Lakers ugrzali Austinowi Reavesowi z poduszkami i stekami, podczas gdy LeBron James odszedł bez rozmowy.

Los Angeles Lakers nie zamierzali ryzykować w sprawie Austina Reavesa i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Podczas gdy niektórzy ligowi giganci wciąż zastanawiają się nad swoimi strategicznymi posunięciami, ekipa z Kalifornii urządziła prywatny spektakl, który przypominał bardziej hollywoodzką premierę niż negocjacje kontraktowe. Czy taktyka „wszystko albo nic” wobec kluczowego gracza była receptą na sukces, której inni powinni się uczyć?

Jak Lakers wykupili lojalność Reavesa: poduszki, steki i country

Organizacja Los Angeles Lakers postawiła Awstin Reavesa na absolutnym szczycie swojej listy priorytetów tego offseasonu, nie pozostawiając miejsca na domysły. Zamiast czekać, aż rywale zaczną licytować, Lakers podjęli desperackie kroki, by zagwarantować sobie jego pozostanie, co zakończyło się podpisaniem czteroletniego kontraktu opiewającego na 185 milionów dolarów. Mówimy tu o prawdziwym, osobistym zaangażowaniu.

Według doniesień Ramony Shelburne z ESPN, zarząd Lakers przygotował dla Reavesa wysoce spersonalizowaną prezentację rekrutacyjną, która miała miejsce w obiekcie treningowym drużyny. Było to kontynuowanie wstępnej rozmowy wideo, ale z podniesionym poziomem produkcji. Był to moment, w którym show zamiast suchej analizy statystycznej wygrało. „Oficjele drużyny przygotowali dla Reavesa spersonalizowane poduszki i koce, zamówili steki na spotkanie, a nawet puszczali jego ulubioną muzykę country podczas całej prezentacji” – relacjonowała Shelburne. Taki poziom dbałości, a wręcz rozpieszczania, z pewnością przyniósł efekt, bo Reaves szybko zdecydował się związać z Los Angeles na dłużej.

Co ciekawe, Lakers nie czekali na otwarcie oficjalnego okna wolnych agentów, by złożyć ofertę. Podobno przedstawili mu maksymalny kontrakt, zanim jeszcze mogły wkroczyć inne zespoły, eliminując wszelką niepewność co do jego miejsca w przyszłych planach organizacji. To jest właśnie ta różnica między byciem traktowanym jak gwiazda, a byciem traktowanym jak element układanki, który trzeba szybko zabezpieczyć.

Emocjonalny rollercoaster Guardiana Lakers

Austin Reaves, jeden z najbardziej niedocenianych młodych graczy w lidze, zareagował na wieść o sfinalizowaniu nowego kontraktu w sposób, który tylko podkreśla, jak wiele znaczy dla niego gra w barwach Lakers. Choć wielu spodziewało się, że walka o niego toczyć się będzie na wielu frontach – z zainteresowaniem ze strony m.in. Brooklyn Nets czy Detroit Pistons – Los Angeles zamknęło temat, zanim ktokolwiek zdążył złożyć sensowną kontrofertę.

Dave McMenamin z ESPN opisał reakcję Reavesa, gdy dowiedział się o porozumieniu. Nie było to zwykłe potrząśnięcie ręką. „Podobno, gdy dowiedział się, że umowa została uzgodniona, był na polu golfowym i upadł na trawę w mieszaninie radości i ulgi”. To pokazuje, że presja i niepewność co do przyszłości potrafią złamać nawet najbardziej opanowanych zawodników. Dodatkowo, źródło bliskie Austinowi przekazało, że „chce on rozegrać całą swoją karierę dla Lakers i niczego nie pragnie bardziej, niż kiedyś dostarczyć mistrzostwo Lakers”. To deklaracja lojalności, której dziś na próżno szukać w wielu kontraktach NBA.

Kontrast z odejściem LeBrona: Luksus dla Reavesa, chłód dla Króla

Agresywna pogoń za Reavesem stanowi diametralny kontrast w stosunku do sposobu, w jaki organizacja zarządzała relacjami z LeBronem Jamesem przed jego – tymczasowym – odejściem. To jest kluczowy element tej układanki: różnica w traktowaniu zawodników.

Shelburne donosiła, że LeBron uważał podejście Lakers po sezonie za kluczowy czynnik decydujący o tym, czy wróci. Źródła bliskie Jamesowi sugerowały, że byłby on skłonny wziąć mniej niż 52,6 miliona dolarów, które zarobił rok wcześniej, pod warunkiem, że franczyza jasno wytłumaczy, jak zamierza wykorzystać elastyczność finansową na wzmocnienie składu. Tego, co Reaves dostał w formie luksusowej prezentacji, LeBronowi nie zaoferowano. „Ta rozmowa nigdy się nie odbyła. James nigdy nie otrzymał prezentacji face-to-face, którą Lakers zorganizowali dla Reavesa i ostatecznie zdecydował się odejść”. W nowoczesnej NBA personalne podejście bywa ważniejsze niż czyste liczby.

Lakers skoncentrowali się najpierw na zabezpieczeniu Reavesa, zanim przeszli do wzmacniania pozycji center. Według doniesień, ich plan zakładał walkę o restrykcyjnych wolnych agentów, takich jak Jalen Duren i Walker Kessler, zanim ich uwaga przeszłaby na inne cele, jak Mitchell Robinson, jeśli poprzednie opcje zawiodłyby. Dla Reavesa, to zobowiązanie w pełni odpowiadało jego publicznie wyrażanym pragnieniom. Teraz, gdy długoterminowy kontrakt jest na stole, obydwie strony dostały dokładnie to, czego chciały – Lakers mają wschodzącą gwiazdę, a Reaves pozostaje w klubie, z którym wiąże swoją karierę, dążąc do zdobycia mistrzostwa.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483