Los Angeles Lakers stoją u progu tektonicznych zmian, które wstrząsną nie tylko szatnią, ale przede wszystkim biurami na zapleczu. Zmiana właścicielska i ambicje nowego potentata sugerują odejście od status quo, które fani widzieli przez lata. Czy franczyza z Kraju Aniołów wreszcie zapożyczy klucz do sukcesu od swoich baseballowych sąsiadów, by powrócić na szczyt?
Nowy właściciel, nowy porządek: Dodgers wkraczają do gry w NBA
Los Angeles Lakers przygotowują się na głęboką transformację strukturalną, która ma nadejść tego lata. Według Dana Woike’a z The Athletic, liga donosi, że przebudowa front-office’u będzie wzorowana na infrastrukturze zwycięskiego klubu Los Angeles Dodgers. To nie przelewki; to plan stworzenia nowoczesnej machiny zarządzającej koszykówką, opartej na solidnych fundamentach organizacyjnych, a nie tylko na błyskotkach gwiazd.
Woike pisał: „Lato stwarza okazję, dysponując znaczną elastycznością w zakresie limitu płac, do rozpoczęcia budowy niezbędnych komponentów nowoczesnego front-office’u i czerpania z tego wczesnych korzyści”. Liderzy ligi już to dostrzegli. Jeden z konkurencyjnych dyrektorów przyznał: „To będzie przerażające”, kiedy zapytano go o potencjalny wpływ w pełni ukształtowanego zaplecza Lakers pod nowym zarządem.
Zmiana kierunku nabrała tempa po tym, jak Rada Gubernatorów NBA zatwierdziła przejęcie kontrolnego pakietu udziałów przez Marka Waltera za rekordową wycenę 10 miliardów dolarów. Walter, prezes i CEO TWG Global, od 2012 roku pociąga za sznurki w Dodgers, prowadząc ich do historycznych sukcesów, w tym trzech tytułów World Series. W NBA, gdzie reguły salary cap ograniczają szalone wydatki na graczy, blueprint Waltera skupi się na budowaniu elitarnych systemów wsparcia dla operacji koszykarskich. Mowa o inwestycjach w analitykę, skauting i głębię organizacyjną – obszarach, które nie podlegają ligowym restrykcjom finansowym.
Pożegnanie z przeszłością: Koniec ery Bussów w operacjach
Pierwsze sygnały nadchodzącej rewolucji są już widoczne i są one brutalne. W listopadzie na światło dzienne wyszło, że Lakers rozstali się z braćmi Joeyem i Jesse Bussami, kładąc kres ponad dwudziestoletniemu zaangażowaniu rodziny Buss w codzienne operacje koszykarskie. Chociaż Jeanie Buss pozostaje gubernatorem zespołu na mocy umowy sprzedaży, jej dwaj bracia, którzy odgrywali kluczową rolę w identyfikacji talentów takich jak Austin Reaves, Kyle Kuzma czy Jordan Clarkson, zostali odsunięci.
Z tej grupy utalentowanych graczy, tylko Reaves – niespodziewany hit z listy nie-draftowanych zawodników – pozostał w klubie, spekulując, że może on albo podpisać historyczny, lukratywny kontrakt, albo stać się kluczowym elementem ewentualnej transakcji z gwiazdą pokroju Giannisa Antetokounmpo. Wycięcie dotknęło również skauting, co pokazuje, że Walter nie zamierza trzymać się sentymentów. Dla organizacji, która przez lata opierała się na rodzinnej strukturze, jest to radykalny krok w stronę profesjonalizmu na poziomie korporacyjnym.
Czy Rob Pelinka utrzyma się na powierzchni?
W centrum tego trzęsienia ziemi znajduje się General Manager Rob Pelinka. Choć jego pozycja jest zabezpieczona przez umowę z Jeanie Buss, presja rośnie wykładniczo. W świetle zbliżającej się przebudowy i braku spektakularnych rezultatów, przyszłość Pelinki wisi na włosku.
Według Seana Deveney’a z Heavy.com, kadencja GM-a może zależeć od wyników drugiej połowy sezonu. „O ile nie złapią wiatru w żagle w drugiej połowie roku, o ile nie zanotują marszu w fazie play-off, jego pozycja jest na podtrzymywaniu życia” – cytowano jedno ze źródeł w lidze. Biorąc pod uwagę, że Lakers, mając w składzie tak potężne nazwiska jak LeBron James i (hipotetycznie, dla przykładu, na podstawie źródła) Luka Dončić, kolejny udział w turnieju play-in będzie trudny do obrony.
Źródło dodało, że połączenie nowego właściciela, który „nie zamierza siedzieć z założonymi rękami”, oraz rozczarowujących wyników, z pewnością przyspieszy nieuniknione zmiany. Nowy właściciel, mający za sobą historię budowania potęgi w MLB, nie toleruje przeciętności. To nie jest już klub, który żyje wyłącznie dziedzictwem i nazwiskiem. To jest klub, który chce inżynierii sukcesu.









