Lakers desperacko szukają wzmocnień, Keon Ellis jedynym realistycznym celem transferowym?

Los Angeles Lakers złapali zadyszkę tuż po starcie sezonu, a lista kontuzjowanych graczy rośnie w zastraszającym tempie, co zmusza zarząd do gorączkowych poszukiwań wzmocnień. W obliczu szalejącej Wschodu, każda wygrana jest na wagę złota, a na horyzoncie majaczy widmo walki o byle jakie miejsce gwarantujące udział w fazie play-in, nie mówiąc już o realnej szansie na mistrzostwo NBA. Czy fioletowo-złoci mają w ogóle szansę na realne ulepszenie składu, czy czeka ich tylko bolesne dryfowanie w marazmie?

Transferowe szachy Lakers: kogo można ściągnąć, gdy Herb Jones jest poza zasięgiem?

Obraz kalifornijskiego giganta jest ponury. Uraz Austina Reavesa, wykluczającego go na co najmniej miesiąc, to cios, po którym obrona Los Angeles Lakers potrzebuje natychmiastowej interwencji. Jak donosi Brett Siegel z Clutch Points, Lakers celują w graczy, którzy mogliby wnieść energię i obronę, ale rynek jest skrajnie nieprzyjazny.

Siegel podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat realistycznych celów Lakers przed trade deadline’em:

„Cena wywoławcza [Herba] Jonesa pozostaje bardzo wysoka, a on wydaje się być poza zasięgiem Lakers pod względem aktywów, jakimi dysponują. Rynek atletycznych, defensywnie nastawionych graczy jest w tym roku niezwykle wąski, co pozostawia Lakersom mało lub wcale opcji na natychmiastową poprawę ich perspektyw mistrzowskich w tym roku. Jedynym innym nazwiskiem, które przychodzi mi do głowy, jest obrońca/skrzydłowy Sacramento Kings, Keon Ellis, a kontakty ligowe łączyły Lakers z nim w ostatnich tygodniach.”

Herb Jones z New Orleans Pelicans jest dla Lakers poza zasięgiem – Pelicans żądają zbyt wiele, w końcu sami aspirują do play-offów. To otwiera drzwi dla Keona Ellisa z Sacramento Kings, zespołu, jak widać, przeżywającego własny kryzys. Ellis jawi się jako opcja łatwiejsza do zrealizowania, biorąc pod uwagę obecną sytuację w Sacramento.

Czy Keon Ellis to brakujące ogniwo, czy tylko kosmetyka dla Lakers?

Sacramento Kings to drużyna pełna weteranów, której wizjałą miała być kombinacja talentów pokroju DeMara DeRozana, Domantasa Sabonisa, Zacha LaVine’a i Russella Westbrooka (choć ten ostatni jest już historią). Niestety, to miks, który nie pociągnął, a słabe wyniki i brak progresu młodszych graczy rzucają cień na całą organizację.

Keon Ellis, wybrany jako nieprzyszły do draftu (undrafted free agent), ledwo łapie minuty w Kings, oscylując wokół 16 minut na mecz. Sacramento, zamiast rozwijać młodego zawodnika, zdaje się go marginalizować. I tu pojawia się szansa dla Los Angeles.

Dla Lakers Ellis może być tym, czego desperacko potrzebują od gracza rotacyjnego. Lakers szukają przede wszystkim kogoś, kto potrafi bronić obwodowych graczy i skutecznie rzucać za trzy punkty. Ellis wykazuje ten zestaw umiejętności, a jego największą wartością dla Los Angeles jest youth. W obliczu relatywnie starzejącego się składu Lakers, młody, perspektywiczny gracz to waluta na wagę złota.

Jaki kąsek może kosztować Sacramento Keon Ellis i czy Lakers nie przepłacą?

Początkowe doniesienia sugerowały, że Sacramento Kings wyceniało Ellisa na przyszły wybór w pierwszej rundzie draftu. Czy ktokolwiek, kto na trzeźwo ocenia sytuację, odda „jedynkę” za rezerwowego, którego Kings w zasadzie nie wykorzystują? To raczej życzeniowe myślenie Sacramento, a nie realia rynkowe.

Dobra wiadomość dla Lakers to kontrakt Ellisa – minimalny, zaledwie 2 miliony dolarów rocznie. To czyni go idealnym kandydatem do „dopasowania” kontraktów w ewentualnej wymianie. Kings, widząc, że nie potrafią go rozwinąć, mogą być skłonni oddać go za coś mniej niż pierwszorundowy pick. Realistycznie, Lakers mogliby zaoferować kogoś z głębi ławki plus wybór w drugiej rundzie draftu. Być może w grę weszłoby też oddanie niespełniającego oczekiwań prospekta, np. Daltona Knechta, choć ta opcja wydaje się dla Sacramento najbardziej atrakcyjna (dodanie młodego talentu).

Pamiętajmy jednak, że nawet jeśli Keon Ellis dołączy do drużyny, Lakers nie staną się nagle niepokonanym faworytem. Ellis to role player, jednostka, która ma uzupełnić luki. Ostatecznie, cała nadzieja na mistrzostwo nadal spoczywa na LeBronie i reszcie gwiazd, a Ellis byłby jedynie solidnym wzmocnieniem głębi składu, a nie lekiem na całe zło.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482