Wszyscy postawili na Houston Rockets, ale Los Angeles Lakers dokonali sensacji, prowadząc 2-0 w pierwszej rundzie play-offów, mimo absencji Lukca Dončicia i Austina Reavesa. Czy to już koniec dla Młodych Rakiet, czy LeBron James i jego ekipa mają jeszcze przed sobą trudniejszą przeprawę? Eksperci już skreślili rywali, ale weteran z LA ma inne plany.
Czym straszy LeBron James przed wyjazdem do Teksasu?
Niektórzy już zacierają ręce, zapowiadając szybkie zakończenie tej serii. Argument jest prosty: Lakers, z LeBronem Jamesem na czele, zdominowali pierwsze dwa mecze. W obliczu rzekomej przewagi Lakers w doświadczeniu, a nieobecności kluczowych graczy Rockets, niektórzy uważają, że Houston jest „zbyt daleko”, by myśleć o odwróceniu losów rywalizacji, niezależnie od tego, czy Doncic i Reaves wrócą, czy nie. Jednak dla kogoś takiego jak LeBron James, który widział już chyba wszystko w NBA, takie pogłoski to tylko paliwo. Nie zamierza pozwolić swoim kolegom z drużyny, by uwierzyli w te proste narracje medialne.
Po sesji treningowej przed trzecim meczem w Houston, centrum Lakers, Deandre Ayton, podzielił się atmosferą panującą w zespole. Wypowiedź Aytona rzuca światło na mentalność, którą LeBron narzuca drużynie, gdy gra toczy się o poważne stawki.
„LeBron daje bardzo jasno do zrozumienia, żebyśmy się nie rozluźniali, i JJ też to powtarza” – powiedział Ayton. „Więc, bez popadania w samozadowolenie. To są play-offy. Jeśli cokolwiek się wydarzy, chcemy załatwić sprawę tak samo, jak załatwiliśmy ją tutaj. Utrzymać wszystko stabilne, a to, co wypracowaliśmy na treningach, przeniesiemy tam.”
To klasyczny mentalidade mistrzów – faza pucharowa to inna bajka. Brak komfortu to podstawa.
Młodość kontra Weterani: Rola Kevina Duranta
Houston Rockets, mimo młodego rdzenia, byli teoretycznie wzmocnieni sprowadzeniem Kevina Duranta, który miał być tym elementem, który przepchnie ich przez pierwszą rundę. Niestety, pech nie omija Rakiet; Durant opuścił pierwszy mecz z powodu drobnej kontuzji kolana. Choć wrócił na parkiet w Game 2, Lakers skutecznie go ‘wyłączyli’, zwłaszcza w drugiej połowie.
Jeśli Houston ma realne szanse na odwrócenie سری, potrzebują Duranta na poziomie MVP. I to właśnie komunikuje LeBron. Ma jasny przekaz nie tylko do swoich kolegów, ale i do fanów: oczekuje, że Durant w końcu pokaże ten wyższy bieg, aby Lakers nie doprowadzili do wyniku 3-0. Dla Lakers to idealna sytuacja wyjściowa, ale trzymają się twardo gruntu. Kiedy ma się w składzie wizjonera takiego jak LeBron, nie ma miejsca na świętowanie przedwczesnych sukcesów.
Czy Lakers utrzymają ten nieoczekiwany impet?
Sytuacja Los Angeles jest paradoksalna – prowadzą, ale nadal są postrzegani jako ci, którzy muszą udowodnić, że potrafią wygrać serię, zwłaszcza biorąc pod uwagę niepewną przyszłość samego LeBrona. Jednak z perspektywy taktycznej, powrót Dončicia i zdrowie Kevina Duranta będą kluczowe dla Rockets. Dla Lakers, utrzymanie intensywności i unikanie pułapki samozadowolenia, jak podkreśla Ayton, jest ważniejsze niż wyniki pierwszych dwóch spotkań.
Kolejne starcia w Teksasie zadecydują, czy Lakers faktycznie odzyskali dominację, czy też Rockets po prostu mieli słaby start. Czwarty mecz serii, który odbędzie się w piątek, z sugestią godziny 20:00 czasu wschodniego, a następnie piąty mecz w niedzielę o 21:30 ET – to sprawdzian dla odporności psychicznej mistrzów i ambicji młodego Houston.









