Wielkie przebudowy w Los Angeles nabierają tempa, a po odejściu LeBrona Jamesa Lakersi desperacko szukają nowych filarów! Świeżo upieczeni mistrzowie w wolnej agenturze, tacy jak sprowadzenie centra Walkera Kesslera, to dopiero początek szemranych planów Roba Pelinki. Czy uda im się jednak zrealizować najbardziej ambitny cel – przechwycenie kwitnącego skrzydłowego, Jonathana Kumingi, zanim zrobi to ktoś inny?
Lakerland pełen wydatków: Czy stać ich na kolejną gwiazdę?
Los Angeles Lakers nie próżnują. Po szokującej wiadomości o odejściu ikony, ekipa z Miasta Aniołów pod wodzą menedżerską przystąpiła do radykalnej przebudowy, próbując otoczyć nową twarz – Luki Dončića – solidnym wsparciem. Początkowo skupili się na wzmocnieniu wnętrza pola, co zaowocowało transferem Walkera Kesslera z Utah Jazz. To był jasny sygnał: potrzebują dominującego centra – i go dostali.
Jednakże, jak to w historii transferów bywa, jeden duży ruch nie zaspokaja wszystkich ambicji. Poza Kesslem, L.A. dorzuciło do składu Sandro Mamukelashviliego (czteroletni kontrakt na 52 miliony dolarów), Quentina Grimesa (cztery lata, 60 milionów) oraz Collinę Sextona (dwa lata, 19 milionów). To solidne podwaliny, ale czy pozwolą one na manewry finansowe pozwalające na kosmiczny ruch? Plotki sugerują, że Lakers nadal celują w transfer, który mógłby zmienić oblicze ich gry obwodowej – chodzi oczywiście o Jonathana Kumingę.
Nowe wieści z frontu: Czy Lakers znaleźli finansową furtkę dla Kumingi?
W piątkowy poranek pojawiły się doniesienia od doświadczonego insidera NBA, Marca Steina, które jasno wskazują na obsesję Lakers na punkcie 23-letniego skrzydłowego. Los Angeles aktywnie „badają ścieżki,” jak sfinansować ten transfer, pomimo widocznych ograniczeń budżetowych.
Zgodnie z cytowanym raportem, Lakerzy intensywnie analizowali ruchy, które mogliby wykonać, by dopiąć transakcję:
„Lakers wiedzą jednak, że desperacko potrzebują więcej pomocy na obwodzie, dlatego w środę – pomimo wyraźnych ograniczeń finansowych – starali się sprawdzić, czy istnieje jakaś droga do pozyskania niezastrzeżonego wolnego agenta Jonathana Kumingi.”
To jest kluczowe: Lakers czują, że brakuje im gracza o profilu Kumingi. Taki zawodnik natychmiast stałby się istotnym ogniwem rotacji, potencjalnie zastępując lukę po Rui Hachimurze. Zdobycie Kumingi byłoby transferowym zwycięstwem, dającym Dončićiowi dynamicznego partnera na parkiecie.
Dlaczego Kuminga to idealne antidotum na bolączki Los Angeles?
Jonathan Kuminga, pierwotnie wybrany z numerem 7 przez Golden State Warriors w drafcie 2021, nie rozwinął się może tak błyskawicznie, jak niektórzy oczekiwali. Po wymianie do Atlanty Hawks przed deadline’em, zaliczył solidny, wszechstronny sezon, choć wciąż ma mnóstwo przestrzeni na progres.
Statystyki z minionej kampanii (2025-2026) są obiecujące: w 36 meczach (z czego 14 jako starter) notował średnio 12,2 punktu, 5,6 zbiórki i 2,3 asysty. Jego efektywność rzutowa (46,3% z gry, ale tylko 33,3% za trzy) pokazuje, że ciągle może doskonalić rzut dystansowy, co jest typową bolączką młodych atletów.
W wieku zaledwie 23 lat, Kuminga oferuje Lakersom coś więcej niż chwilowe rozwiązanie; to inwestycja w przyszłość. Jego atletyzm, zdolność do gry na przejściu i potencjał defensywny idealnie pasują do nowoczesnej konfiguracji NBA. Jeśli Lakers zdołają „odblokować” jego finansowy mechanizm, mogą zyskać gracza, który za kilka lat będzie walczył o status All-Star. Na razie pozostaje tylko czekać, czy determinacja Pelinki przewyższy twarde realia salary cap. Rynek jednak nie śpi – inne ekipy, jak Cleveland Cavaliers, Milwaukee Bucks czy nawet jego byli pracodawcy z Atlanta Hawks, również mają swoje karty w grze o tego perspektywicznego skrzydłowego.









