Lakers muszą handlować Vanderbiltem, by wzmocnić skład.

Nadchodzące lato w Los Angeles Lakers zapowiada się jak prawdziwy rollercoaster, pełen potencjalnych trzęsień ziemi i bolesnych rozstań. Kiedy na stole leżą kontrakty dla takich gigantów jak LeBron James i Austin Reaves, zarząd musi wykazać się nie lada finezją, aby zoptymalizować budżet. Czy fanom „Jeziorowców” przyjdzie pożegnać się z zawodnikiem cenionym w szatni, aby zrobić miejsce na nowe talenty?

Czy Jarred Vanderbilt to pierwsza ofiara na ołtarzu wielkich zmian?

Przyszłość Los Angeles Lakers to niewyobrażalna gimnastyka finansowa. Na liście zawodników, których umowy wygasają, znajdują się nazwiska takie jak LeBron James, Austin Reaves, Luke Kennard, Marcus Smart i Jaxson Hayes – wszyscy oni wymagają nowych kontraktów. Mimo pozornej gotowości do wydawania dużych sum pieniędzy, dyrekcja musi być piekielnie kreatywna, by domknąć te układy, jednocześnie wprowadzając świeżą krew. I tu pojawia się gorący kartofel: Jarred Vanderbilt.

Magazyn „Lake Show Life” rzucił nieco niepokojące światło na sytuację Vanderbiltana, sugerując, że jego transfer może być kluczowy dla uwolnienia środków. Analiza wskazuje na pewne problemy na boisku, które trudno zignorować:

„Los Angeles byli o 2,2 punktu na 100 posiadań lepsi w tym sezonie, gdy Vando był na ławce. On nie potrafi rozciągać gry i oferuje bardzo mało w ofensywie. Chemia Lakers panowała w tym sezonie wyśmienicie, a Vanderbilt jest znany z tego, że jest ulubieńcem kolegów z drużyny. Anthony Edwards chwalił skrzydłowego po ich wspólnym czasie w Minnesocie. Klimat w zespole jest ważny, ale Vanderbilt zarabia zbyt dużo, by pozostać w Los Angeles.”

Warto podkreślić: Vanderbilt ma status ulubieńca w szatni, a jego pozytywny wpływ na morale jest niezaprzeczalny. Jak jednak zauważono, przyszłosezonowy kontrakt opiewa na ponad 12 milionów dolarów, do tego dochodzi opcja zawodnika. W obliczu priorytetów, jakie stawia przed sobą front office, pozbycie się tej pozycji wydaje się logicznym, choć bolesnym, posunięciem redukującym koszty. Brak zaufania ze strony trenera JJ Redicka (w tekście źródłowym omyłkowo oznaczony jako JJ Redick, mimo że w artykule mowa jest o Lakers, a nie o jego karierze komentatorskiej) do gracza w kluczowych momentach play-off, zwłaszcza w sezonie naznaczonym kontuzjami, tylko utwierdza w przekonaniu, że jego minuty na parkiecie będą maleć, gdy skład się wzmocni.

Czy Minnesota Timberwolves to idealne miejsce na renesans kariery Vance’a?

Przekonanie o wartości Vanderbiltana nie jest odosobnione; jego dawni koledzy wciąż mają do niego szacunek. „Lake Show Life” przypomina, że Vanderbilt był również bardzo ceniony podczas jego pobytu w Minnesota Timberwolves. Mówimy tu o środowisku, gdzie gwiazda drużyny, Anthony Edwards, publicznie wyrażał podziw dla skrzydłowego. Czy to czyni Minnesotę idealnym kierunkiem dla transferu?

Timberwolves szykują się prawdopodobnie na wymianę Juliusa Randle’a i desperacko potrzebują wzmocnień na pozycji rozgrywającego, aby zapewnić Edwardsowi solidne wsparcie. Jeśli Minnesocie uda się wymienić Randle’a na gracza o innej specjalizacji, odzyskanie Vanderbiltana mogłoby być sposobem na uzupełnienie luk po ewentualnym odejściu Randle’a na pozycji skrzydłowego. Chociaż inni chętnie przygarnęliby atletycznego „skrzydłowego”, to właśnie Minnesota wydaje się być naturalnym, gorącym rynkiem dla zawodnika z takim bagażem relacji.

Jaki jest plan Lakers na gorące lato: Priorytety i twarde decyzje

Pierwszym, absolutnie priorytetowym ruchem dla Lakers musi być zabezpieczenie Austina Reavesa długoterminowym, lukratywnym kontraktem. Gość grał na poziomie All-Star i nie da się go stracić. Następnie, Rob Pelinka musi przekonać do siebie LeBrona Jamesa. Tutaj pojawia się cicha nadzieja, że Król zgodzi się na pewien „rabat” finansowy, aby zmaksymalizować swoje szanse na kolejny pierścień mistrzowski.

Co do reszty wolnych agentów – Kennarda, Smarta i Hayesa – ich rynkowa wycena będzie dyktowana przez konkurencję. Lakers muszą być gotowi na to, że inni skuszą ich wyższymi ofertami.

W tle tych operacji, Lamar Brown i reszta sztabu szkoleniowego mają jasny cel: sprowadzić więcej obrońców skrzydłowych, którzy idealnie pasują do stylu gry wymaganego przez nowoczesną ligę. W szczególności, mowa tu o wzmocnieniach skrojonych pod potrzeby, jakie generuje styl gry takich asów, jak Luka Dončić. Wszystkie te ambitne plany automatycznie wykluczają utrzymanie graczy takich jak Vanderbilt, a nawet DeAndre Ayton, nawet gdyby ci ostatni chcieli pozostać. Spodziewajmy się, że latem Los Angeles Lakers będą niezwykle aktywni na rynku transferowym. Działania te mają jeden cel: wrócić na szczyt.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482