Ostatni koszmar Los Angeles Lakers, pomimo fenomenalnej postawy ich nieoczekiwanego lidera, Luki Dončicia, zmusza do zadania trudnych pytań o chemię w zespole. Czy to, co widzieliśmy w starciu z Clippersami, to tylko chwilowy kryzys, czy może symptom głębszych problemów w konstrukcji składu? Gdy presja rośnie, a rywale depczą po piętach w walce o pozycję w play-off, słowa krytyki padają wprost pod adresem gwiazdy, która musi się zmienić.
Czy Doncic zapomniał, jak się podawać? Ostre cięcia z ławki trenerskiej
Kolejna porażka Lakers, tym razem z odwiecznym rywalem zza tej samej hali, Los Angeles Clippers, tylko pogłębia frustrację w Mieście Aniołów. Mimo kolejnego wybitnego występu ofensywnego Luki Dončicia, gra zespołowa tej ekipy wyglądała, delikatnie mówiąc, fatalnie. Brak synchronizacji i złe decyzje w kluczowych momentach weekend kosztowały ich punkty. Lakers oscylują wokół szóstego miejsca na Zachodzie, a Minnesota Timberwolves już łapią ich za ogon, grożąc spadkiem do piekła turnieju play-in.
W tym chaosie, uwaga publiczności i ekspertów skupiła się na słowach trenera J.J. Redicka, który po meczu nie owijał w bawełnę, wzywając do natychmiastowej poprawy stylu gry, wymieniając przy tym nazwisko Dončicia jako punkt wyjścia do zmian.
„Musi pojawić się czynnik zaufania między wszystkimi naszymi zawodnikami. Po prostu zaufaj podaniu. To zaczyna się od Luki. Będzie miał piłkę najwięcej ze wszystkich i musi ufać podaniu, gdy do niego dotrze. Kiedy gra w tłoku, musi podawać. Choćbyśmy nie wiem jak dużo rozmawiali o spójności w obronie, trzeba być zgranym także w ataku.”
Rzeczywiście, wiele z najgorszych akcji wymiany ciosów w tym spotkaniu miało wspólny mianownik: Luka zbyt długo przetrzymywał piłkę, nie angażując partnerów w grę. To paradoks, bo przecież Dončić — zwłaszcza w czasach swojej świetności z Dallas Mavericks — udowodnił, że potrafi być elitarnym playmakerem. Tymczasem w czwartej kwarcie, gdy Luka odpoczywał na ławce przez znaczną część runu, Lakers nawiązali kontakt. Efekt? Mimo że Lakersści przegrali różnicą ośmiu punktów, Dončić zakończył mecz z plus/minus na poziomie -17. Mówi samo za siebie.
Co z Luki, gdy wróci Austin Reaves? Największy test dla gwiazdy
Można by zaryzykować tezę, że w obecnej sytuacji, gdy Austin Reaves jest kontuzjowany i odpoczywa od parkietów, od Dončicia wymaga się nieco bardziej asertywnej, wręcz egoistycznej gry. Oczekuje się, że on i LeBron James będą musieli wziąć na siebie większy ciężar kreowania akcji, zanim zespół wróci do pełnego zdrowia.
Na szczęście, Reaves ma wrócić na parkiety w ciągu najbliższych kilku spotkań. I tu pojawia się kluczowe pytanie: jak Redick i sztab trenerski zamierzają zbalansować rolę Dončicia, gdy do gry powróci kolejna gwiazda potrzebująca piłki w rękach? Słowa trenera o konieczności większej liczby podań rzucone w eter są testem dla każdego, kto jest częścią tej maszyny.
Lakers już udowodnili dobitnie, że sam tandem LeBron – Luka to za mało, by regularnie wygrywać w dzisiejszej, niezwykle konkurencyjnej NBA. Reaves musi być znów integralną częścią ofensywy, tak jak miał to w planie na początku sezonu, a role zawodników drugoplanowych muszą zostać precyzyjnie zdefiniowane, by dostawali swoje szanse. W dzisiejszej lidze, aby sięgnąć po tytuł, niezbędny jest team effort, niezależnie od nazwisk widniejących w gazecie.
Obciążenie niepowodzeniami ciąży na barkach Dončicia
Oczekiwania wobec Los Angeles Lakers są corocznie wyśrubowane do maksimum. Wszyscy wierzą, że z trzema zawodnikami na poziomie All-Star w składzie (zakładając zdrowie wszystkich) Lakers powinni walczyć o mistrzostwo. Wielu analityków uważa, że poza rdzeniem Oklahoma City Thunder, to właśnie Lakers dysponują drugim najlepszym trio w lidze.
Jednak, aby uwolnić potencjał tego układu, Dončić musi poprawić podejmowanie decyzji i kreowanie okazji dla kolegów — dokładnie tak, jak potrafił to czynić w Teksasie. Historia jego sukcesów z Mavericks dowodzi, że ma w sobie to paliwo. Problem polega na tym, że Lakers mają unikalny zestaw osobowości: James i Reaves również potrzebują piłki, by funkcjonować na optymalnym poziomie.
Właśnie dlatego potrzebna jest płynniejsza, bardziej swobodna ofensywa. Publiczne zwrócenie na to uwagi przez Redicka implikuje, że sztab szkoleniowy doskonale zdaje sobie sprawę, iż mentalna blokada w podawaniu i brak zaufania do partnerów to poważna przeszkoda, którą trzeba zażegnać, jeśli Lakers mają cokolwiek osiągnąć w tym sezonie.









