Wielkie nazwiska, wielkie oczekiwania, jeden wolny slot. Los Angeles Lakers, ekipa pełna gwiazd, zaskakuje podejściem do ostatniego miejsca w składzie, które ma być trampoliną dla prawdziwego „game changera”. Czy desperackie manewry transferowe wokół Jarreda Vanderbilta i Daltona Knechta doprowadzą do sprowadzenia Jonathana Kumingi, czyżby to miał być ten brakujący element układanki w walce o najwyższe cele?
Ostatnie miejsce w składzie Lakersów: Nie dla byle kogo
Lakers, po dopięciu formalności z Kevonem Looneyem, zamknęli listę do czternastu graczy. I tu zaczyna się najciekawsze. Zamiast trzymać to ostatnie, piętnaste miejsce jako luźną opcję na dogrywanie końca sezonu czy elastyczność w okolicach trade deadline, ekipa z Los Angeles traktuje je priorytetowo. Jak donosi Dave McMenamin z ESPN, ten slot to dla nich „bardzo ważny” element – klucz do potencjalnego sukcesu.
„Zostaje jedno wolne miejsce w składzie. Czasami zespół z czternastoma graczami woli zostawić tę przestrzeń otwartą, by dokonać ruchu w połowie sezonu lub mieć jakąś alternatywę. To nie jest przypadek Lakers. Oni postrzegają to ostatnie miejsce jako bardzo ważny element swojej potencjalnej układanki,” relacjonował McMenamin w programie „NBA Today”.
Co więcej, Lakers podobno nie szukają tylko rezerwowego czy gracza „na głębokość”. Ich celem jest przyciągnięcie kogoś, kto natychmiast podniesie jakość sportową. Podobno kuszą zawodników wizją gry na „największej scenie koszykówki”, sugerując nawet chwilowe poświęcenie finansowe, które ma zaowocować „wielkimi pieniędzmi” w przyszłości. To jasny sygnał: szukamy kogoś, kto zrobi różnicę.
Kto zostanie poświęcony, by zrobić miejsce dla gwiazdy?
Obecny, czternastoosobowy skład Lakers prezentuje się intrygująco, ale brakuje mu iskry, którą obiecuje niewykorzystany slot. W składzie obserwujemy mieszankę talentów, od Luki Doncicia i Austina Reavesa, przez młodych obiecujących graczy jak Dalton Knecht czy Bronny James, aż po weterana Kevona Looneya. Jednak cała uwaga skupia się teraz na spekulacjach transferowych.
Plotki huczą, że Lakers są gotowi przehandlować Jarreda Vanderbilta i Daltona Knechta. Vanderbilt, ze swoją niepodważalną wszechstronnością w obronie, może być cennym aktywem dla drużyn szukających wzmocnienia defensywy, mimo że jego rzut pozostaje znakiem zapytania. Jego kontrakt, choć z opcją zawodnika na 13,2 miliona dolarów w sezonie 2027-2028, oferuje „cap-friendly” 12,4 miliona w nadchodzących rozgrywkach. To idealny „kawałek” do wyczyszczenia miejsca w budżecie.
Jonathan Kuminga: Cel numer jeden na horyzoncie
Wszystkie te manewry transferowe wydają się być ukierunkowane na jeden cel: Jonathana Kumingę. McMenamin sugeruje, że Lakers są autentycznie zaintrygowani możliwością sprowadzenia skrzydłowego, którego wycena rynkowa oscyluje w okolicach 15-18 milionów dolarów rocznie.
Zdobycie Kumingi nie będzie jednak proste. Wymagałoby to od Lakers „pewnych manewrów, takich jak dołączenie Vanderbilta i Knechta wraz z dwoma drugimi rundami, które otrzymali od Wizards,” jak precyzuje analityk. Taka operacja miałaby na celu wygenerowanie niezbędnej przestrzeni płacowej.
Khobi Price z California Post podał bardziej szczegółowe ramy hipotetycznego sign-and-trade z Atlanta Hawks. Według jego źródła, Hawks byliby skłonni wymienić Kumingę na Vanderbilta oraz swap wyboru w pierwszej rundzie Lakers z 2032 roku – jedyną opcję na oddanie picku pierwszej rundy przez Lakers w tym lecie. Do tego dochodzą trzy wybory w drugiej rundzie (dwa od Wizards i własny z 2033 roku), które Lakers mogą dorzucić do transakcji.
Jeżeli dojdzie do sign-and-trade, kontrakt Kumingi musiałby opiewać na minimum trzy lub cztery lata (bez opcji), a pierwszy rok musiałby być w pełni zagwarantowany. Kuminga to bez wątpienia gracz o profilu „difference-makera”, jakiego potrzebują Jeziorowcy. Zapewniłby atletyzm, wszechstronność w obronie, umiejętność atakowania kosza, co odciążyłoby Doncicia i Reavesa. Wypełnienie tego ostatniego, czternastego slotu kimś pokroju Kumingi, to szansa na natychmiastowe wzmocnienie pretendentów do tytułu.









