Wstrzymane oddechy w Los Angeles po niedzielnym spotkaniu z Pelicans, ale teraz kibice Lakers mogą odetchnąć z ulgą po kluczowym urazie. Deandre Ayton, jeden z filarów podkoszowych Jeziorowców, zaliczył niepokojące zderzenie, które mogło zagrozić ich imponującej serii zwycięstw. Czy „The Road to Redemption” dla Lakers może być kontynuowany bez zmartwień o zdrowie swojego centra?
Ayton uderza w kolano – co ten uraz oznacza dla Lake Show?
Niedzielny triumf Los Angeles Lakers nad New Orleans Pelicans wynikiem 133-121 przyniósł nie tylko cenne zwycięstwo, ale i chwilę grozy. Deandre Ayton, który w tym sezonie stał się nieodłącznym elementem gry w pomalowanym, musiał opuścić parkiet w czwartej kwarcie po nieprzyjemnym kontakcie kolanami z Derikiem Queenem z Pels. Zeszłotygodniowa kontuzja kolana już zdążyła przypomnieć Aytonowi, jak kruche potrafi być zdrowie w trakcie intensywnego sezonu NBA, co naturalnie wywołało falę niepokoju wśród fanów w Mieście Aniołów.
Ayton, który niedawno wrócił do gry po stłuczeniu prawego kolana odniesionym 22 listopada przeciwko Utah Jazz, powrócił na parkiet w starciu z Dallas Mavericks zaledwie dwa dni przed incydentem z Pelicans. Wyglądało na to, że po tym drugim zderzeniu, kontuzja mogła się odnowić, a centrum udało się prosto do szatni pod okiem sztabu medycznego. Na szczęście dla Lakers, po meczu nadeszła wieść, która uspokoiła całe miasto.
Jak poinformował Dave McMenamin z ESPN, sam Ayton zapewnił, że nic poważnego się nie stało. Po tym, jak emocje opadły, Ayton wyznał: „Ochłonęło po meczu, więc teraz jestem w porządku”. Dodał także, że moment opuszczenia parkietu był dla niego swego rodzaju wybawieniem, mówiąc: „JJ [Redick] powiedział, że i tak zamierzał mnie zmienić, więc to był dobry moment”. Oczywiście, ta deklaracja to balsam na serca kibiców, ponieważ Ayton jest kluczową postacią.
Od sceptycyzmu do fundamentu – Fenomen Aytona w Lakers
Dla Lakers, pozyskanie Aytona jako wolnego agenta latem było strzałem w dziesiątkę, choć wielu sceptyków, widząc jego niespójne występy w Portland, kręciło nosem. Ten były numer jeden draftu, który w poprzednich latach grał w zaledwie 95 z 164 możliwych meczów (licząc sezony 2023-2025), teraz odżył. W tym sezonie, u boku takich gigantów jak LeBron James i świeżo sprowadzonego obwodowego strzelca, notuje solidne 16 punktów i 8,6 zbiórki.
W starciu z Pelicans Ayton pokazał swoją wartość: 22 punkty, 12 zbiórek i cztery bloki to statystyki, które cementują jego rolę. Co ciekawe, Ayton i Luka Dončić, gwiazda z tego samego rocznika draftu, złapali fantastyczną chemię, przekuwając oczekiwania w realną siłę na parkiecie. Centrum otwarcie mówi o tym, jak zewnętrzna presja wpłynęła na jego motywację.
Ayton podsumował swoją przemianę, mówiąc: „Szczególnie wchodząc w sezon, słysząc cały ten szum i głosy krytyki, zwłaszcza po pierwszym meczu, to rozpaliło mi ogień pod spodem do tego stopnia, że skoncentrowałem się na obronie, a po drugiej stronie parkietu nie muszę się zbytnio martwić, tylko stawiać zasłony i otwierać przestrzeń dla chłopaków, gdy ruszam do kosza”. A potem dodał zdanie, które idealnie oddaje obecny stan zespołu: „Wszystko naprawdę zaczyna do siebie pasować i zdaję sobie sprawę, że generuję mnóstwo energii”.
Czy Lakers są gotowi na prawdziwą wojnę w Konferencji Zachodniej?
Z Deandre Aytonem zdrowym, Los Angeles Lakers wyglądają na maszynę, którą Redick mógł budować przez cały swój drugi rok pracy, mając wreszcie pełny skład z Donciciem. Z bilansem 15-4, zajmują drugie miejsce w Konferencji Zachodniej, wygrywając siedem kolejnych spotkań i osiem z ostatnich dziesięciu. Co ważniejsze, LeBron James wrócił do pełnej sprawności po uporczywych problemach z rwą kulszową, co oznacza, że potencjalny rzut startowy Lakers jest tak groźny, jak rzadko kiedy w ostatnich latach.
Porażka w pierwszej rundzie play-offów z Minnesota Timberwolves w zeszłym sezonie wciąż musi stanowić potężną motywację na kwiecień i maj. Choć Oklahoma City Thunder są obecnie faworytami na Zachodzie, Lakers jawią się jako ich główny i najbardziej realny rywal.
Nadchodzący tydzień wystawi jednak ich solidność na ciężką próbę. Czeka ich seria czterech meczów przeciwko drużynom z dodatnim bilansem. Zaczną poniedziałkowym starciem u siebie z Phoenix Suns, a następnie wybiorą się na wyjazd, gdzie zmierzą się z Toronto Raptors, Boston Celtics i Philadelphia 76ers. To jest ten czas, aby udowodnić, że najgorsze obawy o kontuzję Aytona są zażegnane, a ten zespół ma fundamenty, by w walce o tytuł pokonać każdego.









