Lakers mogą celować w mistrza z Milwaukee po możliwym wykupie kontraktu Middletona.

Zbliżający się deadline transferowy w NBA rodzi fascynujące możliwości, a Los Angeles Lakers, frustrująco cisi na rynku, mogą nagle zyskać szansę na pozyskanie mistrza z 2021 roku. Czy Królewscy wykorzystają szansę na reanimację kariery Khrisa Middletona, czy może rywale wyprzedzą ich w wyścigu po weterana, który odchodzi z Waszyngtonu?

Czy Middleton staje się magnesem dla Lakers po wykupie kontraktu?

Potencjalny wykup kontraktu Khrisa Middletona przez Washington Wizards może otworzyć drzwi do złocistego uścisku dla Los Angeles Lakers. Jak donosi Josh Robbins z The Athletic, Wizards, mając w składzie skrzydłowego z pensją przekraczającą 33 miliony dolarów na wygasającym kontrakcie, prawdopodobnie nie znajdą partnera do wymiany przed 5 lutego. To z kolei niemal gwarantuje, że Middleton, trzykrotny uczestnik Meczu Gwiazd, stanie się wolnym agentem w lutym, potencjalnie kuszącym celem dla drużyn walczących o mistrzostwo, które nie zdołały wzmocnić składów wymianami.

Robbins zauważył 20 stycznia, że chociaż Middleton „pokazał ostatnio pewne oznaki życia,” to jednak statusem „game-changer” dla pretendenta do tytułu już nie promienieje. Większość źródeł ligowych, z którymi rozmawiał The Athletic, wskazuje, że „najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla Middletona jest pozostanie u Wizards do deadline’u, aby stać się kandydatem do wykupu.”

Middleton, mimo swoich 34 lat, to wciąż gracz o niepodważalnym doświadczeniu w play-offach, kluczowym elemencie układanki, którego Lakersom brakuje w rezerwie. Od czasu wymiany za Kyle’a Kuzmę, 33-latek borykał się z problemami zdrowotnymi w Waszyngtonie, opuszczając 29 z 73 meczów. Wizards, skupieni na budowie młodego składu, nie mają interesu w utrzymywaniu gwiazdy. Wiele osób w branży uważa, że Middleton kalkuluje teraz, czekając na moment, by dołączyć do ekipy faktycznie liczącej się w walce o O’Brien Trophy i znów wpłynąć na losy meczu. W bieżącym sezonie, w 30 meczach, notuje 9.8 punktu, 4.0 zbiórki i 3.2 asysty w zaledwie 24.5 minuty, przy fatalnej efektywności rzutowej – 42% z gry, co jest jego najniższym wynikiem w karierze. To dalekie echo czasów z Milwaukee Bucks, kiedy to był elitarnym strzelcem celującym w okolice 50/40/90!

Dlaczego rezerwa Lakers potrzebuje strzeleckiego zastrzyku?

Przenosiny do miejsca takiego jak Los Angeles mogłyby natychmiast ożywić Middletona, który przecież w 80 meczach historycznego mistrzowskiego biegu Bucks w play-offach notował imponujące 20.6 punktu, 6.5 zbiórki i 4.8 asysty. A potrzebują go Lakers, i to bardzo.

Obecnie drużyna z Miasta Aniołów zajmuje absolutnie ostatnie miejsce w lidze pod względem punktów zdobywanych przez rezerwowych. Tylko 26.0 punktu generuje ławka, co jest o 4.6 punktu mniej niż przedostatni zespół, LA Clippers, i o ponad 20 punktów mniej niż ekipa z czołówki, Memphis Grizzlies. Nawet ich główni rywale z Zachodu – San Antonio Spurs (40.4), Oklahoma City Thunder (39.9) i Denver Nuggets (33.8) – czerpią nieporównywalnie większe korzyści z drugiego garnituru. Sytuacja jest dramatyczna.

Problem Lakers polega na tym, że mają bardzo ograniczone aktywa handlowe przed deadline’em. Zawodnicy tacy jak Dalton Knecht, Rui Hachimura czy Gabe Vincent, choć wymieniani w plotkach, wzbudzają niewielkie zainteresowanie na rynku wymian. Co gorsza, Lakers niechętnie pozbywają się swojego jedynego wyboru w pierwszej rundzie draftu, chcąc zachować tę kartę przetargową na potencjalnie większy ruch latem.

Zatem, jeśli nie wymiana, to co? Lakers skazani są na przeglądanie rynku wykupów, gdzie Middleton jest opcją premium. Oprócz niego, na podobną ścieżkę mogą liczyć gracze tacy jak CJ McCollum, Kentavious Caldwell-Pope czy Nikola Vucevic – wszyscy, co prawda, na wygasających kontraktach. W tym kalkulowanym scenariuszu, Middleton jawi się jako najpewniejszy i najbardziej doświadczony z dostępnych wzmocnień.

Ryzyko i nagroda: Czy starzejąca się gwiazda się odnajdzie?

Decyzja o zaangażowaniu Middletona niesie ze sobą pewne ryzyko. Zważywszy na jego obecną formę i problemy zdrowotne, nie jest to gracz, który samodzielnie odwróci losy sezonu. Jednakże, w roli szóstego czy siódmego gracza, zdefiniowanego zadaniem – trafiać otwarte trójki i wykorzystać tirażowane mu minuty – bywa nieoceniony. To klasyczne podejście „weteran do playoffów”.

Pytanie brzmi: czy chemia w Lakers, z LeBronem Jamesem i Anthonym Davisem, zdoła „zresetować” Middletona? Dla niego samą perspektywą walki o pierścień może być potężnym motywatorem, o ile tylko jego stopy dadzą mu spokój. Lakers desperacko potrzebują nie tylko punktów z ławki, ale przede wszystkim kogoś, kto już raz przeszedł przez piekło fazy pucharowej i wie, jak zarządzać nerwami w kluczowych momentach. Middleton to definicja proven winner. Czy ten zawodnik, który wciąż ma w sobie iskrę mistrza, zechce ją pokazać za darmo w Los Angeles? To będzie jeden z najciekawszych wątków po lutowym deadline’ie.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482