Los Angeles Lakers, mimo letnich roszad, wciąż borykają się z rażącymi brakami w obronie na obwodzie, co stanowi problem przy ofensywnie nastawionym duecie Luka Dončić – Austin Reaves. Czy na horyzoncie majaczy transfer, który załata te dziury, sprowadzając elitę defensywy? Najnowsze plotki wskazują na konkretnego specialistę, którego cena mogłaby być problemem, ale być może powstaje alternatywny plan.
Czy Herb Jones to brakujące ogniwo Lakers?
Od zeszłorocznego obozu treningowego nazwisko Herba Jonesa z New Orleans Pelicans przewija się w kontekście Lakers. Jones, wybrany do Drużyny Obrońców NBA w 2024 roku, niezmiennie utrzymuje status jednego z najlepszych obrońców perymetrycznych w lidze. To jest właśnie to, czego Lakers najbardziej potrzebują, aby wesprzeć swoją przebudowaną ofensywę.
Pojawiły się nawet konkretne propozycje transferowe, choć na razie pozostają w sferze spekulacji, krążących w mediach społecznościowych. Jedna z nich zakłada wymianę, w której Lakers otrzymaliby Jonesa oraz wybór w drugiej rundzie draftu w 2031 roku od Pelicans, oddając w zamian skrzydłowego drugiego roku, Adou Thiero, oraz doświadczonego weterana, Jarreda Vanderbilta. W ramach tej operacji do Nowego Orleanu trafiłaby również wymiana wyboru z 2032 roku oraz dwa wybory w drugiej rundzie draftu (z 2030 roku od Wizards i z 2033 roku od Lakers).
Problem polega na tym, że Pelicans, jak donoszą liczne źródła, wyceniają Jonesa na dwa wybory w pierwszej rundzie. To kwota, której zainteresowani rywale nie chcą płacić. Dodatkowo, Los Angeles Lakers, po wykorzystaniu całego swojego kapitału draftowego na sprowadzenie Walkera Kesslera w ramach ‘sign-and-trade’ z Utah Jazz, po prostu nie dysponują już żadnymi aktywami pierwszej rundy, które mogliby zaoferować. To stawia negocjacje w trudnej pozycji.
Dlaczego Pelicans mogliby chcieć rozstać się z defensywnym specjalistą?
Choć Herb Jones jest uważany za kluczowego gracza dla kultury Pelicans, pewne głosy sugerują, że nadszedł czas na rozstanie. Autor z Pelicans, Terry Kimble, uważa, że nadwyżka zawodników na pozycji „frontcourt” może skłonić działaczy do handlu skrzydłowym.
Kimble argumentuje, że chociaż Pelicans nie chcieliby rezygnować z „gracza fundamentalnego dla kultury” jak Jones, jego „spadająca produktywność ofensywna dowodzi, że najprawdopodobniej osiągnął już swój sufit jako zawodnik.” W kontekście kurczącej się efektywności rzutowej Jonesa, Pelicans muszą poprawić jakość rzutów w składzie, aby realnie walczyć w dzisiejszej NBA.
Z drugiej strony, zatrudnienie trenera Jamahla Mosleya, znanego z defensywnego podejścia, mogłoby sugerować, że Jones jest dokładnie tym typem zawodnika, którego nowy szkoleniowiec ceni. Jednakże, jeśli Mosley będzie w stanie zmaksymalizować potencjał obronny całego zespołu, presja, by zachować Jonesa wyłącznie ze względu na obronę, „nieco słabnie, jeśli młodzi gracze, tacy jak Micah Peavy, zdołają załatać pewne luki” – podsumowuje analityk.
Czy ruchy Lakers w lecie to ślepa uliczka?
Lakers, po sprowadzeniu Walkera Kesslera, Quentina Grimesa, Sandro Mamukelashviliego i Collina Sextona w wolnej agencji, a także wymianie za Jadena Hardy’ego, niewątpliwie wzmocnili ofensywę duetu Dončić-Reaves. Niemniej jednak, jak zauważa były gracz NBA Antonio Daniels, te ruchy niekoniecznie rozwiązują problemy w defensywie.
Daniels w wywiadzie dla SiriusXM „NBA Radio” wyraził swoje wątpliwości: „Nie jestem fanem tego, co Lakers zrobili tego lata,” stwierdził Daniels. „Cały cel tego lata to ‘lato Luki’ – rozumiem proces myślowy, i może to jest rozmowa, którą powinniśmy zachować na za 360 dni, ale spośród dostępnych graczy na rynku wolnych agentów, nikt tak naprawdę nie pomoże im walczyć o mistrzostwo.”
Paradoksalnie, dla kibiców, którzy oczekują obrony, obraz może być ponury. Jednak Dončić, jak się donosi, jest „zachwycony” zmianami wprowadzonymi przez Lakers tego lata, po tym jak przedstawił zarządowi listę swoich życzeń. To pokazuje, że priorytety klubu mogły być jasno określone: wzmocnić ofensywną siłę ognia, nawet kosztem obronnego balansu.









