Los Angeles Lakers, od lat balansujący na krawędzi wielkości, ponownie stoją przed turbulentnym okresem. Drużyna, która zeszły sezon zakończyła rozczarowującym odpadnięciem w pierwszej rundzie play-offów, teraz ma przed sobą offseason pełen trudnych decyzji. Czy pod wodzą kadencji, która ma przynieść drastyczne zmiany, uda się im wrócić do grona elit Zachodu? Jedno jest pewne: przyszłość LeBrona Jamesa rzuca długi cień na całą organizację.
Czy Denver Nuggets celuje w gwiazdy Lakers, realizując potencjalny transfer LeBrona?
Zeszłego lata LeBron James i Lakers zaskoczyli świat NBA, cicho decydując się nie przedłużać umowy o kolejny sezon. Po raz pierwszy od niezwykle długiego czasu, James wchodzi w ostatni rok kontraktu i w lipcu zostanie nieograniczonym wolnym agentem. Oczywiście re-signatura jest możliwa, ale plotki buzują, a po ośmiu latach spekuluje się, że era Jamesa w purpurowo-złotych barwach może dobiegać końca. Pojawia się kluczowe pytanie: jak odejście ikony może wzmocnić skład Lakers?
ESPN donosi, że pojawiły się źródła łączące Jamesa z faworytami Zachodu – Denver Nuggets. Czy to oznacza, że czterokrotny MVP miałby stworzyć potrójny atak z Nikolą Jokiciem i Jamelem Murrayem? Co więcej, portal ten nakreślił potencjalny scenariusz wymiany sign-and-trade, która teoretycznie wysłałaby Jamesa do Denver, a do Los Angeles sprowadziła kilku wartościowych graczy.
ESPN sugeruje, że ewentualne dołączenie Jamesa do Nuggets mogłoby stworzyć szansę na wymianę sign-and-trade dla Lakers, która mogłaby obejmować „ograniczonego wolnego agenta, skrzydłowego i klienta Klutch, Peytona Watsona, lub weterana, skrzydłowego Camerona Johnsona, który w przyszłym sezonie zarobi 23 miliony dolarów w ostatnim roku swojego kontraktu”. Dziennikarze dodają: „Johnson, który w tym sezonie trafia 42,8% za trzy punkty, dałby Lakers kolejnego zabójczego strzelca do postawienia obok Doncicia i Reavesa.”
Scenariusz, który uratuje wszystkie strony? Analiza wymiany
Ten potencjalny układ sił mógłby okazać się produktywny dla wszystkich trzech zaangażowanych stron: Jamesa, Lakers i Nuggets. Dla Jamesa, który od lat dąży do kolejnego mistrzostwa, gra u boku Jokicia i Murraya mogłaby być najłatwiejszą drogą do sukcesu nie widzianą od jego czasów w Miami Heat czy wczesnym Cleveland. W tym systemie James komfortowo operowałby jako klasyczny slashing small forward, czyniąc ofensywę Nuggets niemal niemożliwą do zatrzymania na poziomie taktycznym.
Z drugiej strony, czy James, w tak zaawansowanym stadium kariery, chciałby opuścić Los Angeles – miasto, w którym przez dekadę budował swoje pozycje pozaboiskowe i przygotowywał się do życia po koszykówce? To jest czynnik, którego nie można pominąć.
Z punktu widzenia Lakers, perspektywa ta brzmi wręcz kusząco. Pozyskanie Johnsona i Watsona, dwóch graczy nastawionych ofensywnie, nie załatałoby dziur w obronie, ale strzelecka precyzja Johnsona i wszechstronność Watsona znacząco podniosłyby potencjał ofensywny ekipy dowodzonej przez Dončića i Reavesa. To byłby potężny zastrzyk ofensywnej siły ognia.
Nuggets stają się superpotęgą, Lakers odzyskują przyszłość
Z kolei dla Nuggets, przyjęcie Jamesa podniosłoby ich notowania w Konferencji Zachodniej do absolutnego zenitu. Choć straciliby głębię składu, dodanie przywództwa i koszykarskiej inteligencji Jamesa do drużyny z Jokiciem natychmiast uczyniłoby ich faworytami do tytułu – to scenariusz gwarantujący walkę o mistrzostwo jeszcze intensywniejszą niż dotychczas. Dla Nuggets to byłaby inwestycja w natychmiastowy sukces.
Gdy offseason rusza pełną parą, należy spodziewać się lawiny scenariuszy dotyczących przyszłości Jamesa, które zdominują nagłówki internetowe. Ta niepewność związana z „wielkim numerem 23” może sprawić, że tegoroczne lato na parkiecie będzie jednym z najbardziej wybuchowych od lat.









