Los Angeles Lakers, po solidnym starcie sezonu na poziomie 11-4, wydają się być tam, gdzie chcą – poza strefą Play-In. Jednak nawet w obliczu powrotu Króla, LeBrona Jamesa, pewne decyzje kadrowe wywołały niemałe poruszenie. Kluczowy ruch dotyczy najmłodszego członka rodziny Jamesów, Bronny’ego, który został odesłany do G League w celu dalszego rozwoju.
Odrodzenie Lakersów i krótki lot Bling Bling’a
Los Angeles Lakers rozpoczęli sezon z bilansem 11 zwycięstw i 4 porażek, co plasuje ich w czołowej szóstce Konferencji Zachodniej. To idealne miejsce, by uniknąć stresu związanego z turniejem Play-In. Choć sezon jest jeszcze młody, ekipa z Miasta Aniołów weszła w rytm. W ostatnim meczu, po powrocie LeBrona Jamesa na parkiet przeciwko Utah Jazz, Król zanotował 11 punktów i aż 12 asyst, kontynuując swoją niesamowitą serię meczów z co najmniej dziesięcioma punktami. Mimo to, zwycięstwo Lakersów, mimo imponującej statystyki Jamesa, zostało zdominowane przez fenomenalną grę Luki Dončicia – Lakers wygrali, ale nie bez wysiłku.
W tym samym spotkaniu Bronny James, syn LeBrona, spędził na parkiecie zaledwie cztery minuty. Choć trafił swój jedyny rzut z gry, celny za trzy punkty, ostatecznie zakończył mecz z dorobkiem trzech punktów i dwóch asyst. Cztery minuty to drugi najkrótszy czas gry dla niego w tym sezonie. W obliczu poprawy kondycji i powrotu kolejnych graczy do Lakers, zarząd podjął nieuniknioną, choć dyskusyjną decyzję. Jak poinformował Dave McMenamin z ESPN, Lakers zdecydowali się wysłać Bronny’ego Jamesa do G League. Transmisja tej wiadomości na Twitterze była lakoniczna: „Los Angeles Lakers przydzielili rozgrywającego Bronny’ego Jamesa Jr. oraz skrzydłowego Adou Thiero do South Bay, ogłosił zespół”.
Bronny James ciągle potrzebuje szlifowania diamentu
Nie da się ukryć, że droga Bronny’ego do stabilnej roli w NBA jest stroma, a statystyki nie kłamią. W swojej dotychczasowej karierze w NBA, drugoroczny zawodnik rozegrał łącznie 37 spotkań, notując średnie oscylujące wokół 2,2 punktu, 1,1 asysty i 0,7 zbiórki na mecz. Jego skuteczność rzutowa to fatalne 30,9%, a rzuty za trzy punkty utrzymują się poniżej magicznej granicy 30%. Aby funkcjonować na poziomie NBA, musi znacząco polepszyć swój shooting touch i nauczyć się efektywnie wpływać na grę.
G League to idealny poligon doświadczalny dla niego, zwłaszcza w kontekście rzutów. Warto przypomnieć incydent, gdy trener J.J. Redick był widziany, jak krzyczy na Jamesa, by ten częściej oddawał rzuty, zwłaszcza te otwarte. (Tłumaczenie: „Może brakowało mu pewności siebie, albo po prostu nie widział tych otwartych pozycji”). Niezależnie od psychologicznych barier, Bronny musi nabrać rutyny i zaufania do swojego rzutu, co z pewnością da mu możliwość rozegrania większej liczby minut w South Bay.
Odwrotny obraz mieliśmy w G League w zeszłym sezonie, gdzie w 11 rozegranych spotkaniach, zawodnik z USC dominował: 21,9 punktu, 5,5 asysty i 5,1 zbiórki na mecz. Wtedy oddawał średnio 17,5 rzutu na mecz, trafiając 44,3% całościowo i 38% za trzy. To pokazuje potencjał, ale różnica klas pomiędzy rozgrywkami juniorskimi a NBA jest kolosalna. By wrócić do rotacji Lakers i walczyć o kolejne minuty w NBA, musi odtworzyć tę agresywność i efektywność na wyższym poziomie.
Adou Thiero: Kolejny młodzieniec na sprawdzian
Nie tylko syn LeBrona został delegowany do zespołu rozwojowego. Wraz z nim do South Bay udał się Adou Thiero. Thiero, wybrany w drugiej rundzie draftu 2025 roku z University of Arkansas, zanotował zaledwie dwa występy w NBA, gromadząc łącznie dziewięć minut gry, w których zdobył sześć punktów i zebrał jeden rzut.
Jego marginalna rola w Los Angeles uczyniła go naturalnym kandydatem do G League. Thiero to zawodnik o udokumentowanych zdolnościach punktowych, co pokazał na poziomie akademickim, zdobywając średnio 15,1 punktu w ostatnim sezonie NCAA. G League dostarczy mu kluczowych minut, których potrzebuje, aby przyzwyczaić się do tempa i wymagań koszykówki profesjonalnej. Obaj gracze mają teraz szansę na głębsze zrozumienie systemów i odbudowanie pewności siebie, co jest kluczowe dla przyszłości w barwach Lakers.









