Lakers czekają na decyzję Kumingi, ale ten woli poczekać na lepszą ofertę.

Los Angeles Lakers, desperacko szukający wzmocnień na kluczowej pozycji skrzydłowego, uczynili Jonathana Kumingę swoim priorytetem transferowym. Problem w tym, że perspektywiczny zawodnik, mimo obiecujących ofert, wciąż trzyma się na dystans, wierząc, że na rynku wolnych agentów pojawi się coś znacznie bardziej lukratywnego. Czy strategia cierpliwości Kumingi opłaci się, czy też ta gra nerwów skończy się dla Lakers rozczarowaniem?

Kuminga wciąż każe Lakers czekać: co mówi obóz zawodnika?

Jak donosi ESPN za sprawą Anthony’ego Slatera, Kuminga i jego agent, Aaron Turner, nie złożyli jeszcze akceptacji na najnowszą propozycję ze strony Lakers. Pomimo tego, że „Jeziorowcy” nieustannie naciskają, a ich oferta uległa poprawie, 23-letni zawodnik i jego otoczenie są przekonani, że rynek transferowy nie rozstrzygnął się jeszcze ostatecznie. Uważają, że poczekanie na rozwój sytuacji może przynieść znacznie lepsze warunki zatrudnienia gdzie indziej. To stawia generalnego menedżera Lakers, Roba Pelinkę, w delikatnej sytuacji. Utrzymuje on stały kontakt z obozem Turnera, subtelnie podnosząc wartość propozycji, jednak bezskutecznie.

Nie jest to jednak nowa sytuacja. Już wcześniej dziennikarz Jake Fischer z Bleacher Report informował, że po przebudowie składu wokół Luki Dončicia, Kuminga stał się absolutnym celem numer jeden dla Lakers. Widzieli w nim idealne uzupełnienie – atletyzm, gabaryty i wszechstronność defensywną, które świetnie miałyby współgrać z ich nowym filarem. Raport Slatera rzuca jednak najwięcej światła na sedno problemu: zawodnicy i ich otoczenie po prostu czekają, aż „domina zaczną spadać” i pojawią się inne, być może bardziej atrakcyjne opcje.

Sytuacja stała się bardziej paląca po tym, jak Atlanta Hawks zdecydowali się nie aktywować opcji na kolejny sezon dla Kumingi opiewającej na 24,3 miliona dolarów (decyzja podjęta 29 czerwca). Mimo to, Pelinka i nowy trener JJ Redick, odbyli wirtualne spotkanie z zawodnikiem, przedstawiając wizję jego roli w zespole Luki Dončicia, w ofensywnym systemie, który ma maksymalizować jego zdolność do gry „od kosza do kosza”. Co więcej, Slater doniósł, że nawet obecni gracze Lakers prywatnie kontaktowali się z Kumingą, wzmacniając przekaz, jak bardzo organizacja pragnie jego dołączenia do młodego trzonu drużyny.

Finansowe komplikacje i rezerwa zasobów Lakers

Największym wyzwaniem dla Lakers w kontekście pozyskania Kumingi przestaje być przekonanie go do sportowego dopasowania. Prawdziwy orzech do zgryzienia to zaoferowanie pakietu finansowego, który zadowoli jego agenta. Los Angeles efektywnie wykorzystało już sporą część swojego budżetu na kontrakty, aktywując w offseason takich graczy jak Walker Kessler, Quentin Grimes czy Collin Sexton. To ogranicza wielkość bieżącej oferty dla Kumingi.

Jednakże, Pelinka sprytnie zwiększył inną, kluczową pulę aktywów: kapitał wymiany. Transakcja wysyłająca Deandre Aytona do Washington Wizards w zamian za Jadena Hardy’ego i trzy wybory w drugiej rundzie draftu podniosła liczbę wymienialnych selekcji drugiej rundy z jednej do czterech. To rezerwa, która może okazać się nieoceniona, jeśli negocjacje z Atlantą wejdą w fazę sign-and-trade, o której wcześniej informował Fischer, a którą potwierdził Slater. Taki scenariusz pozwoliłby Kuminga zachować swoje prawa Birda, jednocześnie uzyskując kontrakt, jakiego oczekuje.

Lakers dysponują również kilkoma kontraktami ze średniej półki, które mogłyby posłużyć do zbilansowania finansowego. Hardy jest winien około 6 milionów dolarów w nadchodzącym sezonie, a Jarred Vanderbilt (12,4 mln USD) i Dalton Knecht (4,2 mln USD) sumują się do około 22,6 mln USD. Zestawienie tych umów zbliżyłoby Lakers do wartości opcji, którą Hawks odrzucili na Kuminga (24,3 mln USD), choć taki ruch niemal na pewno wymagałby dołączenia jakiejś rekompensaty w postaci wyborów w drafcie.

Czy Hawks mają tajny plan? Alternatywy na horyzoncie

Atlanta pozostaje otwarta na sign-and-trade, pod warunkiem odpowiedniej rekompensaty. Fischer sugerował, że Kuminga może wrócić do Hawks na kontrakcie korzystniejszym dla drużyny niż odrzucona opcja – to scenariusz, który choć nie jest aktywnie omawiany, wciąż istnieje.

Jednocześnie, Kuminga ma innych adoratorów. Slater dodał, że Cleveland Cavaliers nadal bacznie obserwują sytuację, głównie ze względu na relację zawodnika z trenerem Kennym Atkinsonem. Odnowili zainteresowanie także Sacramento Kings, którzy próbowali go zakontraktować już zeszłego lata. Problem polega na tym, że obie te drużyny borykają się z własnymi ograniczeniami finansowymi.

Na razie ta sytuacja stawia Lakers w dość kuriozalnej pozycji. Pelinka wykonał tytaniczną pracę, czyniąc Kumingę jednym z priorytetów, poprawiając oferty i zwiększając elastyczność wymian. Ale dopóki obóz zawodnika nie uzna, że rynek osiągnął szczyt swoich możliwości, ofensywa rekrutacyjna Los Angeles musi po prostu poczekać na zielone światło.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483