Los Angeles Lakers przeprowadzili niedawno serię transakcji, które kompletnie przemodelowały skład, dodając takie ogniwa jak Walker Kessler do gwiazd pokroju Luki Dončicia i Austina Reavesa. Jednak gdy kurz po tych ruchach opadł, stało się jasne, że w zespole pojawiły się rażące luki, a największą z nich jest ewidentne zapotrzebowanie na silną, defensywną obecność na skrzydle. Czy Lakers są gotowi na odważne cięcia, by załatać te dziury i sprowadzić pożądane nazwiska wolnych agentów?
Czy Lakers chcą pozbyć się Jarreda Vanderbilt’a, by zrobić miejsce na gwiazdy?
Po tym, jak Lakers zrezygnowali z praw do takich graczy jak LeBron James i Rui Hachimura, zyskali około 52 milionów dolarów pod sufitem płac, ale środki te szybko wydali w wirze otwartej wolnej agentury. Teraz jednak priorytetem jest ponowne zbalansowanie składu, który, delikatnie mówiąc, „rozjechał się z torów”. Insiderzy, tacy jak Jovan Buha z The Athletic, jasno wskazują, co musi się stać. Najważniejszym ruchem jest pozbycie się Jarreda Vanderbilta i jego kontraktu opiewającego na 26 milionów dolarów rozłożonych na dwa lata. Zyskanie drugich rund draftu od Wizards w ramach wymiany Deandre Aytona ma ułatwić ten proces.
Buha na swoim podcaście nakreślił sytuację: „Lakers szukają miejsca na tego wyjściowego gracza na pozycjach skrzydłowych/silnych skrzydłowych, a Jonathan Kuminga i Rui Hachimura to dwa oczywiste cele, które były łączone z Lakers. Lakers są zainteresowani którymś z nich, a droga do tego – technicznie są różne metody. Ale dwie najbardziej proste to albo pozbycie się Vando…”
Wiadomo, że Lakers nie dadzą czegoś za darmo. Choć początkowo mogli chcieć po prostu „oddać” kontrakt Vanderbilta, rzeczywistość rynkowa zmusza ich do większych ustępstw. Buha kontynuuje, opisując możliwe koszty: „Musiałaby to być sytuacja, w której po prostu wezmą Vando, a my moglibyśmy wysłać mocno chroniony wybór drugiej rundy lub coś w tym stylu, żeby to zadziałało. Z perspektywy Lakers, dokładasz co najmniej dwa drugie rundy, jeśli nie potencjalnie trzy, plus zamianę (wyboru draftu).”
Dalton Knecht na celowniku – czy podwójna wyprzedaż jest preferowana?
Istnieje jednak opcja, którą Lakers preferują, co dodaje kolejną warstwę skomplikowania tej układanki. Opcja ta zakłada znalezienie drużyny, która byłaby w stanie wchłonąć nie tylko kontrakt Vanderbilta, ale także pensję Daltona Knechta, która w przyszłym sezonie opiewa na 4,2 miliona dolarów. Według Buhi, to właśnie ten manewr dałby Lakersom najwięcej przestrzeni na manewr – około 16 milionów dolarów do dyspozycji. Jedynym realnym kandydatem, który mógłby przejąć oba zobowiązania, wydają się być Brooklyn Nets.
Zdobycie tak dużej przestrzeni pod sufitem miałoby kluczowe znaczenie, aby zaoferować konkurencyjne umowy Hachimurze lub Kuminga. Buha nie owija w bawełnę: „Szczerze mówiąc, wolą pozbyć się Vando i Daltona, co dałoby wam jeszcze więcej. Pozwoliłoby to zachować to miejsce, całkowicie je oczyścić, aby wykorzystać całą przestrzeń na ruchy, które wykonują, a potem także mieć wystarczająco, by podpisać Rui albo Kumingę. Na kontrakty relatywnie konkurencyjne rynkowo, gdzieś w okolicach 12–13 milionów dolarów średniej rocznej wartości. Przypuszczam, że skończyłoby się to na umowie 1 plus 1, gdzie Rui lub Kuminga ma opcję gracza…”
Dla zarządzających Lakers to oczywisty priorytet, choć wymaga on znalezienia partnera gotowego na takie obciążenie. „Wolałbym pozbyć się Vando i Daltona, gdybym był Lakers,” podsumowuje Buha, wskazując, że gotowość do trade’u dwóch graczy, o których mowa w kontekście wizerunku drużyny (jak sugeruje podpis pod zdjęciem), jest bezpośrednim wynikiem poszukiwania defensywnego wzmocnienia na skrzydle.









