Los Angeles Lakers, po nieco chaotycznym drafcie, nagle zyskują nieoczekiwanego gracza, który ma szansę odmienić oblicze ławki rezerwowych. Czy niespodziewany nabytek, AK Okereke, okaże się ukrytym diamentem, czy kolejnym strzałem w ciemno w obliczu krytyki ze strony ekspertów? To moment, w którym zarządzanie składem Lakers znów staje się gorącym tematem dyskusji w NBA.
Lakers po drafcie: Zaskakująca strategia czy fart losu?
Los Angeles Lakers przeszli przez dwie rundy draftu NBA z zaledwie jednym nabytkiem, co samo w sobie budziło pytania o przyszłość budowania składu. Ostatecznie, po wybraniu Camerona Cara na 24. pozycji – gracza, który niespodziewanie spadł z potencjalnej lokaty w loterii – wydawało się, że operacja dobiegła końca. Lakers poświęcili wybór w drugiej rundzie, co oznaczało minimalną ingerencję w kształtowanie talentów. Jednak największy ruch nastąpił już po oficjalnym zakończeniu draftu, gdy zarząd Lakers spojrzał na graczy, którzy pozostali „na rynku”.
Postawili wtedy wszystko na jedną kartę, celując w skrzydłowego Vanderbilt, AK Okereke. Złożono mu ofertę na kontrakt typu „two-way”, co oznacza elastyczne włączenie do składu głównego lub filii rozwojowej. Okereke, co kluczowe dla kibiców, propozycję przyjął. To sprawia, że Lakers wzbogacili się o drugi element w trakcie kluczowego okresu tygodnia draftowego. Dla ekipy aspirującej do budowy solidnego fundamentu talentu, takie okazje, gdy gracz odrzucony przez inne zespoły trafia w ręce potrzebujących, są na wagę złota. Pytanie brzmi: czy Carr i Okereke to gracze gotowi grać na poziomie loterii, czy może to desperackie „załatanie dziury” drugim sortem?
AK Okereke: Pod ostrzałem krytyków, ale z charakterem
Wiadomość o podpisaniu umowy two-way przez Okereke dotarła do mediów za sprawą insidera ESPN, Shama Charanii, który napisał na platformie X: „Niewydraftowany skrzydłowy z Vanderbilt, AK Okereke, zgodził się na dwuletni kontrakt NBA typu two-way z Los Angeles Lakers, jak informują źródła ESPN”. Ten fakt natychmiast wywołał dyskusje, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego dotychczasową karierę uniwersytecką.
Okereke, mierzący 6 stóp i 7 cali wzrostu (około 201 cm), rozpoczął swoją przygodę z koszykówką na Cornell, zanim przeniósł się do Vanderbilt w zeszłym sezonie. Tam jego statystyki były przyzwoite: notował średnio 9,6 punktu przy 48,1% skuteczności rzutów z gry. Jednak prawdziwy błysk pokazał wcześniej, w lidze Ivy League. W 2024 roku był tam absolutnym liderem, notując imponujące 59,5% skuteczności przy średniej 13,9 punktu na mecz. Przejście do bardziej wymagającej konferencji SEC było twardym lądowaniem, ale Okereke pokazał, że potrafi się dostosować. Jego zdolność adaptacji do różnych poziomów konkurencji, choć kontrowersyjna dla niektórych, stanowi jego największy atut.
Zmiana stylu gry: Jak Okereke widzi swoją przyszłość w NBA?
Nowy zawodnik Lakers miał okazję podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat ewolucji swojego stylu gry już w zeszłorocznym wywiadzie dla Draft Digest. Okereke wykazał się dużą świadomością co do swoich umiejętności i tego, co musi poprawić, by zaistnieć w profesjonalnej koszykówce. Ma on pewną „jednolitość celu”, która działa na jego korzyść.
Podkreślał, że kluczem do sukcesu będzie jego gra jeden na jednego. „Gdybym musiał wybrać jedną rzecz, powiedziałbym, że jest to moja ogólna gra jeden na jednego. W [systemie] Cornell były momenty, kiedy można było grać samemu, ale w większości trzeba było trzymać się założeń ofensywnych i mieć dyscyplinę, by to robić. W dywizji pierwszej (High major) jest więcej zagrań typu izolacja. Muszę pokazać tę część mojej gry, rozbijać obrońców w sytuacjach jeden na jeden, a jeśli nikt nie przyjdzie z pomocą, udowodnić, że potrafię tam punktować. A jeśli pomoc nadejdzie, znaleźć wolnego kolegę z drużyny” – tłumaczył Okereke. To pokazuje, że zawodnik rozumie, iż w NBA liczy się umiejętność samodzielnego kreowania akcji, a nie tylko wpasowywanie się w system. Lakers, znani z ciągłej potrzeby wszechstronnych skrzydłowych, mogą zyskać gracza skoncentrowanego na indywidualnej walce.









