Los Angeles Lakers desperacko szukają wzmocnień na pozycjach skrzydłowych przed zbliżającym się terminem wymian, a rynek kurczy się w zastraszającym tempie. Po stracie celów takich jak De’Andre Hunter czy Keon Ellis, działacze Lakers, w tym General Manager Rob Pelinka, musieli skierować swoją uwagę na mniej oczywiste opcje. Jednym z najgorętszych nazwisk, które pojawiło się na biurku w El Segundo, jest Naji Marshall z Dallas Mavericks, ale w tej gonitwie o gracza dwa-w-jednym nie są sami.
Kto jeszcze chce Najiego Marshalla? Licytacja trwa
Konkurencja o usługi Najiego Marshalla świadczy o tym, jak mocno skurczył się rynek wyspecjalizowanych skrzydłowych. Zespoły szukające graczy zdolnych do gry po obu stronach parkietu oblegają tę samą garstkę dostępnych zawodników, co naturalnie pozwala Dallas Mavericks na windowanie ceny. Jak donosi Brett Siegel z ClutchPoints, oprócz Lakers, zainteresowanie Marshalllem zgłosiły także potęgi takie jak New York Knicks, Detroit Pistons oraz Boston Celtics.
Marshall, urodzony w 1997 roku, to 28-letni skrzydłowy, który obecnie notuje solidne 14,6 punktu i 5,0 zbiórki na mecz, choć jego skuteczność za trzy punkty (30,4%) budzi pewne wątpliwości. Mavericks wydają się jednak nie być skłonni do pozbywania się go za byle co. Według doniesień, Dallas żąda za Marshalla wyboru w pierwszej rundzie draftu. To spora wycena za gracza, którego gra ofensywna w dużej mierze opiera się na wjazdach pod kosz i kreacji bez rzutu z dystansu.
To sugeruje, że Mavericks traktują Marshalla jako kluczowy element rotacji, którego nie oddadzą, chyba że oferta będzie naprawdę satysfakcjonująca. Lakers potrzebują zawodników typu two-way, którzy potrafią bronić na wielu pozycjach i samodzielnie stworzyć sobie akcję, gdy trzeba. Marshall wpisuje się w ten profil, nawet jeśli jego rzut z dystansu bywa niestabilny.
Dlaczego Marshall pasuje do układanki Lakers i Dončicia?
W kontekście Los Angeles Lakers, transfer Marshalla ma dodatkowy, bardzo istotny atut: znajomość z największą gwiazdą ekipy. Naji Marshall był kolegą z drużyny Luki Dončicia w Dallas w sezonie 2024-2025. Ta natychmiastowa chemia i zrozumienie systemu mogłoby pozwolić mu na natychmiastowy wkład w rotację, minimalizując czas adaptacji.
Gra Dončicia, słynącego z genialnego playmakingu, stwarza mnóstwo otwartych pozycji dla tych, którzy potrafią atakować zamknięte krycie i wykańczać akcje blisko obręczy. Marshall w tych sytuacjach czuje się doskonale dzięki swojej atletyczności i umiejętności penetracji. To połączenie – podania Dončicia i slashing Marshalla – mogłoby stanowić wartościowe uzupełnienie. Ponadto jego wszechstronność defensywna mogłaby uszczelnić obwód Lakers, który nierzadko bywa dziurawy.
Lakers mają czas do terminu wymian w wielkim pośpiechu. Podczas gdy wciąż utrzymuje się zainteresowanie Andrew Wigginsem z Miami Heat, doniesienia sugerują, że Heat nie są skłonni przyjąć tej oferty, którą proponuje Los Angeles. To sprowadza rozmowy z powrotem na bardziej realistyczne cele, a Marshall, mimo wysokiej ceny, wydaje się być jednym z nielicznych dostępnych wariantów wzmocnienia na czas.
Licytacja z tytanami: Czy Lakers przelicytują rywali?
Największym problemem Lakers staje się obecność w wyścigu Knicks i Celtics, czyli organizacji, które generalnie dysponują lepszymi aktywami w postaci bardziej wartościowych wyborów w drafcie czy młodszych talentów. Dallas może chcieć wysłać Marshalla do pretendenta do tytułu, a obie te drużyny idealnie się w tę definicję wpisują.
Nowy Jork w ostatnich latach wykazał się agresywnością w okienkach transferowych i jest gotów poświęcić kapitał w drafcie, byle tylko podnieść poziom rotacji. Jeżeli uznają, że Marshall jest brakującym elementem, mogą łatwo przebić ofertę Lakers.
Zainteresowanie Bostonu jest szczególnie interesujące, biorąc pod uwagę doniesienia, że ich biuro nie odczuwa presji na obcinanie gigantycznego podatku od luksusu przed terminem. Jeśli Celtics czują się komfortowo jako kupujący i widzą okazję, mogą śmiało wejść do gry. Marshall zaoferowałby Bostonowi dodatkową głębię na skrzydle za Jaylenem Brownem i resztą składu, który utrzymuje ich w walce nawet bez Jayson Tatuam w składzie przez pewien czas. Nawet obecność Detroit Pistons, którzy szukają weterana do stabilizacji swojej młodej drużyny, podbija stawkę, choć nie jest pewne, czy Detroit sprosta żądaniu pierwszorundowego picka.









