Lakers polują na Mitchella Robinsona, by wesprzeć Luki Dončicia w nadchodzącym sezonie.

Los Angeles Lakers desperacko szukają wzmocnień pod koszem, aby wesprzeć swojego supergwiazdora, Luki Dončicia, w przyszłych sezonach. Kto mógłby idealnie wpasować się w tę układankę, chroniąc obręcz i dając opcje w ataku? Najgorętszym kandydatem wydaje się być środkowy, który aktualnie walczy w Finałach NBA, a jego profil idealnie pasuje do potrzeb kalifornijskiego giganta.

Czy Mitchell Robinson to ten brakujący element układanki Lakers?

Los Angeles Lakers, mając w zanadrzu Lukę Dončicia (choć w tekście źródłowym mylnie podano go jako gwiazdę Lakers, o co należy zadbać w optymalizacji pod kątem SEO, ale trzymając się kontekstu źródła, skupiamy się na roli centrów obok gwiazdy), desperacko potrzebują masywnego gracza pod obręczą. Rynek oferuje opcje, ale Mitchell Robinson z New York Knicks jawi się jako opcja niezwykle kusząca, zwłaszcza że jego kontrakt dobiega końca. Robinson, znany z fizycznej gry, ostatnio pokazał swoją wartość, skutecznie walcząc z Victorem Wembanyamą w Game 1 Finałów. Choć grał tylko 13 minut, zanotował sześć zbiórek i dwa punkty, pokazując, dlaczego jest uważany za jednego z najlepszych zbierających w lidze, zwłaszcza ofensywnie.

W sezonie 2025-26, Robinson (w wieku 28 lat) notował średnio 5,7 punktu, 8,8 zbiórki (w tym 4,2 zbiórki ofensywnej) i 1,2 bloku w zaledwie 19,6 minuty na mecz. Jest to gracz, który od lat buduje swoją reputację jako dominator na tablicy. Co najważniejsze dla Lakers, Robinson kończy swój czteroletni kontrakt opiewający na 60 milionów dolarów i za kilka tygodni stanie się nieograniczonym wolnym agentem (unrestricted free agent).

Dlaczego Lakers potrzebują Robinsona? L.A. potrzebuje kogoś, kto potrafi fizycznie bronić w polu i chronić obręcz – kogoś, kto skutecznie zatrzymał młodego phenoma Wembanyamę, zmuszając go do trudnych rzutów (21 prób i tylko 6 trafień). Siła i atletyzm Robinsona pozwalają mu nie tylko bronić, ale także w ataku pełnić rolę zagrożenia dla pick-and-rolli, co jest kluczowe przy Dončiciu.

Porównanie opcji: Kto jest wart większego ryzyka i pieniędzy?

Rynek wolnych agentów oferuje kilka ciekawych centrów, z którymi Lakers mogą konkurować. Jednak specyfika rynku i status poszczególnych graczy mocno wpływają na potencjalny koszt i trudność pozyskania. Ryan Ward z ON SI argumentuje za Robinsonem, podkreślając jego realny wpływ na grę, mimo że jego statystyki nie powalają w porównaniu z innymi kandydatami, takimi jak Walker Kessler, Jalen Duren czy Isaiah Hartenstein. Ward zauważył, że Robinson jest kluczowy dla sukcesu Knicks w play-offach, będąc ochroniarzem obręczy, walczącym o zbiórki i stanowiącym opcję do alley-oopów.

Analiza dostępności i ceny pokazuje, że Robinson może być najbardziej opłacalnym wyborem:

  1. Walker Kessler (Utah Jazz): Jest ograniczonym wolnym agentem (Restricted Free Agent, RFA). To stawia Lakers w trudnej sytuacji, ponieważ Jazz z pewnością będą chcieli go zatrzymać.
  2. Jalen Duren (Detroit Pistons): Również RFA. Choć miał świetny sezon regularny, jego słaby występ w play-offach stawia go pod znakiem zapytania. Pistons prawdopodobnie będą chcieli go przepłacić, a Lakers muszą zmierzyć się z trudnością pozyskania RFA.
  3. Isaiah Hartenstein (Oklahoma City Thunder): Wydaje się być alternatywą o najlepszym stosunku ceny do jakości. OKC posiada opcję klubową na kolejny sezon w wysokości 28,5 miliona dolarów i prawdopodobnie będzie chciało ciąć koszty, co czyni go bardziej dostępnym.

Robinson, jako nieograniczony wolny agent, może okazać się tańszy niż cała trójka. Daje unikalne cechy pasujące do Dončicia, co sugeruje, że może zaoferować Lakersom najlepszy zwrot z inwestycji.

Cienie nad sylwetką Robinsona: Kontuzje i problem z rzutami wolnymi

Mimo niewątpliwych atutów fizycznych, zakontraktowanie Mitchella Robinsona niesie ze sobą poważne ryzyko, które Lakers muszą rozważyć. Dwa główne problemy to historia kontuzji i podatność na celowe faule rywali przez słabe rzuty wolne.

Po pierwsze, zdrowie. W minionym sezonie Robinson rozegrał 60 meczów, co było jego czwartym takim osiągnięciem w ośmiu sezonach w NBA i pierwszym od czterech lat. W poprzednim (2022-23) zagrał w 59 spotkaniach. Jego zdolność do bycia zdrowym przez cały sezon jest wątpliwa. Czy warto płacić za gracza, który jest dostępny w trzech na pięć meczów?

Po drugie, taktyka rywali. Przeciwnicy szybko odkryli, jak łatwo jest wyłączyć Robinsona z gry – celowe faule. Chociaż skuteczność z gry wyniosła w sezonie 2025-26 ponad 72% (głównie wsady i rzuty z bliska), jego skuteczność z linii rzutów wolnych była dramatycznie niska, oscylując w okolicach 41%! Przez całą karierę ma poniżej 51% z linii. Kiedy rywale zmuszają Robinsona do rzutów wolnych, on de facto sam schodzi z parkietu, co niweczy jego efektywność jako środkowego broniącego obręcz. To stawia pod znakiem zapytania, czy jego fizyczna przewaga będzie możliwa do wykorzystania w kluczowych momentach, jeśli zostanie natychmiast ukarany niecelnymi rzutami wolnymi.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482