pozycyjny może skomplikować dopasowanie w składzie, jeśli James zdecyduje się na swój 24. sezon w NBA. Niemniej jednak, Harris od zawsze wykazywał się elastycznością, potrafiąc grać na obu pozycjach skrzydłowych. Jego umiejętność efektywnego zdobywania punktów bez konieczności kontrolowania każdej akcji wciąż może czynić go cennym nabytkiem u boku Jamesa i Dončicia.
To zainteresowanie może również uwydatniać inną rzeczywistość stojącą przed Lakers. W miarę pełnego przechodzenia do ery Dončicia, klub musi być przygotowany na różne scenariusze dotyczące przyszłości Jamesa – czy będzie to kolejny rok w Los Angeles, mniejsza rola na boisku, czy ostateczne przejście do budowania składu już bez niego.
Detroit nie chce oddać swojego weterana, ale on ma wolną rękę
Zdobycie Harrisa może nie być prostym zadaniem. Prezes Detroit Pistons ds. operacji koszykarskich, Trajan Langdon, jasno dał do zrozumienia, że klub pragnie zatrzymać swojego weterana. Langdon po zakończeniu sezonu stwierdził: „Mamy nadzieję, że uda nam się go sprowadzić z powrotem. To ktoś, kogo chcemy zatrzymać w barwach Pistons”. Pragnienie Detroit, by zatrzymać Harrisa, świadczy o jego znaczeniu dla drużyny, która wygrała 60 meczów i zdobyła pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej.
Kluczowa różnica polega jednak na statusie kontraktowym. W przeciwieństwie do zastrzeżonego wolnego agenta, centra Jalena Durena – zawodnika, którym, jak donosił McMenamin, zainteresowani są również Lakers – Harris może swobodnie negocjować z każdym zespołem tego lata. Dla Lakers ta elastyczność czyni go jednym z bardziej osiągalnych weteranów na rynku, w miarę jak kontynuują przeprojektowanie składu wokół okna mistrzowskiego wyznaczonego przez Dončicia.









