Lakers pelniśzują obronę i szukają wzmocnień na skrzydle przed terminem wymian.

Zbliżający się termin wymiany handlowej (deadline) 5 lutego stawia Los Angeles Lakers w pozycji aktywnych graczy na rynku transferowym, a wzmocnienie na pozycji skrzydłowego staje się absolutnym priorytetem dla General Managera Roba Pelinki. Jednak nerwowe poszukiwania pomocy nie ograniczają się jedynie do obwodowych graczy; coraz głośniej mówi się o wzmocnieniu podkoszowym, gdzie brakuje twardej obrony obręczy.

Czy Pelinka szuka „cementu” w Nowym Orleanie? Nowe cele Lakers

Rynek transferowy Lakers to prawdziwy kalejdoskop nazwisk. Wcześniej na liście życzeń pojawiali się gracze tacy jak Herb Jones, Trey Murphy III, Keon Ellis, Jonathan Kuminga, Miles Bridges, DeAndre Hunter, a nawet Andrew Wiggins. To klasyczny wachlarz opcji dla drużyny, która potrzebuje wszechstronności na pozycjach 2-3-4. Ale jak donoszą Tim Bontemps i Brian Windhorst z ESPN, intryga sięga głębiej – do centrów. Rob Pelinka bada grunt pod kątem wzmocnienia podkoszowego, uznając obronę obręczy za rosnącą słabość.

I tu na scenę wkracza nieoczekiwany, ale logiczny kandydat z dywizji Pacyfiku. Według Michaela Scotta z HoopsHype, Lakers aktywnie monitorują sytuację centra New Orleans Pelicans, Yvesa Missiego, obok wielu innych zespołów, takich jak Pacers, Hawks, Celtics, Knicks, Bulls czy Raptors. To pokazuje, że Amerykanin ma wzięcie.

Missi, zaledwie 21-letni, notuje w tym sezonie 5,8 punktu, 5,8 zbiórki i 1,4 bloku w 41 meczach. Może się wydawać, że to regres w porównaniu do jego debiutanckiego, świetnego sezonu, który zaowocował wyborem do drugiej piątki debiutantów. Jednak wielu ekspertów uważa, że ta fluktuacja wynika bardziej z niestabilnej roli w rotacji Pelicans, a nie spadku umiejętności. Dla Lakers, którzy przez większość sezonu borykają się z brakiem fizyczności i plasują się na dole ligi w statystykach zbiórek i obrony wewnętrznej, Missi jest kuszący. Jego 3,0 zbiórki ofensywne na mecz (11. miejsce w lidze) to waluta, która natychmiast zaadaptowałaby się w rotacji Jeziorowców. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że letni nabytek, DeAndre Ayton, znajduje się pod coraz większą presją i ewidentnie nie trafia w oczekiwania. Evan Sidery z Forbes również potwierdził zainteresowanie Lakers, co sugeruje, że Pelinka naprawdę poszerza spektrum poszukiwań pod koszem.

Finansowa elastyczność, czyli dlaczego Missi jest tani i dlaczego to problem

Kluczowym atutem Missiego z perspektywy zarządu Lakers jest jego kontrakt. Jest on na czteroletniej umowie na 15,6 miliona dolarów – zarabia 3,3 mln w tym sezonie i 3,5 mln w kolejnym, z opcją drużynową na 5,5 mln w sezonie 2027/28. To jest absolutnie kluczowe. Keith Smith ze Spotrac prognozuje, że Lakers będą mieli latem ponad 55 milionów dolarów wolnej przestrzeni pod sufitem płac. Missi, jako taki, nie jest „cloggerem” (zawodnikiem zajmującym cenną przestrzeń kontraktową), ale stanowi tanią, długoterminową inwestycję rozwojową, co pozwala utrzymać finansową elastyczność na przyszłość.

Sęk w tym, że Nowy Orlean nie zamierza rozdawać swoich talentów za darmo. Scotto dodał, że Pelicans oczekują w transakcji wyboru w pierwszej rundzie draftu. A tutaj pojawia się problem: Lakers obecnie mają w obiegu tylko jeden wymienialny wybór w pierwszej rundzie. Ta cena może okazać się zaporowa. Warto jednak pamiętać o doniesieniach Dave’a McMenamina z ESPN, że Los Angeles rozważa opcję wymiany ich przyszłego wyboru z 2031 lub 2032 roku w celu pozyskania większej liczby mniejszych, przyszłych aktywów. Taki ruch radykalnie zwiększyłby ich elastyczność handlową.

Podwójne uderzenie: Czy Saddiq Bey dołączy do Missiego w pakiecie?

Skoro już jesteśmy przy deskach, warto spojrzeć na drugą stronę medalu transferowego Lakers: skrzydłowi. Jak wspomniał Scotto, Lakers wciąż badają rynek w poszukiwaniu graczy typu „3-and-D” (strzelec i obrońca), a lista kandydatów jest długa – od Jonesa i Wigginsa po Kumingę i Saddiqa Beya.

Bey, 26-letni skrzydłowy, notuje znakomity sezon w barwach Pelicans po powrocie po zerwaniu więzadła krzyżowego w poprzedniej kampanii. Średnie 15,9 punktu, 5,8 zbiórki, 2,4 asysty i 1 przechwyt na mecz, przy solidnej (choć nie elitarniej) skuteczności rzutowej (34,3% za trzy) sprawiają, że idealnie wpasowuje się w poszukiwany profil. Ma 6 stóp i 8 cali wzrostu, co daje Lakersom potrzebny rozmiar na skrzydle, solidny rzut z dystansu i wszechstronność defensywną. New Orleans na fali gorącego stycznia, gdzie Bey zdobywał średnio 19,5 punktu na 45% skuteczności zza łuku, może teraz wystawić go na próbę rynkową. Jego kontrakt (3 lata, 19 milionów dolarów) również jest atrakcyjny finansowo.

Istnieje realna możliwość, że Rob Pelinka złoży szerszą propozycję wobec Pelicans, obejmującą zarówno Missiego, jak i Beya. Taki „double-dip” mógłby być na tyle atrakcyjny dla Nowego Orleanu, że uzasadnieni byliby w oddaniu Lakersom cennego wyboru w pierwszej rundzie. Przygotowując się do tego, Lakers aktywnie badają rynek wymiany wygasających kontraktów, takich jak Rui Hachimura (18,2 mln USD), Gabe Vincent (11,5 mln USD) czy Maxi Kleber (11 mln USD), a także młodego Daltona Knechta. To jasny sygnał: front office jest zdesperowany i gotów do znaczących ruchów przed zbliżającym się terminem.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482