Załoga Los Angeles Lakers stoi przed niezwykle ważnym momentem, balansując między trwającą walką o play-off, a strategicznym planowaniem przyszłości. Choć uwaga skupiona jest na potencjalnym powrocie Luki Dončicia po odpadnięciu z Houston Rockets, prawdziwa bitwa, jak się wydaje, rozegra się latem, kiedy to Rob Pelinka będzie miał w ręku konkretne aktywa: wolne miejsce w salary cap i cenne wybory w drafcie.
Czy skrzydła zaćmią problemy pod koszem? Nowa strategia Lakers
Po przejściu przez pierwszą rundę, gdzie emocje sięgały zenitu, naturalnie pojawiają się pytania o to, kto ma być architektem sukcesu w nadchodzących latach. O ile pozycja centra była powszechnie identyfikowana jako kluczowy obszar wymagający wzmocnienia po nieprzewidywalnym sezonie Deandre Aytona, to wygląda na to, że dyrektor generalny Lakers, Rob Pelinka, może skierować wzrok w zupełnie innym kierunku – na wzmocnienie pozycji skrzydłowego.
Sygnały z ligi sugerują, że Los Angeles może wykorzystać swoją nowo nabytą siłę przetargową, by celować w graczy, którzy natychmiast podniosą poziom rzutowy zespołu. Jak donosi Brett Siegel z portalu ClutchPoints, ekipa Denver Nuggets, mistrzowie z zeszłego roku, może być otwarta na rozstanie się z Cameronem Johnsonem. To nazwisko, według doniesień, budzi zainteresowanie Lakers, co sugerowałoby odważny zwrot w planowaniu kadrowym.
Johnson, mający obecnie 30 lat, wchodzi w ostatni rok swojego czteroletniego kontraktu opiewającego na 94,5 miliona dolarów, a w sezonie 2026-27 zarobi 23 miliony dolarów. Statystyki z minionych 54 meczów są imponujące, zwłaszcza dla gracza poszukiwanego w erze dominacji trójek: 12,2 punktu, 3,8 zbiórki i 2,4 asysty, przy fenomenalnej skuteczności 43,0% za trzy punkty na solidnej bazie 4,7 próby na mecz.
Siegel wskazuje, dlaczego Johnson jest atrakcyjny na rynku: „Drużyny w całej lidze stale poszukują wygasających kontraktów graczy zarabiających od 18 do 25 milionów dolarów w okresie pozasezonowym”. Ta rynkowa uwaga może zwiastować interesującą licytację, w której Lakers, dzięki swojej pozycji finansowej, będą chcieli zagrać pierwsze skrzypce.
Dlaczego skrzydłowy z Nuggets jest na celowniku Lakers?
Transfer Camerona Johnsona do Los Angeles – czy do Anaheim, jeśli mowa o Clippers – jest fascynującym scenariuszem, biorąc pod uwagę, że obie ekipy z LA rzekomo monitorują sytuację. Siegel podsumował to w następujący sposób: „Inne zespoły, o których mówiło się, że wcześniej wyrażały zainteresowanie Johnsonem, gdy grał dla Nets, to Lakers, Houston Rockets i Golden State Warriors”.
Kluczowe pytanie brzmi: czy któraś z tych potęg Zachodniej Konferencji zdecyduje się oddać co najmniej jeden wybór w drafcie swoim rywalom z konferencji za gracza z wygasającym kontraktem na sezon 2026-27? Dla Lakers aktywa są gotowe. Do nocy draftu oczekuje się, że Stan Fleming będzie kontrolować trzy możliwe do wymiany pierwsze rundy draftu: w latach 2026, 2031 i 2033. To potężny kapitał na przebudowę.
Pamiętajmy również o gigantycznym uwolnieniu miejsca w budżecie. Jeśli LeBron James zdecyduje się odejść lub przyjąć znacznie bardziej korzystną dla klubu opcję (choć ESPN informuje, że nie spodziewają się poszukiwania kolejnej supergwiazdy poza Jamesem), to ponad 50 milionów dolarów może natychmiast trafić na rynek wolnych agentów.
Strategia wydaje się klarowna: zabezpieczyć kluczowych graczy, takich jak Austin Reaves, Luke Kennard i rezerwowy center Jaxson Hayes, a następnie użyć pozostałych środków na precyzyjne, kosztowo kontrolowane wzmocnienia. W tym kontekście Johnson wydaje się idealnie pasować do wizji Pelinki – elitarny strzelec, którego kontraktem można zarządzać.
Dla Nuggets, rozważenie wymiany Johnsona może wynikać z chęci utrzymania finansowej elastyczności i zabezpieczenia Peytona Watsona, na którego Lakers również mieli rzucić oko. Oddanie Johnsona teraz, zanim wzrośnie jego wartość rynkowa na końcu kontraktu, ma sens strategiczny, zwłaszcza po ich własnym rozczarowaniu w pierwszej rundzie play-off. Lakers, uzbrojeni w cierpliwość i kapitał, wydają się być idealnym partnerem do takiej transakcji, jeśli tylko decydenci uznają, że skrzydłowy jest ważniejszy niż kolejny duży środkowy.









