Lakers liczą na poświęcenie: czy LeBron James zrezygnuje z gier dla zdrowia?

Wielki powrót Króla do gry! Los Angeles Lakers wreszcie mają pełny skład, a na parkiet wrócił LeBron James. Czy jednak ten powrót oznacza, że czeka nas spektakl, czy raczej starannie wyreżyserowany akt oszczędzania energii? Wszyscy patrzą na Jeziorowców, ale prawdziwa rozgrywka toczy się gdzie indziej – pomiędzy ambicjami historycznymi a brutalną rzeczywistością kondycji 41-letniej supergwiazdy.

Czy powrót LeBrona rozproszy cienie nad składem Lakers?

Los Angeles Lakers w końcu mogą odetchnąć z ulgą. Cały kluczowy element układanki jest na swoim miejscu. Luka Dončić jest zdrowy, Austin Reaves utrzymuje wysoki poziom, a DeAndre Ayton powoli adaptuje się do swojej roli. Kulminacją tych optymistycznych wieści był wtorkowy wieczór, kiedy na parkiet po okresie nieobecności wybiegł sam LeBron James.

W meczu przeciwko Utah Jazz (wygranym, 140 punktów rzuconych na koszykówkę), James zanotował 11 punktów, 12 asyst, trzy zbiórki i przechwyt, spędzając na parkiecie niecałe 30 minut. Jego wkład był subtelny – grał w rytmie meczu, napędzał ofensywę, ale pozwalając Dončiciowi, Reavesowi i Aytonowi (każdemu z nich udało się zdobyć ponad 20 punktów po raz trzeci z rzędu) przejąć inicjatywę punktową. Wszyscy widzieli, że Król wraca, ale wewnątrz organizacji dyskusja koncentruje się na czymś znacznie bardziej fundamentalnym: ile razy jeszcze zobaczymy go na parkiecie w tym sezonie?

Wewnętrzny plan Lakers: Oszczędzać energię pod kątem play-off

W powietrzu wisi pytanie, które fani najmniej chcą słyszeć: jak często LeBron będzie grał od teraz? Według informacji przekazanych przez informatora z obozu Lakers, drużyna ma pewne oczekiwania wobec Jamesa, a te nie dotyczą wcale liczby oddawanych rzutów. Chodzi o długowieczność i świadome poświęcenie części sezonu zasadniczego.

Podczas swojego wystąpienia w programie ESPN „NBA Today”, insider Dave McMenamin wyjaśnił, że osoby decyzyjne w organizacji liczą na to, że James zwolni tempo w lidze zasadniczej, mając na uwadze swój wiek i uporczywe problemy z rwą kulszową (sciatica).

McMenamin podsumował priorytety klubu w następujący sposób:

„Zespół chce, aby James skupił się najpierw na pozostaniu zdrowym, potem na kondycji, a na trzecim miejscu jest dostępność [na parkiecie].”

W Lakers panuje przekonanie, że najlepszą drogą do sukcesu jest strategiczny odpoczynek. Selektywne noce wolne, minimalizowanie obciążeń pleców i być może rezygnacja z udziału w tzw. back-to-back’ach (mecze dzień po dniu), nawet jeśli wiąże się to z utratą szansy na osiągnięcie jakiegoś historycznego kamienia milowego.

Historyczna pułapka: All-NBA kontra zdrowie

Tutaj sprawa się komplikuje, bo LeBron James stoi przed dylematem nowej polityki ligi. W przeszłości ustanowił absurdalny rekord, trafiając do drużyny All-NBA przez 21 sezonów z rzędu. To dziedzictwo, które napędza gigantów. Jednak nowe zasady NBA stanowią, że zawodnik musi zagrać w co najmniej 65 meczach sezonu regularnego, aby kwalifikować się do nagród ligowych, w tym do wyróżnienia All-NBA.

James ma już na swoim koncie 14 opuszczonych spotkań. McMenamin ostro to ujął:

„LeBron może opuścić tylko trzy mecze od teraz do końca sezonu regularnego, aby kwalifikować się do All-NBA.”

Źródło, na które powoływał się McMenamin, wyraziło to jasno. Na marginesie, ten sam tweet sugerował wewnętrzną sprzeczność:

„41-latek? Wolałbym, żeby LeBron opuścił back-to-backi, ale zobaczymy, jak to się zgra z jego planami dotyczącymi ponownej kwalifikacji do All-NBA.”

Lakers potrzebują świeżego Jamesa w kwietniu i maju. James z kolei może chcieć podtrzymać jedną z najdłuższych pass w historii ligi. Te dwa cele nie pasują do siebie idealnie. Pytanie, co jest ważniejsze dla Króla i dla organizacji, która inwestuje w jego ostatnie sezony?

Czego naprawdę potrzebują Lakers od „Króla” w tych decydujących miesiącach?

LeBron James nie musi już być tym samym dynamicznym, wszechobecnym w każdym calu parkietu zawodnikiem, którym był w wieku 28 lat. Luka Dončić przejął rolę głównego architekta ofensywy. Reaves daje niespodziewany bodziec w kreowaniu akcji. Ayton stanowi solidną kotwicę pod koszem. Struktura drużyny została zaprojektowana tak, by rozłożyć ciężar gry na więcej barków.

Niemniej jednak, Lakers nadal potrzebują Jamesa w momentach, które ważą najwięcej. Potrzebują jego kontroli i spokoju pod koniec czwartych kwart. W obronie liczą na jego strategiczne zaangażowanie i fizyczność. A gdy zaczną się play-offy, niezbędna jest jego absolutna sprawność fizyczna. Aby ten ostatni, kluczowy komponent był dostępny, Lakers mogą być zmuszeni poprosić Jamesa o coś, czego nigdy wcześniej nie musiał robić: poświęcenie części ligi zasadniczej.

Nie chodzi o rzuty, ani o liczbę posiadań w ataku. Problem leży w samej dostępności. I po raz pierwszy odkąd James dołączył do Los Angeles, wydaje się, że drużyna przygotowuje się na sezon, w którym on zagra mniej, aby móc znaczyć więcej w decydującym momencie.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435