LeBron James obwinia straty piłki za porażkę Lakers w czwartym meczu z Rockets.

Po nieoczekiwanej porażce w Czwartym Meczu, Los Angeles Lakers stanęli w obliczu bolesnej rzeczywistości, tracąc szansę na szybkie zamknięcie serii pierwszej rundy play-off. Czy koszmarne straty i kontrowersyjne decyzje sędziowskie zepchnęły Jeziorowców na skraj przepaści? LeBron James, jak zawsze w centrum uwagi, jasno wskazał winowajców tej spektakularnej wpadki.

Czy LeBron James weźmie winę za katastrofalne straty Lakers?

Los Angeles Lakers ponieśli dotkliwą porażkę 115-96 z Houston Rockets w Czwartym Meczu, co skróciło ich prowadzenie w serii do 3-1 i zmusiło drużynę do powrotu do Los Angeles na decydujące starcie. Rakiety od początku narzuciły swoje tempo, budując dwucyfrowe prowadzenie już w pierwszej połowie i powiększając je do 25 punktów w drugiej. Mimo absencji Kevina Duranta, Houston zaprezentowało niesamowitą głębię – wszyscy pięciu starterów zanotowało co najmniej 16 punktów, a Amen Thompson (23 pkt), Tari Eason (20 pkt) i Alperen Sengun (19 pkt) prowadzili atak.

Po meczu gwiazda Lakers, LeBron James, nie owijał w bawełnę, wskazując palcem na największy grzech swojego zespołu: niefrasobliwość w posiadaniu piłki.

„Mieliśmy kilka strat. Oczywiście, zaczęło się to ode mnie. Moja strata była nie do przyjęcia” – stwierdził James, biorąc na siebie odpowiedzialność.

Statystyki nie kłamią: Lakers zanotowali aż 23 straty, które Houston zamieniło na 30 punktów. Sam James zakończył spotkanie z wynikiem 10 punktów, 9 asyst, ale i 8 stratami – to drastyczny spadek produktywności w porównaniu do pierwszych trzech meczów serii.

James stanowczo podkreślił, co zepsuło grę Lakers. Nie chodziło o wysiłek w obronie.

„Obrona nie była naszym problemem. To była nasza ofensywa” – dodał po meczu.

Dodatkowo, James zaznaczył, że świadomość problemu istniała już przed rozpoczęciem rywalizacji.

„Wiedzieliśmy już, zanim seria się rozpoczęła. Jeśli chcemy wygrać tę serię… musimy chronić piłkę”.

Lakers nie potrafili wykorzystać swoich szans. James odrzucił również sugestie, jakoby zmęczenie po dogrywce w Meczu Trzecim miało wpływ na ich dyspozycję. Jego protokół regeneracyjny pozostał niezmienny: spanie, kriokomora, kąpiele lodowe i treningi. „Nic się dla mnie nie zmieniło” – zapewnił.

Dramatyczne wyrzucenia z boiska: Czy sędziowie odebrali Lakersom szansę?

Gra zaczęła się wymykać spod kontroli Lakers w połowie trzeciej kwarty, kiedy Deandre Ayton został wyrzucony z boiska po otrzymaniu przewinienia typu flagrant 2 za kontakt z głową Senguna. Ayton był jednym z najbardziej efektywnych graczy Lakers, notując wtedy 19 punktów i 10 zbiórek. James miał poważne zastrzeżenia co do tej decyzji.

„Myślę, że asekurował się przed Sengunem przy grze tyłem do kosza… jego ręka ześlizgnęła się podczas wyskoku i trafiła go w głowę” – argumentował James. Dodał z nutą oburzenia: „Trzeba być naprawdę świetnym, żeby tak celowo uderzyć kogoś łokciem”.

W momencie opuszczenia parkietu przez Aytona, Lakers tracili 19 punktów, a Houston w tej kwarcie, po tym zdarzeniu, zdominowało przeciwnika wynikiem 34-18, praktycznie przypieczętowując zwycięstwo.

Jednak James był jeszcze bardziej krytyczny wobec późniejszego wyrzucenia Adou Thiero za krótką wymianę zdań na parkiecie. To wywołało prawdziwą falę frustracji u weterana.

„Bardziej irytuje mnie to, że wyrzucili Adou” – wyznał James. „To było niepotrzebne i nie miało sensu… dać mu dwa faule techniczne… to było absurdalne”.

Rakiety utrzymały przewagę do końca spotkania, inkasując 19-punktowe zwycięstwo i unikając eliminacji.

Brak fałszywego poczucia bezpieczeństwa przed Meczem Piątym

Mimo prowadzenia 3-1 w serii, James stanowczo odrzuca możliwość spoczęcia na laurach. Weteran z Akron wie, że komfort w play-offach to pułapka.

„Nie ma czegoś takiego jak komfort, dopóki seria się nie skończy. Nie ma mowy. I żaden z nas tego nie czuje” – oznajmił James.

Dla Lakers, powrót do domu na Mecz Piąty oznacza konieczność powrotu do fundamentów, zwłaszcza do koncentracji na ataku pozycyjnym i minimalizowaniu błędów.

„Dziś nie wykonaliśmy tego przez 48 minut. Dlatego staniemy się lepsi” – podsumował swoje oczekiwania co do dalszej części rywalizacji. Bez radykalnej poprawy turnoverów, nawet 3-1 może okazać się niewystarczającym buforem bezpieczeństwa.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482