Kiedy wydawało się, że Los Angeles Lakers wreszcie złapali swój rytm pod koniec sezonu zasadniczego, nagle wszystko się rozsypało. Kontuzje kluczowych graczy, takich jak Luka Dončić i Austin Reaves, rzuciły cień na ambicje play-off, odsłaniając dramatyczne luki w składzie, które Rob Pelinka musi załatać w najbliższych miesiącach.
Czy Lakers naprawdę są skazani na rewolucję zarządzaną przez Pelinkę?
Momentum, które Lakers budowali pod koniec sezonu, momentalnie wyparowało. Utrata Austina Reavesa, który będzie pauzował przez resztę sezonu regularnego i prawdopodobnie opuści część fazy pucharowej, to cios, który zabolał kalifornijską ekipę. Po tym, jak Jeziorowcy zaliczyli już serię porażek, spadek na czwarte miejsce w niezwykle konkurencyjnej Konferencji Zachodniej (bilans 50-29 po dotkliwej porażce z Oklahoma City Thunder 123-87) tylko uwypuklił głębokie problemy w konstrukcji kadry.
Tymczasem wielkie nazwiska – LeBron James, Marcus Smart, a także Jaxson Hayes – nie były dostępne we kluczowym momencie. To wszystko sprawia, że nawet jeśli Lakers awansują do play-off, ich droga będzie wybrukowana ciernistymi różami. Ale prawdziwe starcie czeka zarząd, czoło operacji koszykarskich Lakers, Roba Pelinkę, latem. Kilka kluczowych kontraktów wygasa, a potencjalne 50 milionów dolarów wolnej przestrzeni w budżecie, wynikające z opcji LeBrona Jamesa (52,6 mln USD), otwiera drzwi do strategicznych ruchów.
Doniesienia z ESPN sugerują, że Lakers nie będą gonić kolejnej supergwiazdy, jeśli James zdecyduje się na pozostanie – być może nawet na bardziej korzystnych dla klubu warunkach. Kierunek wyznaczony organizacji wydaje się być jednak jasny: priorytetem jest utrzymanie kluczowych contributorów, takich jak Reaves, Hayes i Luke Kennard. To strategia ostrożności, a nie szaleńczej przebudowy.
Draft 2026: Kosztowna szansa na wzmocnienie i elastyczność finansowa
Gdy Lakers patrzą na przyszłość, loteria NBA – a raczej jej brak, biorąc pod uwagę ich obecną pozycję – staje się ciekawą kartą przetargową. Lakers kontrolują swój wybór w pierwszej rundzie draftu w 2026 roku i są typowani do wyboru gdzieś w drugiej połowie tej rundy.
Eksperci już teraz dywagują, kto mógłby trafić do Los Angeles. J. Kyle Mann z The Ringer w swoim najnowszym symulowanym drafcie wskazuje na Thomasa Haugha, skrzydłowego z University of Florida, z 24. numerem. Mann uzasadnia ten wybór wizją przyszłości drużyny, gdzie, jak twierdzi: „Biorąc pod uwagę, że zarządzanie posiadaniem piłki w Lakerland jest w zasadzie uregulowane na najbliższe lata dzięki pilotom statku, jakimi są Luka Dončić i Austin Reaves, ich celem powinni być wszechstronni zawodnicy z niskim wskaźnikiem strat i błędów, którzy jednocześnie wykazują się wysokim pociągiem do gry i dużą świadomością parkietu”.
Haugh, jak sugeruje ekspert, idealnie wpasowuje się w ten profil – chyba że jego zalety sprawią, że zostanie wybrany znacznie wyżej.
Thomas Haugh: Idealny kandydat na brakujące ogniwo pod koszem?
Thomas Haugh, 6-футовий 9-calowy (około 206 cm) skrzydłowy, statystycznie imponuje. W 34 meczach sezonu notował 17,1 punktu, 6,1 zbiórki, 2,1 asysty, 1,1 przechwytu i 1,0 bloku, przy skuteczności 46% z gry i 32,6% za trzy na 5,2 próby. To był przełomowy trzeci sezon dla gracza, którego Florida pożegnała się z NCAA w drugiej rundzie turnieju.
Lakers od dawna cierpią na brak stałego, solidnego wsparcia na pozycjach 4 i 5 – brakuje im fizyczności w „pomalowanym”. Haugh jawi się jako konkretne rozwiązanie problemu pozycyjnego. W wieku 22 lat wnosi do gry dojrzałość z potencjałem na rozwój jako opcja w późnej pierwszej rundzie draftu.
Sam Haugh pokazał, że potrafi dostarczyć więcej niż tylko rzemieślniczą robotę. Zanotował 13 meczów z dorobkiem 20 i więcej punktów w tym sezonie, a także cztery mecze z dwucyfrową liczbą zbiórek i siedem z wieloma blokami.
Sam Vecenie z The Athletic był pod wrażeniem wszechstronności gracza, choć widzi go raczej jako zawodnika role playera na poziomie NBA: „Zespoły są podekscytowane wszechstronną grą Haugha. Jest fantastycznym zawodnikiem w kontrataku i potrafi dynamicznie wjeżdżać pod kosz, będąc świetnym atletą zdolnym do podskoków”. I dodaje: „Trudno jest znaleźć graczy na pozycjach skrzydłowych, którzy są tak duzi, tak atletyczni i tak utalentowani. Profiluje się raczej jako role player na wyższym poziomie, ale taki, który może zapewnić elastyczność pozycyjną i wszechstronność”.
W sytuacji, gdy Lakers mają budować wokół Dončića (zakładając, że to jego nazwisko w kontekście przyszłości jest tu istotne, skoro mowa o Dončiću jako filarze obok Reavesa) i Reavesa, oraz potencjalnie ostatniego rozdziału z LeBronem, zapotrzebowanie na kolejną gwiazdę z wysokim wskaźnikiem wykorzystania rzutów może być ograniczone. Zamiast tego, niezawodni, wszechstronni role players, tacy jak Haugh, mogą rozwiązać wieloletnie problemy kadrowe. Jeśli Los Angeles utrzyma swój wybór, późna pierwsza runda draftu zaoferuje kilka intrygujących opcji, a Haugh wydaje się być mocnym kandydatem do zasilenia ich frontcourt.









