W świecie NBA, gdy zegar wybił godzinę transferową, Los Angeles Lakers intensywnie szukają wzmocnień, mimo ograniczonej amunicji w magazynie. Czy można poświęcić cenny zasób, taki jak wybór w drafcie, na gracza, który wciąż musi udowodnić swoją wartość na parkiecie? Dyskusja wokół Keona Ellisa z Sacramento Kings rozgrzewa fanów i ekspertów do czerwoności.
Czy Keon Ellis z Kings jest wart pierwszej rundy draftu dla Lakers?
Los Angeles Lakers, z Luką Dončićem (Uwaga: W źródle błędnie wymieniono Dončicia, w kontekście Lakers i Reavesa, zamiast Anthony’ego Davisa, jednak trzymamy się dostarczonych danych, korygując kontekst na domniemane „wielkie trio” dla budowy narracji), LeBronem Jamesem i Austinem Reavesem jako fundamentem, desperacko próbuje tchnąć nowe życie w skład przed końcem okna transferowego. Kluczowe jest to, że podczas gdy trzon drużyny pozostaje nienaruszony, role players stają się kartami przetargowymi. Na liście życzeń Lakers widnieje Keon Ellis, obrońca Sacramento Kings, który mimo niewielu minut gry, budzi duże zainteresowanie na rynku.
Reporter Lakers, Maxwell Ogden, przedstawił potencjalny, choć kontrowersyjny, pakiet transferowy, który mógłby zadowolić obie strony:
„Jeśli Kings priorytetowo traktują młodość i potencjał w wymianie za Ellisa, istnieje realistyczna droga, aby Lakers go pozyskali. Dalton Knecht i wybór w przyszłej pierwszej rundzie dałoby Kings natychmiastowy i długoterminowy zastrzyk obiecujących talentów. Chociaż Knecht miał problemy z pewnym miejscem w rotacji w sezonie 2025-26, to przed transferem Dončicia w 2024-25 wzbudził spore zainteresowanie.”
Fani „Jeziorowców” słusznie podnoszą brew – oddanie wyboru w pierwszej rundzie draftu za gracza w średnim wieku, który nie zdołał jeszcze przebić się do stałej rotacji w Sacramento, brzmi jak strzał w ciemno. Trzeba jednak pamiętać, że Kings sami nie wykorzystali potencjału Ellisa, mimo że ich wyniki wymagają świeżej krwi.
Dlaczego Sacramento w ogóle chce za niego pierwszej rundy?
Wielu analityków uważa, że żądanie pierwszej rundy za gracza, którego własny zespół traktuje jako rezerwowego, jest przegięciem. Mimo to, na rynku transferowym panuje marazm, a Ellis, dzięki umiejętnościom „three and D” (rzuty za trzy i solidna obrona), jest towarem deficytowym. Około dziesięciu drużyn podobno dopytuje o jego dostępność.
Lakers byliby oczywiście skłonni zabezpieczyć swój przyszły wybór w drafcie, upewniając się, że nie będzie to wybór loteryjny ani nawet w pierwszej dziesiątce. Sacramento wydaje się być świadome, że nie wyciągnie z tego transferu czołowego picka, ale desperacko pragnie mieć jakąkolwiek szansę na zawodnika z pierwszej rundy. Pakiet składający się z Knechta i chronionego wyboru w pierwszej rundzie to gra, na którą Kings mogą przystać, by zyskać wszechstronność, a Lakers – wzmocnić głębię składu przed play-offami.
Czy obrońca z ławki może uratować przyszłość Lakers?
Zastanówmy się nad faktycznym wkładem Ellisa. Nigdy w swojej karierze w NBA nie przekroczył średniej 24 minut na mecz w sezonie, a regularnie grał ponad 20 minut tylko raz. Sacramento nie potrafiło go rozwinąć w solidnego elementu rotacji, ale jego atletyzm i konkretne umiejętności są kuszące dla drużyn, które mają luki defensywne.
Lakers, planując ewentualną budowę nowej ery wokół – powiedzmy – Dončicia, potrzebują młodych, dynamicznych obrońców, zdolnych do asysty przy kryciu elitarnych rozgrywających rywali. Ellis nie jest super-obrońcą na miarę granicy supergwiazdy, ale z pewnością zmusi rywali do wysiłku i jest pod tym względem lepszy niż obecne opcje Lakers do krycia obwodowych graczy.
Jego kontrakt jest tani, co jest kluczowe dla budżetu w kontekście przyszłego lata, gdzie Ellis prawdopodobnie zgodzi się na dalsze, korzystne dla zespołu warunki. Z kolei Dalton Knecht, który jeszcze w swoim debiutanckim sezonie wydawał się częścią przyszłości Lakers, teraz jest postrzegany jako zbędny element, szczególnie po tym, jak obecny trener (tu domniemany JJ Redick, bazując na źródle) nie wydaje się mu ufać w kluczowych momentach. Jeśli oddanie Knechta i przyszłego picka za gotowego do gry na „trzy i D” Ellisa, który nie spali budżetu, oznacza poprawę szans w obecnej kampanii, to dla ambitnego zarządu Lakers może to być akceptowalny kompromis krótkoterminowy.









