Lowe ostrzega: Donovan Mitchell może odejść z Cavaliers po kolejnej porażce w play-offach.

Donovan Mitchell, bez wątpienia jeden z najbardziej elektryzujących strzelców w dzisiejszej NBA, stoi na krawędzi. Pogłoski o jego potencjalnym odejściu z Cleveland Cavaliers narastają, a każdy kolejny zawodowy występ w play-offach może być dla niego ostatnim w barwach „Kawalerii”. Czy to możliwe, że ten wybitny zawodnik, notujący historyczne statystyki, zdecyduje się na wstrząsającą zmianę otoczenia?

Czy Cleveland to już punkt krytyczny dla „Spidiego”? Eksperci nie biorą jeńców

Atmosfera wokół Donovana Mitchella i Cleveland Cavaliers staje się gęsta niczym dym po celnym rzucie z dystansu. Po transferze, który miał uczynić z Cavs realnego kandydata do tytułu, oczekiwania szybują pod nieboskłon. Niestety, jeśli wyniki w fazie posezonowej nie sprostają ambicjom, spekulacje na temat przyszłości gwiazdy mogą szybko przejść w czyny.

Jak donosi insider NBA, Zach Lowe, dla Mitchella i organizacji Cavs zbliża się „przejście krytyczne”. Lowe porównał obecną sytuację Cavs do tej, z jaką borykali się Los Angeles Clippers z Chrisem Paulem i Blake’em Griffinem dekadę temu – zespół o potencjale na mistrzostwo, który notorycznie zawodził we wczesnych fazach play-offów, co z czasem prowadzi do rozkładu.

Lowe na swoim podcaście wyraził swoje obawy:

„To jest dla mnie wybór na rozdrożu. Jeśli ponownie zawiodą w play-offach, oni już wymienili jednego z tych chłopaków [w kontekście wcześniejszych ruchów składu, choć w oryginalnym źródle mowa o handlu, który miał miejsce przed transferem Mitchella, to kontekst jest jasny], on nie jest zagrożeniem ucieczką tak od razu. Nie mówię tego. Po prostu przychodzi taki moment – widzieliście to z Clippers, z erą Chrisa Paula i Blake’a Griffina – kiedy po prostu zbyt wiele razy przegrywasz zbyt wcześnie w play-offach w stosunku do twoich predyspozycji, to zaczyna iść w złym kierunku. I myślę, że Cleveland jest blisko tego punktu, a ja chcę zobaczyć głębszy bieg w play-offach w wykonaniu Donovana Mitchella.”

To mocne słowa. NBA to biznes, a niezrealizowane obietnice budowania zwycięskiej maszyny często kończą się rozstaniem. Cavs wydali wiele, by sprowadzić Mitchella, ale jeśli ma on odejść, zanim zbudują coś trwałego, cała inwestycja może okazać się pyrrusowym zwycięstwem.

Kontrakt Mitchella: Czas na decyzję, której boi się mały rynek

Kluczowym elementem tej układanki jest kontrakt Mitchella. Obecnie ma on tylko jeden gwarantowany rok pozostały w umowie, co jest koszmarem dla mniejszych rynków, takich jak Cleveland. Zespoły te panicznie obawiają się sytuacji, w której supergwiazda odmawia przedłużenia kontraktu, co zmusza organizację do wymiany za ułamek jego wartości, by nie stracić go za darmo.

Plotki sugerują, że Mitchell nie zamierza podpisywać przedłużenia umowy, dopóki Cavaliers nie awansują do Finałów Konferencji Wschodniej przynajmniej raz. Jeśli drużyna, mimo wzmocnień, odpadnie w pierwszej rundzie – czy to z hipotetycznym rywalem pokroju Toronto Raptors, czy z faworyzowanym numerem jeden konferencji, jak w źródle Detroit Pistons – będzie to równoznaczne z katastrofą.

Jeśli Mitchell nie podpisze nowego zobowiązania, wymiana jest scenariuszem wysoce realistycznym. Zresztą, ruch ten ma swojego zabezpieczającego bukmachera: transfer Jamesa Hardena. Posiadanie Hardena, który potrafi dyrygować ofensywą bazującą na dominujących podkoszowych (Jarrett Allen i Evan Mobley), daje Cavs solidny plan B. Wymiana Mitchella za innego gracza All-Star lub solidny pakiet młodych prospektów mógłby przebudować przyszłość Cavs.

Czy „Big Four” ma szansę zaistnieć na dobre? Szanse na zatrzymanie gwiazdy

Pomimo tych mrocznych prognoz, naczelnym celem Cleveland nadal pozostaje mistrzostwo w obecnym sezonie. Wymiana Dariusa Garlanda na Hardena – to był sygnał, że klub stawia na „wygraną teraz”, a nie na powtarzanie błędów z przeszłości. To pokazuje, jak bardzo zarządowi zależy na tym, by Mitchell zobaczył, że budują coś znaczącego.

Dotarcie do Finałów Konferencji Wschodniej jest prawdopodobnie minimalnym progiem, który uspokoi Mitchella i przekona go do przedłużenia kontraktu, dając „Wielkiej Czwórce” kilka lat wspólnej gry. Warto jednak zwrócić uwagę, że ta spekulacja o odejściu narosła, zanim do zespołu dołączył Harden. Dodatkowa siła ofensywna Może kompletnie zmienić jego sposób myślenia.

Ostateczny scenariusz marzeń dla fanów Cavs to oczywiście mistrzostwo w tym sezonie i zatrzymanie Mitchella, co zapewniłoby dominację na Wschodzie na lata. Choć to mało prawdopodobne, niektórzy wciąż mają cichą nadzieję na „efekt LeBrona Jamesa” – powrót legendy, by zakończyć karierę i przy okazji podnieść standardy drużyny na kolejny sezony. Los Mitchella i Cavs zależy teraz od kilku zaciętych meczów w play-offach.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483