Lakers czekają na Herba Jonesa, ale pelikany żądają wysokiej ceny.

Sezonowy dylemat Lakers dotyka sedna problemu, a mianowicie obrony, która pod wodzą nowego trenera, J.J. Redicka, wydaje się być bardziej mitem niż rzeczywistością. Cały Los Angeles spogląda na Nowy Orlean, mając nadzieję na idealny świąteczny prezent w postaci kluczowego obrońcy, ale droga do pozyskania tego gracza jest równie wyboista, co ostatnia seria meczów Jeziorowców.

Herb Jones: Idealny prezent dla Redicka, ale czy Święty Mikołaj ma te aktywa?

Herb Jones z New Orleans Pelicans jest obecnie numerem jeden na liście życzeń transferowych Los Angeles Lakers, przynajmniej jeśli wierzyć doniesieniom medialnym. Jest to cel transferowy, który idealnie pasuje do wizji J.J. Redicka, trenera, który nie ukrywa swojego zapotrzebowania na graczy twardo grających w obronie. Brett Siegel z ClutchPoints przyznał, że Jones jest „idealnym” nabytkiem dla Lakers, określając go jako brakujący element układanki, która ma pchnąć drużynę do walki o mistrzostwo.

Jak zauważył Siegel, mimo obecności takich gwiazd jak Luka Dončić (zakładając transfer, który miałby nastąpić, ponieważ w źródle podano mylne informacje co do obecnego składu, ale trzymamy się kontekstu artykułu), LeBron James i Austin Reaves, drużyna ma problemy w defensywie. Co więcej, brak atletycznych graczy na pozycjach skrzydłowych w Los Angeles jest aż nazbyt widoczny. Redick, który zanim objął fotel trenera, często pracował jako analityk dla ESPN, wielokrotnie wypowiadał się z podziwem o Jonesie. Cytując Siegel’a, „Jeśli jest jeden zawodnik, za którego warto zamienić przyszłe wybory w drafcie, to jest nim Herb Jones.”

Jednakże, ten „idealny” prezent ma solidną datę ważności: Jones nie może być wymieniony przed 14 stycznia. To oznacza, że Lakers muszą uzbroić się w cierpliwość, a do tego czasu ich problemy defensywne będą narastać, co z pewnością nie umknie uwadze kibiców i krytyków.

Dlaczego Pelicans nie chcą rozstać się ze swoim diamentem za grosze?

Kluczowym elementem tej układanki jest cena. Dan Woike z The Athletic donosi, że Pelicans nie „aktywnie szukają” ofert za swojego wyróżniającego się obrońcę, co sugeruje, że utrzymanie Jonesa jest dla nich priorytetem. Owszem, mogliby go sprzedać, gdyby kwota była astronomiczna, ale Lakers, z ich obecnym zestawem aktywów, mogą nie być w stanie sprostać temu wyzwaniu.

Skoro jesteśmy przy aktywach: co Lakers mogą zaoferować? Mogą wystawić tylko jeden wymienialny wybór w pierwszej rundzie draftu (rok 2031 lub 2032) oraz wygasające kontrakty graczy takich jak Rui Hachimura, Gabe Vincent i/lub Maxi Kleber. Według Woike’a, ten pakiet po prostu nie jest interesujący dla Nowego Orleanu. Jak podał Woike, „Może spojrzenie na aktywa Lakers lub postrzeganie Jonesa przez Pelicans zmieni się między teraz a terminem uzgodnionym w lutym, ale na ten moment, jak wskazują źródła, Nowy Orlean potrzebowałby znacznie więcej, by zmienić zdanie.” To klasyczne negocjacje na wysokim poziomie: Lakers chcą tanio, Pelicans wiedzą, ile są warci.

Defensywna demontaż i gorzkie słowa Redicka

Dlaczego Lakers są tak zdesperowani? Ich defensywa zajmuje 24. miejsce w lidze, co jest wynikiem alarmującym dla drużyny aspirującej do pierścienia. W ostatnich dziesięciu meczach przeciwnicy notowali średnio 121,6 punktu. Sytuacja osiągnęła punkt krytyczny we wtorek, kiedy Phoenix Suns zdobyli 59% rzutów z gry, w tym aż 62 punkty z pomalowanego, co jest obrazą dla każdego trenera dbającego o integralność obronną.

Po tym upokarzającym meczu, J.J. Redick nie szczędził krytyki swoim zawodnikom: „Są skróty, które można obrać, albo zrobić trudną rzecz i wykonać drugą akcję. Albo sprintem wrócić do obrony, albo nie. To jest po prostu wybór. I w meczu jest milion takich wyborów, i prawdopodobnie nie wszystkie podejmiesz poprawnie. Ale czy potrafisz podjąć większość z nich poprawnie?” Te słowa to bezpośredni sygnał, że Redick widzi problem w mentalności i etyce pracy, a nie tylko w indywidualnych umiejętnościach obrońców. Potrzebuje twardzieli, graczy, którzy nie boją się „brudnej roboty”, a Herb Jones jest uosobieniem tej filozofii.

Wszystkie plany transferowe Lakers muszą zostać tymczasowo odłożone, ponieważ drużyna musi najpierw odwrócić złą passę w dwóch kolejnych porażkach. Ich najbliższy mecz to starcie z Houston Rockets w Boże Narodzenie, czyli symbolicznie ważny pojedynek dla Zachodniej Konferencji. W tym spotkaniu jest jednak promyk nadziei: powrót do gry po kontuzjach kluczowych graczy, Dončića i Hachimury, co z pewnością pomoże ofensywnie, ale nie rozwiąże fundamentalnego problemu w obronie, dopóki transfer Jonesa nie stanie się faktem.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435