Nadchodzące lato obiecuje być kluczowe dla Los Angeles Lakers, bo pozycje, które wymagają natychmiastowej interwencji, są jasne jak słońce: wzmocnienie na pozycji skrzydłowego i gruntowne ulepszenie podkoszowego. Czy Rob Pelinka stać na odważne ruchy, które definiują przyszłość organizacji? Przyjrzyjmy się, kogo Lakers mogą wyłowić z draftu, by załatać dziury w składzie.
Lakers polują na skrzydłowego i centra: priorytety na horyzoncie
Los Angeles Lakers wkraczają w lato, które może zaważyć na kształcie franczyzy na najbliższe lata. Istnieje mnóstwo znaków zapytania przed sezonem 2026-27, jednak dwa priorytety kadrowe zdają się wybijać na pierwszy plan – i to z dużą przewagą. Jak podkreśla reporter Jovan Buha, Królewscy muszą skupić się na pozyskaniu gracza kalibru startowego na pozycję skrzydłowego (wing) oraz na wzmocnieniu głębi pod koszem.
Sprowadzenie sprawdzonego skrzydłowego, który mógłby grać w pierwszej piątce obok utalentowanej trójki – potencjalnie LeBrona Jamesa (jeśli zdecyduje się zostać), Austina Reavesa i komuś, kto zastąpi Davisa – to z pewnością droga inwestycja. Właśnie dlatego eksperci są zdania, że duży transfer w tej korelacji będzie musiał nadejść za pośrednictwem rynku wymien, czyli trade market.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na pozycji długich graczy. Tutaj Lakers, dysponujący dwudziestym piątym wyborem w nadchodzącym drafcie NBA (czerwiec 23 i 24), mają realną szansę na dokonanie selekcji. Warto obserwować, kto finalnie trafi na listę życzeń kadry zarządzającej, ale jeden z niedraftowych prospektów wydaje się szczególnie intrygujący dla ekipy z Los Angeles.
Czy Koa Peat jest odpowiedzią na problemy pod koszem Lakers?
W ostatnich tygodniach nazwisko Koa Peata, potężnego skrzydłowego z Arizony, przewijało się w analizach dotyczących dolnej części pierwszej rundy draftu. Według doniesień Rookie Wire, Lakers planują przeprowadzić testy z aż 22 zawodnikami, a Peat ma być jednym z nich. Co ciekawe, wielu analityków uważa, że ten zawodnik o niesamowitym rodowodzie atletycznym może być nadal dostępny, gdy Lakers będą wybierać pod koniec loterii.
Kevin O’Connor z Yahoo! Sports umieścił Peata nawet na 29. miejscu w swoim najnowszym mock drafcie, sugerując, że może to być „najlepszy wybór w tym zakresie”. O’Connor zwraca uwagę na unikalne geny Peata:
„Nie ma chyba lepszego wyboru w tym zakresie niż Peat, którego drzewo genealogiczne jest tak załadowane liniowymi ofensywnymi, że aż śmieszne, że skończył grając w koszykówkę. Jego ojciec spędził dziewięć sezonów w NFL. Jego wujek był zawodnikiem Pro Bowl na pozycji tackle’a. Dwóch braci grało w futbol na poziomie uniwersyteckim na tejże pozycji. I absolutnie widać to w jego grze: jest potężny, fizyczny, nieustępliwy, a zatrzymanie go, gdy chce dotrzeć do celu, wymaga czegoś naprawdę wyjątkowego.”
Ta fizyczność, którą widać w jego grze, to obiecujący materiał na gracza NBA, który potrafi narzucić swoje warunki pod obręczą.
Produktywność kontra wątpliwości: co kryje Koa Peat?
W sezonie zasadniczym za sobą, reprezentując barwy Arizony, Peat notował solidne liczby: 14,1 punktu, 5,6 zbiórki, 2,6 asysty i blisko jeden blok na mecz, z imponującą efektywnością 52,8% z gry. Był kluczową postacią w marszu Arizony do turnieju Final Four, notując solidne występy w kluczowych momentach, jak 20 punktów przeciwko Purdue w półfinale regionu.
Jednak tam, gdzie pojawia się siła, często pojawiają się też pytania o wszechstronność. Mimo swojej masywności, 19-letni zawodnik zanotował jedynie 23 przechwyty i 25 bloków przez cały sezon – statystyki, które skłaniają niektórych skautów do kwestionowania jego górnego pułapu obronnego.
O’Connor słusznie wskazuje na luki w ofensywie, które mogą drastycznie ograniczyć jego wartość w nowoczesnej NBA, zwłaszcza w systemie wymagającym elastyczności:
„Obawą jest to, że on w zasadzie nie rzuca, nie kreuje sobie samemu pozycji z koźla bez asysty i nie zachwyci nikogo atletyką w pionie.”
Jego gra z dystansu pozostaje w fazie rozwoju. W całym sezonie 2025-26 Peat oddał zaledwie 20 rzutów za trzy punkty, trafiając 7 z nich (35,0% skuteczności). Jeszcze większym problemem jest skuteczność z linii rzutów wolnych – trafił tylko 101 z 162 prób, co daje mierne 62,3%.
Ostatecznie, pozostaje otwarte pytanie, czy Pelinka i nowa ekipa Lakers zdecydują się na wykorzystanie 25. wyboru, czy też użyją go jako aktywa w większej transakcji mającej na celu sprowadzenie ugruntowanej gwiazdy. Jeśli jednak zdecydują się na wybór w drafcie, Koa Peat, ze swoim mieszanką siły i nierozwiniętego parkietowego IQ, jest kandydatem, którego Lakers z pewnością nie mogą zignorować.









