Lakers niespodziewanie faworytami do awansu mimo absencji gwiazd.

Wszyscy skazywali Los Angeles Lakers na porażkę, zakładając niemal pewne lanie ze strony Houston Rockets w pierwszej rundzie play-offów. A jednak, stało się coś absolutnie nieprawdopodobnego: pomimo braków kadrowych, Jeziorowcy objęli prowadzenie 2-0, kompletnie obracając wokół osi rynek bukmacherski. Czy to możliwe, że koszykarska magia LeBrona Jamesa znów działa na szczytowych obrotach, a ten sezon nie skończy się dla Lakers zanim na dobre się rozkręcił?

Niewiarygodny zwrot akcji: Od gigantycznych underdogów do faworytów serii

To, co zaserwowali Los Angeles Lakers w pierwszych dwóch meczach serii z Houston Rockets, jest definicją sportowego fenomenu. Zastanówmy się: początkowo Lakers, mierzący się z problemami kadrowymi, wchodzili do tej rywalizacji jako „massive +550 underdogs” (ogromni underdogowie z kursem 5.50 na zwycięstwo w serii). To nie jest drobna różnica – to kurs, który sugeruje, że ich szanse na awans były marginalne. Ale co zrobili? Wygrali dwa mecze wyjazdowe, przejmując inicjatywę w Arcola.

Efekt? Jak podają liczne źródła bukmacherskie, Lakers są teraz „slight betting favorites (-135)” (nieznacznymi faworytami z kursem 1.35) do wygrania całej serii. To istny kataklizm dla analityków i bukmacherów, którzy musieli na nowo kalibrować swoje modele. Faktem jest, że Lakers byli piątym największym outsiderem w pierwszej rundzie od 1998 roku, wchodząc do starcia z Rockets bez takich postaci jak Luka Doncić i Austin Reaves, a teraz mają realne szanse na awans do drugiej rundy.

Co więcej, mamy do czynienia z historyczną anomalią. Jak donosi pewne źródło: „LeBron James jest 32-0 w swojej karierze, kiedy obejmuje prowadzenie 2-0 w serii play-off” (tłum. cytat z tweeta, 32 zwycięstwa do 0 porażek). Ta nieprawdopodobna statystyka, datowana od 2006 roku, działa na wyobraźnię i stanowi potężny argument psychologiczny dla Los Angeles.

Gdzie jest granica absurdu? Szanse na Mistrzostwo NBA wystrzeliły w kosmos

Skoro Lakers tak odwrócili losy serii, naturalnie musiało to wpłynąć na ich wycenę w kontekście całego sezonu. Po pewnym siebie zwycięstwie 101-94 nad Rockets we wtorek, kursy na ich tytuł NBA znacząco się poprawiły.

Peter Dewey z Sports Illustrated podsumował tę transformację następująco: „Jeśli chodzi o Finały NBA, Lakers mają kurs +3500 na zdobycie tytułu, co jest ogromnym ruchem w porównaniu do sytuacji sprzed drugiego meczu. L.A. miało kurs +15000 przed rozpoczęciem tej pierwszej rundy, ale szybko przesunęło się do +10000 po wygraniu pierwszego meczu jako gospodarze-underdogowie” (tłum. cytat).

Co ciekawe, ich pozycja poprawiała się dynamicznie, nawet zanim Austin Reaves i Luka Doncić stali się realną perspektywą powrotu. „Lakers przesunęli się następnie do +7500 przed wtorkowym drugim meczem, nawet z Durantem (w składzie Rockets) gotowym do gry” (tłum. cytat). Obecnie, z kursem +3500, Lakers plasują się na ósmym miejscu pod względem szans na zdobycie mistrzostwa. Z perspektywy kogoś, kto jeszcze tydzień temu widział ich poza play-offami, to jest kosmiczny przeskok.

Powrót gwiazd: Czy Doncić i Reaves są bliżej niż myślimy?

Być może ten nagły optymizm bukmacherów jest zakorzeniony nie tylko w niesamowitej woli walki obecnego składu, ale także w wizji rychłego powrotu kluczowych zawodników. Wszyscy spodziewali się, że Lakers zostaną albo zmienieni w miotłę (sweep), albo odpadną w pięciu meczach, z uwagi na urazy Doncicia i Reavesa. Mając zapewnioną przynajmniej szóstą grę, perspektywa ich powrotu przed końcem serii zaczyna nabierać realnych kształtów.

Trener Lakers, JJ Redick, potwierdził we wtorek, że Austin Reaves wznowił jednostronne ćwiczenia rotacyjne, co jest pierwszym krokiem w powrocie po naderwaniu mięśnia skośnego (grade 2 oblique strain). „Austin [Reaves] rozpoczął progresję powrotu do gry, ale nie mamy aktualizacji harmonogramu leczenia” – powiedział Redick (tłum. cytat).

Świat medycyny sportowej już zaczął analizować ten scenariusz. Dr Evan Jeffries, ekspert medycyny sportowej, nakreślił potencjalny harmonogram powrotu dla gwiazdy Lakers: „Ten proces stopniowego zwiększania obciążeń zwykle zajmuje tydzień w sezonie zasadniczym, licząc od pracy 1 na 1, pracy 3 na 3 i pracy 5 na 5. Następnie zawodnik zostaje dopuszczony do gry” – napisał Jeffries na platformie X (tłum. cytat).

Jeśli ten model się sprawdzi, Reaves mógłby wrócić na parkiet na mecz numer 5 (29 kwietnia) lub mecz numer 6 (1 maja). A jeśli seria przeciągnie się do tie-breaka, Game 7 odbędzie się 3 maja. Potencjalne dołączenie Reavesa, a może nawet Doncicia, do składu, który już prowadzi 2-0, zmienia oblicze tej serii w dramatyczny sposób.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483