LeBron James żartuje z Ojcem Czasem po festiwalu wsadów w ostatnim meczu jako 40-latek.

Czy Tajemnica Wiecznej Młodości Lebrona Jamesa to tylko genetyka, czy może piekielnie ciężka praca? Ostatnie występy 40-letniego Króla, w tym jego spektakularne wsady, zmuszają do przewartościowania definicji „starzenia się” w kontekście NBA. Los Angeles Lakers rozbili Sacramento Kings, a James dostarczył fanom materiału, który obiegł sieć i podważył wszelkie dotychczasowe normy dla graczy w jego wieku.

Ostatni taniec czterdziestolatka: Legendarny LeBron w szczytowej formie

W swoim ostatnim meczu, rozgrywanym tuż przed ukończeniem 41 lat, LeBron James zaserwował publiczności w Crypto.com Arena prawdziwy spektakl. Mecz zakończył się deklasacją Sacramento Kings wynikiem 125-101, a sam James pokazał, że wiek to dla niego jedynie sugestia. Wsady, które zaprezentował, były nie tylko widowiskowe, ale i energetyczne, co jest ewenementem biorąc pod uwagę jego metrykę. Mowa tu o zjawiskowym, podwójnym machnięciu ręką i odwróceniu się w powietrzu (double-clutch reverse jam), oraz dynamicznym wsadem po alley-oopie od Marcusa Smarta. Dodatkowo, kibice pamiętają ten mecz także ze względu na asystę Luki Dončicia, która zaowocowała kolejnym potężnym wsadem.

Te akcje cementują pozycję Jamesa jako absolutnego fenomenu. Przez cały sezon, w którym kończył 40 lat, notował średnie na poziomie 23,9 punktu, 7,4 asysty, 7,1 zbiórki, 1,1 przechwytu i dwie celne trójki na niesamowitej, 52-procentowej skuteczności z gry. Kiedy we wtorek skończy 41 lat, stanie się szóstym najstarszym zawodnikiem, który pojawił się na parkiecie w meczu sezonu zasadniczego. To statystyka, która powinna wywołać głośne westchnienie podziwu.

Najbardziej efektywna noc w karierze: Czy to jest ta zasobna „dziewiątka”?

Wspomniany mecz przeciwko Kings nie był tylko pokazem sprawności fizycznej. Był to pokaz wyjątkowej efektywności. LeBron zakończył spotkanie z dorobkiem 24 punktów, trafiając 11 z 13 rzutów z gry (FG), dorzucając pięć asyst, trzy zbiórki i dwa przechwyty, cementując tym samym przełamanie trwającej trzy mecze serii porażek Lakers.

Jak donosi ESPN Research za Matta Williamsem, jego skuteczność na poziomie 84,6% z gry to jego najlepszy występ pod względem efektywności w barwach Lakers i trzeci w całej 23-letniej karierze! Taki wskaźnik efektywności w grze wysokiego wolumenu to coś, co większość graczy notuje raz na kilka sezonów, a nie pod koniec czwartej dekady życia.

Kiedy po meczu zapytano go o to, jak się czuje, świeżo upieczony czterdziestolatek rzucił krótkie, ale wymowne riposty. Zacytujmy: „Jestem w bitwie z [Ojcem Czasem] i muszę powiedzieć, że na ostatniej prostej (back nine) zgotowałem mu niezłe lanie” (tłumaczenie za ESPN Dave’a McMenamin). Ten golfowy idiom ma sens, tym bardziej że sam James przyznaje, iż woli oglądać highlighty z golfa niż śledzić współczesną NBA. Niezaprzeczalne jest jednak to, że gra na kosmicznie wysokim poziomie jak na swój wiek.

„Zrobię, co trzeba”: W obliczu kontuzji Reavesa

Oczywiście, nie wszystko idzie gładko. Wiele mówiło się o negatywnym netto ratingu Jamesa w pewnych konfiguracjach składu, zwłaszcza w zestawieniach z Dončiciem, oraz o jego, delikatnie mówiąc, przeciętnej obronie w sezonie 2025-26. Te obawy nasiliły się po tym, jak Austin Reaves, drugi strzelec drużyny, wypadł na co najmniej miesiąc z powodu naderwania mięśnia łydki drugiego stopnia.

W obliczu tej absencji, LeBron zasygnalizował jasno, że jest gotów na zwiększone obciążenie. Jak stwierdził: „Zrobię wszystko” (tłumaczenie za Lakers Daily Com). Kontynuował swoje refleksje: „Jeśli to ma być prowadzenie piłki, jeśli to ma być trochę więcej zbiórek w defensywie, odrobinę więcej punktowania, trochę więcej asyst. Robiłem to wszystko i wciąż potrafię robić to na wysokim poziomie, jeśli zajdzie taka potrzeba”.

Luka Dončić zdaje sobie sprawę, że ciężar odpowiedzialności spoczywa teraz przede wszystkim na barkach jego i Jamesa. „Myślę, że to zaczyna się od nas” – skomentował Dončić dla ESPN. „A kiedy AR wróci, będziemy to my wszyscy trzej. Ale teraz, to zaczyna się od nas. Musimy pokazać, na co nas stać, i jeśli to zrobimy, my obaj – cała grupa pójdzie za nami”.

Lakers (bilans 20-10) zmierzą się teraz z Detroit Pistons (24-8) we wtorek. Ten mecz będzie symbolicznym momentem – pierwszym meczem LeBrona Jamesa jako 41-latka, przypadającym dokładnie w jego urodziny. Czy Król będzie świętował kolejną niespodziewaną asystą, czy może zaskoczy wszystkich kolejnym wsadzeniem, zmuszając Ojca Czasu do rezygnacji z dalszego ścigania? Przekonamy się wkrótce.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483