Lakers rozważają polarizującego strzelca Thomasa lub defensywnego Highsmitha z rynku wykupów.

Po załataniu spraw handlowych i zamknięciu okna transferowego, Los Angeles Lakers mają teraz pilną potrzebę wypełnienia ostatniego wolnego miejsca w składzie. Jak to zwykle bywa w przypadku „Jezior”, wolne miejsce przyciąga dzikie karty, a najnowsze plotki wskazują na bardzo intrygujący, choć polaryzujący wybór z rynku wykupów.

Dylemat Lakers: Czy Cam Thomas jest błogosławieństwem, czy przekleństwem dla drugiej jednostki?

Zgodnie z doniesieniami Dana Woike’a z The Athletic, obok bardziej oczywistych celów, na horyzoncie pojawiło się nazwisko, które z pewnością wywoła burzliwe dyskusje wśród fanów LA: Cam Thomas, były rozgrywający Brooklyn Nets. To nie jest typowy zawodnik, którego szukałby zespół z aspiracjami mistrzowskimi, co sprawia, że ta opcja jest tak fascynująca.

Thomas, lat 24, to w zasadzie definicja „szklanej ofensywy”. Jest elitarnym strzelcem na trzech poziomach (trzy-poziomowy scorer), co udowodnił dziewięcioma meczami z dorobkiem 40 punktów w barwach Nets. Z drugiej strony, jego rola była zawsze wąsko zdefiniowana, a jego wpływ na kosz dystrybucję i obronę – delikatnie mówiąc – dyskusyjny. Przez ponad cztery sezony w Brooklynie notował średnio 15,2 punktu, 2,5 zbiórki i 2,2 asysty. Liczby te krzyczą „mam kosz!”, ale jednocześnie wskazują na ograniczoną zdolność kreowania gry dla innych.

Brian Lewis z New York Post nie owijał w bawełnę, oceniając jego pobyt w Nets:

„Słaba gra playmakerska Thomasa, jeszcze gorsza obrona i historia kontuzji łączyły się, by zakończyć jego czas z Nets.”

Statystyki z tego sezonu, zanim został zwolniony, utwierdzają w przekonaniu o jego niejednoznaczności. W 24 meczach (w tym osiem jako starter) notował 15,6 punktu, ale opuścił 20 spotkań z powodu urazu lewego ścięgna podkolanowego. Mike Vorkunov z The Athletic podsumował sentyment wśród skautów:

„Zawsze był polaryzującym zawodnikiem wśród skautów przeciwników i zarządów ligowych. To rozgrywający o wysokim wskaźniku użycia i utalentowany strzelec, który potrafi się włączyć w kryzysowej sytuacji. Ale zmagał się w obronie, a Nets byli lepsi z nim na parkiecie niż bez niego tylko w jednym sezonie w jego karierze.”

Lewis dodał, że bilans Nets z Thomasem na parkiecie przy znaczącym czasie gry wynosił 4–19, podczas gdy bez niego 9–17. Dlaczego więc Lakers mieliby go rozważać? Odpowiedź kryje się w statystykach ławki Lakers. Ich rezerwowi gracze zdobywają średnio 28,0 punktu na mecz, co jest najniższym wynikiem w całej NBA. Thomas to gotowy „zastrzyk” ofensywnej energii, choć nieidealny, dla drugiej jednostki spragnionej punktowania. Dodatkowy atut? Zarówno Thomas, jak i ewentualny konkurent, nie obciążą finansowo budżetu, chroniąc około 55 milionów dolarów wolnej przestrzeni na lato.

Kontrastujący wybór: Haywood Highsmith, a może weteran defensywy?

Jeśli nie ofensywna fajerwerka Thomasa, to co oferuje drugi gorący kandydat, Haywood Highsmith? To jest zupełnie inna filozofia gry. Highsmith nie jest tu dla kreowania rzutów, lecz dla obrony, wszechstronności i elastyczności składu – obszarów, które Lakers bezustannie starają się wzmocnić.

Highsmith, 29-letni skrzydłowy, był w drodze do powrotu po operacji kolana, którą przeszedł w sierpniu (naprawa pękniętego łąkotki w prawym kolanie). Został wymieniony z Miami Heat do Brooklynu niedługo potem i choć postępy były stabilne, nie zagrał w ani jednym meczu dla Nets. Michael Scotto z HoopsHype donosił, że jego debiut był planowany na luty po rehabilitacji.

Zanim doznał kontuzji, Highsmith wypracował sobie istotną rolę w Miami. W poprzednim sezonie zagrał w 74 meczach (42 jako starter), notując 6,5 punktu, 3,4 zbiórki i 1,5 asysty w 24,6 minuty, trafiając 38 procent za trzy. Trener Heat, Erik Spoelstra, kiedyś opisał Highsmitha jako:

„Świetny obrońca, człowiek-szwajcarski scyzoryk, wygrywający zawodnik.”

Ta wszechstronność w połączeniu z rozpiętością ramion wynoszącą siedem stóp (ponad 213 cm) bezpośrednio uderza w jedną z najbardziej uporczywych bolączek Lakers: brak konsekwentnej obrony na obwodzie przeciwko elitarnym strzelcom.

Decyzja Pelinki: Równowaga między potrzebą a filozofią klubu

Dylemat Roba Pelinki i zarządu Lakers sprowadza się do fundamentalnego pytania: czy w kluczowym momencie sezonu postawić na natychmiastowy, ale ryzykowny zastrzyk ofensywny (Thomas), czy na stabilność w obronie i uniwersalność (Highsmith)?

Thomas może rozwiązać problem punktów z ławki, ale wnosi ze sobą pytania o system i obronę. Highsmith oferuje defensywną rzetelność i balans składu, ale jego powrót po kontuzji kolana zawsze niesie ze sobą element niewiadomej, a jego ofensywny wkład jest marginalny w porównaniu do Thomasa.

Żaden z tych zawodników nie zrujnuje długoterminowej elastyczności finansowej Los Angeles, co jest priorytetem dla front office. Na razie wydaje się, że Lakers są skłonni poczekać, ważąc potencjał w kontekście dopasowania do zespołu, zanim zobowiążą się do wykorzystania ostatniego wolnego miejsca w kadrze. Dla drużyny, która oscyluje między realną rywalizacją w teraźniejszości a zapewnieniem sobie opcji na przyszłość, wybór między ogniem ofensywnym a stabilnością defensywną może zdefiniować, jak daleko Lakers zajdą tej wiosny.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482