LeBron James w Golden State Warriors? Marzenie Curry’ego może stać się faktem, ale cena jest wysoka.

Za nami Finały NBA, ruszył offseason, a Draft zbliża się wielkimi krokami. W obozie Golden State Warriors wrze od plotek. Kogo wizją okaże się gwiazda, która wesprze Stephena Curry’ego, i jak agresywnie Warriors będą o to walczyć? Czas nagli, a najgorętszym tematem w Bay Area jest potencjalne, sensacyjne wzmocnienie.

Czy sen o LeBronie Jamesie staje się realny dla Wojowników?

Zegar tyka dla Curry’ego, a najlepsza szansa na przebudowę składu wydaje się leżeć w wolnej agenturze, biorąc pod uwagę ich pozycję w Drafcie. Wszyscy mają na myśli jedno nazwisko: LeBron James. Starcie tytanów, Golden State Warriors kontra LeBron James — kiedyś oznaczało walkę o mistrzostwo, teraz może oznaczać sojusz.

Dan Woike z portalu The Athletic sugeruje, że istnieje sporo powodów, dla których James mógłby rozważyć dołączenie do Warriors tego lata. Woike spekuluje: „Myślę, że perspektywa gry ze swoimi przyjaciółmi i rówieśnikami byłaby dla niego kusząca. Jest o pokolenie starszy od większości dzisiejszych graczy NBA. Otoczenie się ludźmi w jego wieku, których zna, z którymi rywalizował i których szanował od ponad dekady, miałoby realną siłę przyciągania. I nie zapominajmy o wspaniałym wspólnym doświadczeniu wygrania złotego medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu. To wszystko może sprawić, że to rozważy.”

Być może istnieją też pozaboiskowe korzyści z przeprowadzki do Północnej Kalifornii, ale nie ma wątpliwości, że głównym motorem napędowym dla Jamesa byłaby gra u boku Curry’ego. To połączenie, o którym fani mogli tylko marzyć, a którego smak poczuli podczas dynamicznych, dwutygodniowych Igrzysk Olimpijskich. Wyglądało na to, że obaj to uwielbiali. Dlaczego więc nie spróbować tego przez kolejne 82 mecze sezonu zasadniczego? Wcześniej pojawiły się doniesienia, że Curry miał osobiście skontaktować się z 41-letnią gwiazdą Lakers, by ją zwerbować. Wyobraźmy sobie tę rozmowę: Ty prowadzisz rozgrywanie, ja gram dwójkę, tworzymy najbardziej niepowstrzymany duet w historii koszykówki i próbujemy napisać kolejny rozdział historii w play-offach.

Ofiara LeBrona, czyli ekonomiczny dylemat Warriors

Kwestia, którą wszyscy podnoszą, to potencjalna ofiara, jaką musiałby ponieść James. Jeżeli miałaby to być czysta „narodowa celebracja koszykówki”, jak sugeruje Woike, James z pewnością poważnie rozważyłby przenosiny do Golden State. Jednak jeśli liczą się inne czynniki – przede wszystkim finanse – sprawa komplikuje się dynamicznie.

Według Woike’a, Warriors są w stanie zaoferować Jamesowi wyjątek dla graczy ze średnim wynagrodzeniem (Mid-Level Exception, MLE), opiewający na skromne 15 milionów dolarów. To suma drastycznie niższa niż wszystko, co James zarabiał w jakiejkolwiek ze swoich 23 dotychczasowych kampanii w NBA. Woike kwituje to następująco: „MLE to dzikie obniżenie pensji i z pewnością uczyniłoby Jamesa najlepszym graczem w historii, który podpisałby kontrakt na podstawie takiego wyjątku. Czy by się na to zgodził? Jestem trochę sceptyczny.”

Woike słusznie zauważa, jak bardzo James nadal inwestuje w swój warsztat. Utrzymanie tej intensywności jest znacznie łatwiejsze, gdy inkasuje się astronomiczne pensje, a nie zarabia się kwotę, która w realiach dzisiejszej ligi przypada graczowi kilka poziomów niżej. Czy chodzi o pieniądze? Nie jest jasne, jak bardzo James ceni teraz wynagrodzenie w tej fazie kariery, ale biorąc pod uwagę jego historię maksymalizowania zarobków, wątpliwe jest, by przyjął pensję rzędu 15 milionów dolarów tylko po to, by dzielić parkiet z Currym w Golden State.

Czy Curry naprawdę musi szukać nowego kompana?

Zastanówmy się, co to oznacza dla organizacji. Stephen Curry, fundament dynastii, wciąż prezentuje elitarny poziom, ale zespół musi myśleć strategicznie, by utrzymać się na szczycie. Próba znalezienia „nowego sidekicka” dla Curry’ego jest desperacką, ale logiczną koniecznością. Zamiast szukać perspektywicznego debiutanta w Drafcie (gdzie mają numer 11), kierunek „łatwiejszego” wzmocnienia poprzez wolnych agentów wydaje się priorytetem.

Pytanie brzmi: czy próba rekrutacji 41-letniego LeBrona, który kosztuje nie tylko miliony, ale i potencjalną reorganizację kadry, nie jest przypadkiem zbyt ryzykowną zagrywką? Czy wejście w erę post-dynastyczną nie powinno wyglądać inaczej, niż poprzez sprowadzanie weterana, który może być bardziej zainteresowany olimpijskim finałem niż żmudnym sezonem zasadniczym? To jest dylemat, przed którym stoi zarząd, balansując między chęcią natychmiastowego powrotu do walki o pierścienie a długoterminową wizją po erze Curry’ego.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483