Nadchodzące lato dla Los Angeles Lakers to czas głębokich przemyśleń po rozczarowującej porażce w drugiej rundzie play-offów. Choć front office już myśli o wzmocnieniach, w kuluarach pojawiają się zaskakujące plotki, które mogą całkowicie odmienić oblicze ligi. Czy w Mieście Aniołów naprawdę jest szansa na powrót duetu, który kiedyś siał postrach w Dallas?
Czy Lakers ryzykują układankę z byłymi rywalami?
Okres pozasezonowy to dla Los Angeles Lakers szansa na korektę trajektorii po przedwczesnym zakończeniu rozgrywek. Skupienie przeniosło się na wzmacnianie składu, a spekulacje nie milkną. Jednym z najbardziej intrygujących doniesień, które obiegło media, jest potencjalna możliwość ponownego połączenia sił Luki Dončicia i Kyriego Irvinga. Według sportowca Brandona Robinsona, Lakers rozważają scenariusz, w którym to właśnie ten duet zasiliłby drużynę, gdyby LeBron James zdecydował się opuścić drużynę.
To, co czyni tę plotkę tak elektryzującą, to fakt, że Dončić i Irving byli już partnerami w Dallas Mavericks. Ich krótka, lecz widowiskowa współpraca, która miała miejsce przed transferem Słoweńca do L.A., pokazała, jak zabójczy może być ten duet. Oczywiście, kluczową zmienną w tej równaniu jest przyszłość 41-letniego Jamesa, który po raz pierwszy od dołączenia do Lakers trafi na rynek jako nieograniczony wolny agent. Jego decyzja zdefiniuje ruchy Lakers na rynku transferowym.
Efektywny duet z Teksasu – czy powtórka jest możliwa?
Duet Dončić-Irving w Dallas udowodnił, że jest jednym z najbardziej efektywnych backcourtów w NBA. Kiedy Irving dołączył do Mavs w 2023 roku tuż przed terminem wymian, dynamika zespołu natychmiast się zmieniła. W swoim pierwszym pełnym sezonie razem, Dončić i Irving poprowadzili Mavs do Finałów NBA. Kyrie zdawał się odnajdywać nową stabilność, niwelując problemy z kontuzjami, które trapiły go w Brooklyn Nets.
Taka chemia jest rzadkością w dzisiejszej lidze, a Lakers w obecnym sezonie zmagali się z kwestiami zgrania. Choć ostatecznie udało im się znaleźć rytm, początek sezonu, w którym na parkiecie obecni byli gracze o wysokim wskaźniku użycia piłki, jak Dončić, Austin Reaves i James, dawał wrażenie dezorganizacji. Irving ma już wypracowaną chemię z Dončiciem, co ułatwiłoby implementację „ery Mavericks” w Los Angeles. Oczywiście, to wszystko zakłada, że Dallas Mavs zechcieliby znów wejść w duży handel z Lakers.
Czy kolejny wielki deal z Dallas jest realny?
Historia ostatnich wymian między Dallas a Los Angeles nie napawa optymizmem Mavs. Ostatnia operacja, w której wymieniano się Dončiciem i Anthonym Davisem, z perspektywy czasu wydaje się być dla Mavericks stratna. Davis rozegrał zaledwie 29 meczów dla Teksasu, zanim został odesłany do Washington Wizards.
Trudno sobie wyobrazić, by Mavericks chętnie podjęli kolejną dużą transakcję z Lakers, zwłaszcza biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia. Gdyby jednak do takiego układu miało dojść, Dallas z pewnością oczekiwałby znaczących aktywów w zamian.
Finansowo sytuacja jest skomplikowana. Irving posiada trzyletni kontrakt opiewający na 119 milionów dolarów, z opcją gracza w ostatnim roku. Aby zbilansować pensje, Lakers musieliby prawdopodobnie przeprowadzić wymianę typu sign-and-trade lub bezpośredni handel, angażując aktywa takie jak Austin Reaves, biorąc pod uwagę ich obecną sytuację pod sufitem pensji. Scenariusz odejścia Jamesa uwolniłby co prawda miejsce w budżecie, ale zespół nadal musiałby znaleźć elementy do gry u boku Dončicia.
Główne hamulce tej potencjalnej wymiany to kwestie finansowe i, co ważniejsze, obawy dotyczące wytrzymałości fizycznej Irvinga. Choć wydawało się, że znalazł pewną regularność w Dallas, przedwcześnie zakończył sezon 2025-26 z powodu zerwanego więzadła krzyżowego przedniego (ACL). Mając 34 lata, pod znakiem zapytania pozostaje jego stała dostępność na parkiecie.









