Los Angeles Lakers, pomimo solidnego początku sezonu, wciąż balansują na cienkiej linie w bezlitosnej Konferencji Zachodniej. Choć skład wydaje się bogaty w talenty kreatywne, analitycy i insiderzy rzucają światło na to, co naprawdę trapi Jeziorowców i jakie ruchy na rynku transferowym mogą być kluczowe do realnej walki o mistrzostwo.
Czy Lake Show naprawdę nie potrzebuje rozgrywającego? Wątpliwe deklaracje insiderów
W obliczu powrotu do zdrowia kluczowych graczy, takich jak LeBron James, Los Angeles Lakers mają na papierze dynamiczny zestaw kreatorów. Dysponują graczami pokroju Luki Doncica, Austina Reavesa, a także samego Jamesa, którzy są zdolni do efektywnego zarządzania piłką i kreowania akcji. Do tego dochodzą Gabe Vincent i Marcus Smart, którzy również potrafią obsadzić pozycję numer jeden. Z tego powodu, powszechne jest przekonanie, że na tej pozycji panuje nadwyżka.
Jednakże, kiedy zapytano eksperta Joana Buha o potencjalne transfery mające wzmocnić pozycję rozgrywającego, odpowiedź była kategoryczna. Buha uważa, że Lakers mają wystarczająco dużo „ball handlingu”.
„Moim zdaniem, nie” – stwierdził Buha, zapytany, czy Lakers rozglądają się za rozgrywającym. Dodał: „Macie wystarczająco dużo operowania piłką z Luką, Austinem i LeBronem… Myślę, że to jeden z ostatnich obszarów, którego Lakers naprawdę potrzebują.”
Czy to tylko próba uspokojenia rynku, czy realna ocena sytuacji? Biorąc pod uwagę, że rzut za trzy punkty nie jest najmocniejszą stroną tego składu, argument o pozyskaniu strzeleckiego specjalisty na pozycję guard może wydawać się ważniejszy niż kolejny „playmaker”.
Największa bolączka Lakers: dziura w obwodzie i fatalna skuteczność z dystansu
Mimo posiadania Luki Doncica, Lakers zajmują żenujące, 27. miejsce w lidze pod względem prób rzutów za trzy punkty. Co gorsza, ich skuteczność (23. pozycja w NBA) jest dramatycznie niska. Zarówno Doncic (31,7%), jak i Reaves (32,6%) notują wyniki znacznie poniżej swoich karierowych średnich. W obliczu dominacji drużyn takich jak Oklahoma City Thunder na Zachodzie, nie ma tu miejsca na błędy.
Kevin Pelton z ESPN zwrócił uwagę, że powrót LeBrona Jamesa, strzelającego solidne 39% za trzy w ostatnich dwóch sezonach, może tymczasowo załatać te dziury. Ale to za mało, by realnie konkurować.
Pelton zauważył: „Co zabawne, powrót LeBrona Jamesa może najbardziej pomóc Lakers w kontekście jego rzutów. Ponieważ gwiazdy Luka Doncic i Austin Reaves mają problemy z trafianiem spoza łuku […], Lakers plasują się na 23. miejscu pod względem procentu trafionych trójek. Bardziej niepokojące dla drużyny, która próbuje dać Doncicowi przestrzeń do operowania, jest 27. miejsce pod względem prób rzutów zza łuku.”
EkspertESPN sugeruje, że dodanie asa strzelającego, który potrafiłby jednocześnie utrzymać się w defensywie, byłoby kluczowym wzmocnieniem. Wskazuje tu na Markusa Smarta i Jarreda Vanderbilt, którzy, choć są specjalistami defensywnymi, sami rzucają poniżej 30% z dystansu. To stawia pod znakiem zapytania ich użyteczność w ataku przeciwko elitarnym zespołom.
Prawda o aktywach: brakuje kart przetargowych na wymiany
Chociaż Lakers mogą mieć ambicje, to ich możliwości na rynku transferowym są zaskakująco ograniczone w tym sezonie. Klucz do przyszłości tkwi w elastyczności finansowej, którą chcą zachować na przyszłe lato. Jak zauważył Bobby Marks z ESPN, struktura kontraktów sprawia, że wielkie ruchy są trudne do zrealizowania tu i teraz.
Lakers posiadają ponad 100 milionów dolarów w wygasających kontraktach (James, Hachimura, Vincent, Kleber), co otwiera drogę do prawie 50 milionów dolarów przestrzeni w salary cap w przyszłym roku. Problem polega na tym, że są hard capped na poziomie pierwszego progu APronu, co oznacza, że w wymianach nie mogą przyjąć więcej niż milion dolarów dodatkowego wynagrodzenia.
Co do aktywów na wymiany? Sytuacja jest jeszcze trudniejsza.
Marks podsumował to jednoznacznie: „To, jak Lakers priorytetyzują elastyczność kapitałową w przyszłym sezonie, może wpłynąć na to, jak aktywnie będą uczestniczyć w rozmowach transferowych […]. Po wymianach Doncica i Doriana Finneya-Smitha, Los Angeles ma jedną wymienialną pierwszorundową przyszłej marki (w latach 2031 lub 2032) i jedną drugorundową w ciągu najbliższych siedmiu lat.”
W skrócie: Lakers mają potencjał na duże cięcia finansowe latem 2025, ale niewiele konkretnych, cennych aktywów poza opcjami zamiany wybór w przyszłości, by podnieść skład już teraz. To oznacza, że muszą wycisnąć maksimum ze swojego obecnego, dziurawego — choć utalentowanego — rosteru.









