Los Angeles Lakers stoją przed latem pełnym niewiadomych, dysponując znaczną przestrzenią w salary cap, co naturalnie napędza oczekiwania kibiców do szaleństwa po potencjalne transfery graczy z całej ligi. Jednak rzeczywistość finansowa i priorytety Kadry Franka όσοa sugerują, że wielkie nazwiska mogą pozostać poza zasięgiem, a strategia skupiona na ograniczonych wolnych agentach (RFA) wydaje się hamować. Czy to oznacza, że „Jeziorowcy” wylądują na suchym lądzie, gdy inni będą się wzmacniać?
Czy Lakers faktycznie zostaną „zablokowani” na rynku RFA?
Spójrzmy prawdzie w oczy: $90 milionów wolnych środków brzmi imponująco, ale po uwzględnieniu zobowiązań i potencjalnych „cap holds”, Lakers mają realnie do dyspozycji około $40 milionów. To nadal sporo, ale wystarczająco, by zrewidować oczekiwania dotyczące przejęcia pół ligi. Szczególnie, że na stole leżą fundamentalne decyzje – powrót LeBrona Jamesa oraz nowy, sowity kontrakt dla Austina Reavesa. To wszystko sugeruje ostrożne podejście.
Plotki o agresywnym polowaniu na ograniczonych wolnych agentów, którym inne drużyny nie chciałyby wyrównać ofert, zdają się wygasać. Jak podaje jeden z dyrektorów Konferencji Zachodniej, Lakers mogą zostać „zablokowani” w kwestii RFA. To cięcie prosto w serce marzeń fanów, którzy widzieli w tym szybką drogę do odbudowy składu.
Sprawdźmy, którzy faworyci kibiców Lakers mogą odejść w niepamięć. Walker Kessler z Utah Jazz był na liście życzeń – mówiło się o ofercie w okolicach $30 milionów, która miałaby zmusić Jazz do dopasowania kontraktu. Wydaje się jednak, że Jazz nie dadzą się łatwo prześcignąć, przynajmniej w rozsądnych granicach, a Lakers nie palą się, by oferować aż tyle.
Podobna sytuacja ma miejsce z Jalenem Durem z Detroit. Mimo fatalnego postseason i wątpliwości co do jego statusu jako gracza „max”, w lidze panuje konsensus, że Pistons zamierzają dopasować każdą ofertę. Nawet jeśli sami nie zaoferują mu pełnej kwoty, planują negocjacje bezpośrednie.
Trzeci cel, Peyton Watson z Denver Nuggets, był prawdopodobnie najbardziej realny. Watson zaliczył świetny, choć skrócony przez kontuzję, sezon, notując 14.6 punktu i 41.1% skuteczności zza łuku. Mimo to, Lakers obawiają się wiązania się kwotami rzędu $22-25 milionów rocznie na podstawie tak krótkiego okresu świetnej gry. Szanse na jego pozyskanie rosną teoretycznie, jeśli James zdecyduje się na emeryturę, ale nawet wtedy priorytetem Lakers pozostaje wzmocnienie pozycji centra.
Dlaczego transfery zdominują tegoroczne lato w NBA?
W obliczu tych ograniczeń, uwaga przenosi się naturalnie na rynek transferowy. Lato 2024/2025 zapowiada się na niezwykle ruchliwe nie tylko dla Golden State Warriors, ale dla całej ligi. Wiele zespołów czuje, że potrzebuje natychmiastowej zmiany kursu.
Jeden z dyrektorów ligowych podzielił się wizją nadchodzących miesięcy: „Zdecydowanie duże lato. Będzie dużo ruchu, mnóstwo transferów, przed draftem, po drafcie w lipcu, aż po sierpień i wrzesień. Wiele drużyn widzi potrzebę zmian, więc zobaczymy przesuwanie złych kontraktów z nadzieją, że nowa lokalizacja przyniesie nowe rezultaty. Pojawią się też ruchy finansowe, mające na celu zejście poniżej progu podatku luksusowego, co obserwowaliśmy już na granicy okna transferowego.”
Ta perspektywa sugeruje, że Lakers, zamiast gonić za nierealnymi RFA, mogą teraz skupić się na wykorzystaniu swoich aktywów do pozyskania graczy poprzez wymianę, celując w te „złe kontrakty”, które inni będą chcieli zbyć, by oczyścić budżet lub zmienić otoczenie. Prawdziwa gra Luhkarskich rozpocznie się zatem na parkiecie negocjacji, a nie w urzędach wolnych agentów.









