Lakers wjeżdżają w play-offy z historycznie złą serią przeciwko Thunder.

Wchodzimy w fazę play-off, a Los Angeles Lakers stają przed zadaniem, które na papierze wydaje się wręcz karkołomne. Czy Gwiazdy z Miasta Aniołów mogą odwrócić fatalny trend przeciwko młodemu i żelaznemu Oklahoma City Thunder? Statystyki regularnego sezonu malują obraz absolutnej dominacji przeciwnika, co stawia pod znakiem zapytania nawet samą możliwość walki o zwycięstwo w tej serii.

Długi cień sezonu regularnego: Historyczny koszmar Lakers

Zderzenie Los Angeles Lakers z Oklahoma City Thunder w zbliżającej się fazie play-off to starcie, które już teraz elektryzuje fanów, chociaż dane historyczne raczej studzą nastroje kalifornijskiej ekipy. Lakers weszli w tę serię obciążeni bezprecedensowym bagażem – przegrali wszystkie cztery spotkania sezonu regularnego z OKC, a średnia różnica punktowa wyniosła aż 29,3 punktu. To absolutny rekord w historii NBA, jeśli chodzi o średnią marżę punktową między dwoma drużynami, które spotykają się w fazie pucharowej. Spójrzmy prawdzie w oczy: to nie różnica punktów, to była deklasacja.

Thunder zakończyli sezon zasadniczy z imponującym bilansem 64-18, dominując całą ligę, podczas gdy Lakers, z wynikiem 53-29, odpadli o jedenaście zwycięstw. Ta różnica, choć na wykresach może wydawać się zarządzalna, na parkiecie zamieniła się w przepaść. Jeżeli ten trend się utrzyma, nawet gwiezdna siła LeBrona Jamesa może nie wystarczyć, by przetrwać tę konfrontację.

Cztery oblicza jednej dominacji: Analiza meczów z sezonu zasadniczego

Każde z czterech spotkań z OKC niosło ze sobą tę samą, niepokojącą dla Lakers narrację. Otwierający pojedynek 12 listopada na Crypto.com Arena zakończył się pogromem 121-92 dla Thunder. Shai Gilgeous-Alexander, lider OKC, zdobył 30 punktów i miał dziewięć asyst, by usiąść na ławce już w czwartej kwarcie – jasny sygnał, że rywale mogą grać na pół gwizdka.

Rewanż 9 lutego był najciaśniejszy, ale „najciaśniejszy” to słowo względne, gdy mówimy o wygranej Thunder 119-110. W tym meczu Jalen Williams wracał po dziesięciomeczowej przerwie, a Gilgeous-Alexander pauzował z powodu problemów z brzuchem. W kolejnych pojedynkach koszmar stał się jawny. 2 kwietnia OKC rozgromiło Lakers 139-96, a spotkanie to zapamiętamy niestety również z kontuzji Luki Dončicia, który doznał naciągnięcia lewego ścięgna podkolanowego, co zahamowało jego resztę sezonu. Finałowy akt tej regularnej dręki nastąpił 7 kwietnia, kiedy Thunder wygrali 123-87.

Dziennikarz Arash Markazi podsumował to brutalnie na platformach społecznościowych, publikując różnice punktowe: -29, -9, -43 i -36. „Średnia luka 29,3 punktu stanowi najgorszy wynik w historii NBA pomiędzy dwiema drużynami, które spotykają się w play-offach,” stwierdził Markazi, precyzując wagę tego historycznego obciążenia.

Lakers, co prawda, zdołali wyeliminować Houston Rockets w szóstym meczu, wygrywając 98-78, gdzie LeBron James rzucił 28 punktów, a Rui Hachimura dodał 21. Lecz to zwycięstwo, choć ważne, maskuje głębokie obawy o głębię składu, zwłaszcza w obliczu nadchodzącej konfrontacji.

Zagadka Dončicia i reszta sił na starcie z dominatorem

Największą niewiadomą, która spędza sen z powiek trenerom Lakers, jest stan zdrowia Luki Dončicia. Najważniejszy zawodnik ofensywy, który doznał naciągnięcia drugiego stopnia lewego ścięgna podkolanowego 2 kwietnia, udał się do Europy na leczenie i wciąż nie ma potwierdzonej daty powrotu do gry. Po szóstym meczu z Houston, Brian Windhorst z ESPN bez ogródek skomentował sytuację: „Dončić nie jest blisko powrotu”, co oznacza, że pierwsze mecze tej serii będą operacją prowadzoną głównie pod batutą LeBrona Jamesa przeciwko najsilniejszej drużynie ligi.

Oklahoma City ma znaczną przewagę regeneracyjną – po prostu zmietli Phoenix Suns 4-0 w pierwszej rundzie i zyskali pięć dni odpoczynku. Przypomnijmy, że Thunder wygrali 16 z ostatnich 17 meczów sezonu zasadniczego. Lakers musieli walczyć w sześciu meczach, a i tak Houston grało bez Kevina Duranta przez większość tej serii (Durant pojawił się tylko w drugim meczu).

Pierwszy mecz serii startuje w niedzielę w Paycom Center w Oklahoma City, a drugi odbędzie się tam we wtorek. Seria przeniesie się do Los Angeles na mecze numer trzy (9 maja) i cztery (11 maja). Czy Lakers zdołają znaleźć to niewytłumaczalne „coś”, by przełamać klątwę sezonu regularnego, czy też Thunder potwierdzą, dlaczego byli najlepszym zespołem NBA? Będziemy świadkami testu charakteru i, być może, kolejnego rozdziału w koszykarskiej historii porażek.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435