Lakers: uraz Deandre’a Aytona budzi niepokój po świetnym starcie sezonu.

Nadeszły wielkie oczekiwania, gdy Deandre Ayton zameldował się w Los Angeles Lakers, a sam środkowy nie szczędził słów na temat swojej nowej roli. Jednak najnowsze doniesienia dotyczące jego kontuzji rzucają cień na solidny start tego sezonu. Czy uraz prawego kolana wyhamuje ten nieoczekiwany, ale efektywny duet w stolicy rozrywki?

Czy uraz Aytona zburzy idealnie poukładany parkiet Lakers?

Deandre Ayton, po swoim przybyciu do Los Angeles Lakers, musiał sprostać ogromnym oczekiwaniom – sam zawodnik podkreślał to publicznie. Jak dotąd, ten siedmiostopowy gigant okazał się więcej niż solidnym uzupełnieniem składu, grając u boku takich gwiazd jak LeBron James, Luka Dončić i Austin Reaves. To nie jest standardowa sytuacja, prawda? Lakers potrzebowali fizycznego centrum, a Ayton dostarczał.

Niestety, jego najbliższa przyszłość stanęła pod znakiem zapytania po ostatnim meczu przeciwko Utah Jazz. Jak poinformował Dave McMenamin z ESPN, po konsultacji z sztabem medycznym Lakers, u Aytona zdiagnozowano stłuczenie prawego kolana. Początkowo figurował na liście graczy „wątpliwych do powrotu” (questionable to return), ale ostatecznie został wykluczony z gry. Trzeba przyznać, że to nerwowy moment dla drużyny, która dopiero co skompletowała zdrowy skład.

Przed tym incydentem Ayton opuścił tylko jeden mecz w barwach Lakers w tym sezonie. Biorąc pod uwagę, jak pechowo potrafią rozwinąć się kontuzje kolan w NBA, jest to powód do poważnego zmartwienia dla Los Angeles. W momencie opuszczenia parkietu zanotował zaledwie dwa punkty i trzy zbiórki w 13 minut gry.

Kłopoty w najlepszym momencie: Czy fenomenalne statystyki pójdą na marne?

Jak już wspomniano, Ayton miał wysokie wymagania co do swojej roli obok ofensywnych gwiazd – i w dużej mierze im sprostał. W 14 występach notował solidne 16,5 punktu i 8,8 zbiórki, trafiając przy tym z imponującą skutecznością 69,9 procent. To są liczby, które natychmiast podnoszą efektywność każdego ataku.

Deandre Ayton (stłuczenie prawego kolana) jest wykluczony do końca dzisiejszego meczu przeciwko Jazz, jak ogłosili Lakers.

Jego gra w obronie wciąż nie osiągnęła poziomu, na jaki liczyli Lakers, ale jako zagrożenie w pick-and-rollu i przy lobach, sprawdzał się znakomicie, doskonale uzupełniając grę z Dončiciem i Reavesem. Co więcej, Ayton zanotował serię trzech kolejnych meczów, w których zdobywał minimum 20 punktów, notował co najmniej 10 zbiórek i miał jeden blok, osiągając w tym okresie łączną skuteczność 78 procent – wszystko to w trzech kolejnych wygranych!

Być może i nie dorównuje on na parkiecie Nikola Jekiciowi, Karlowi-Anthony’emu Townsowi, Victorowi Wembanyamie czy Jalenowi Duren’owi, jeśli chodzi o absolutną elitę centrów ligi, ale dla Lakers, z jego relatywnie skromnym jak na standardy ligi kontraktem opiewającym na 8,1 miliona dolarów, okazał się on więcej niż wystarczający dla ich i tak przeciętnie wyglądającego front courtu.

Kto teraz wskoczy do gry? Potencjalne zastępstwa dla Aytona

Jeżeli kontuzja Aytona okaże się długoterminowa, to zmartwienie staje się uzasadnione. Niemniej jednak raport McMenamina, określającego jego status jako „wątpliwy do powrotu”, jest przynajmniej małym światełkiem w tunelu dla Lakers, którzy dopiero co odetchnęli z ulgą po powrocie wszystkich kluczowych graczy.

Według informatora z obozu drużyny, Jaxson Hayes był pierwszym zastępcą Aytona, ponieważ posiada największe doświadczenie i oferuje atletyczną oraz energetyczną prezencję na boisku przy boku Jamesa, Dončicia i Reavesa.

Jeśli uraz okaże się poważny, Hayes najprawdopodobniej odzyska rolę nominalnego centra startowego, którą pełnił przez dużą część zeszłego sezonu. Tyle że Los Angeles nie ma już u siebie Anthony’ego Davisa, jak to bywało w tamtym okresie, co oznacza, że Hayes byłby prawdopodobnie jedynym prawdziwym zawodnikiem podkoszowym w składzie trenera J.J. Redicka, bez Aytona.

Redick ma także do dyspozycji Maxi Klebera, który zagrał znaczącą część meczu przeciwko Jazz. O ile Kleber ma 4 wcześniejsze występy w tym sezonie, to jeśli Los Angeles będzie musiało polegać na nim przez dłuższy czas, nie będzie to najlepszy sygnał.

Lakers informują, że Deandre Ayton (stłuczenie prawego kolana) nie dokończy dzisiejszego meczu w Utah.

Redick dysponuje jeszcze Christianem Koloko i być może jakimiś zawodnikami z G-League, ale jeśli którykolwiek z nich miałby zyskać istotne minuty, to zwiastuje to poważniejsze kłopoty. Po powrocie Jamesa w meczu z Utah Lakers mieli w końcu w pełni zdrowy skład. Teraz, z potencjalnie wyłączonym Aytonem, jeden uraz rodzi lawinę pytań dotyczących rotacji na parkiecie i ewentualnych planów wymian handlowych.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435