Zbliżający się termin wymiany zawodników (trade deadline) 5 lutego budzi gorączkę w Los Angeles, a Rob Pelinka, generalny menedżer Lakers, wydaje się gotowy na hazard. Z ograniczonymi zasobami, Lakers desperacko szukają sposobów na wzmocnienie składu, a plany te zakładają kreatywne manewry z przyszłymi wyborami w drafcie. Czy to ambitna strategia wyprzedzająca rynek, czy ryzykowna gra, która może się zemścić?
Pelinka w trybie łowcy: Jak zamienić jeden wybór na więcej?
Los Angeles Lakers, wierni swojej reputacji kupujących przed deadlinem, intensywnie pracują nad poszerzeniem elastyczności operacyjnej. Problem w tym, że zasobów niewiele, a aspiracje sięgają gwiazd, co zmusza P.E. (Public Relations) do kombinowania. Jak donosi Dave McMenamin z ESPN, Pelinka bada grunt, by zamienić swój jedyny możliwy do wymiany wybór w drafcie przyszłości (rok 2031 lub 2032 pierwszą rundę) na pakiet kilku przyszłych wyborów.
Ta operacja, choć brzmi jak matematyka finansowa wysokiego szczebla, ma prosty cel w kontekście parkietu: więcej młotków oznacza więcej opcji. Według McMenaminy: „W ciągu ostatniego miesiąca źródła ligowe powiedziały ESPN, że Lakers przeszukują zespoły, badając, czy udałoby się wysłać swój wybór w drafcie 2031 lub 2032 roku, aby otrzymać w zamian wiele przyszłych wyborów”. Posiadanie większej liczby wymienialnych picków daje L.A. pole manewru wykraczające poza samych wygasających kontraktów (takich jak te należące do Rui Hachimury, Gabe’a Vincenta i Maxi Klebera). Nagle, w zasięgu ręki mogą znaleźć się gracze z wyższą półką talentu, zarówno teraz, jak i w dłuższej perspektywie.
Kogo Lakers chcą wsadzić do rotacji? Skrzydłowy i obrońca obręczy
W tle tych kalkulacji kadrowych, Tim Bontemps i Brian Windhorst z ESPN donoszą, że Lakers mają jasno zdefiniowane priorytety: potrzebują solidnego two-way winga oraz zawodnika zdolnego do ochrony obręczy (rim-protecting center).
Na pozycji skrzydłowego krąży szeroka lista nazwisk, które łączy się z Los Angeles: od Herb Jonesa, przez Trey Murphy’ego III, Keona Ellisa, Jonathana Kumingę, Milesa Bridgesa, aż po Andrew Wigginsa. Ale najnowsze doniesienia wskazują na konkretny cel, z którym Lakers już nawiązali kontakt.
Jak informuje Evan Sidery, Lakers zapytali o De’Andre Huntera z Cleveland Cavaliers. Dlaczego Hunter? Cavaliers podobno są otwarci na transfer defensywnego skrzydłowego ze względu na nagłe pojawienie się Jayaana Tysona w rotacji, co dałoby Cavs znaczną elastyczność finansową (apron flexibility). Co ciekawe, ewentualny transfer do L.A. miałby charakter sentymentalny – Hunter był pierwotnie czwartym wyborem w drafcie 2019 roku, zanim jego prawa trafiły do Atlanta Hawks w ramach słynnej transakcji za Anthony’ego Davisa.
Realia rynkowe: Czy Hunter to właściwa wycena dla Pelinki?
De’Andre Hunter, 28-letni weteran, ugruntował swoją pozycję jako solidny element rotacji, choć jego liczby w Cleveland w tym sezonie (13,8 punktu, 4,3 zbiórki, 2,1 asysty przy 30,6% za trzy) są nieco niższe niż oczekiwano, zwłaszcza po jego transferze z Hawks. W sezonie 2024-25, rozbitym między dwa zespoły, notował 17 punktów na mecz, trafiając 40,5% rzutów za trzy.
Tu pojawia się problem finansowy i strategiczny. Hunter ma jeszcze trzy lata ważnego kontraktu, a w tym sezonie zarobi 23,3 miliona dolarów. Aby taka operacja ruszyła, Lakers musieliby wykorzystać wspomniane wygasające kontrakty: Hachimura (18,2 mln USD), Vincenta (11,5 mln USD) i Klebera (11 mln USD). To są aktywa, które Pelinka musi umiejętnie zbilansować.
Jednak strona sprzedająca, czyli Cavaliers, nie działa pod presją. Jak sugeruje Chris Fedor z cleveland.com, „decyzyjni po stronie Cavs jasno dali do zrozumienia, że nie są zainteresowani drastycznym przewietrzeniem składu”. Fedor dodaje: „Cavs otrzymali oferty za skrzydłowego De’Andre Huntera – zdobycz z zeszłego deadline’u, który przeżywa jeden z najgorszych statystycznie sezonów w swojej karierze i ciągle próbuje dostosować się do zmiany roli w połowie sezonu”. Oznacza to, że Cleveland może żądać więcej niż tylko kontraktów „wypaleniami”, oczekując konkretnego kapitału w postaci przyszłych wyborów.
Niezależnie od tego, czy to Hunter ostatecznie wyląduje w fioletowo-złotym dresie, czy Lakers skupią się na innym skrzydłowym lub centrze, jeden element wydaje się kluczowy dla Pelinki: rozbudowa kapitału w drafcie. To właśnie ta waluta zdecyduje, jak agresywnie Lakers mogą dociągnąć hamulec na deadline bez całkowitego poświęcenia długoterminowej elastyczności, która zawsze jest na wagę złota w tej lidze.









