Czy Los Angeles Lakers naprawdę zyskali największy skarb w osobie Luki Dončicia? Ostatnie starcie z Denver Nuggets wywołało burzę na parkiecie i zapisało się w annałach ligi. Kiedy drużyna walczy o utrzymanie pozycji w klasyfikacji, postawa jej gwiazd staje się kluczowa, a popisy, które widzieliśmy, sugerują, że Lakers nie tylko wygrywają mecze, ale piszą nową historię.
Luka Dončić: Nowy Król Triple-Double, czy tylko cień Jokicia?
Sobotni wieczór w Crypto.com Arena dostarczył kibicom koszykówki prawdziwej adrenaliny. Los Angeles Lakers stoczyli zacięty bój z Denver Nuggets, który ostatecznie rozstrzygnęli na swoją korzyść dopiero po dogrywce, wynikiem 127-125. Choć zwycięstwo to było drużynowym triumfem, to performance Luki Dončicia wywołał największy szum. Słoweniec zdominował parkiet, notując 30 punktów, 11 zbiórek i 13 asyst, do których dołożył jeden przechwyt i trzy bloki w 43 minuty gry. Oczywiście, skuteczność rzutowa (10/26 z gry, 4/14 za trzy) mogłaby być lepsza, ale statystyki to jedno, a wpływ na grę to drugie.
Dončić wykonał coś więcej niż tylko solidne triple-double. Zapisując się w historii NBA, wyrównał osiągnięcie niesamowitego Nikoli Jokicia pod względem liczby meczów z co najmniej 30 punktami w statystykach all-around. Jak donosi portal Real App: „Luka Dončić wyrównuje wynik Nikoli Jokicia pod względem drugiego miejsca w historii NBA pod względem liczby triple-double z co najmniej 30 punktami”. To zestawienie, zważywszy na to, że serbski center jest uważany za jednego z najlepszych rozgrywających wszech czasów i aktualnego dominatora, musi budzić respekt.
Sezon 2026 dla Dončicia to kolejna demonstracja koszykarskiej dominacji. Jeszcze przed tym spotkaniem, jego średnie oscylowały na poziomie 32.9 punktu, 7.9 zbiórki i 8.5 asysty, przy efektywności 47.5% z gry. Gdy Lakers potrzebowali go najbardziej, by pokonać silnych Nuggets – Dončić dostarczył. Co ciekawe, w kluczowym momencie, to on zdobył decydujące punkty i nałożył blok na akcję przeciwnika, pieczętując zwycięstwo.
Potęga Lakers: Piąta wygrana z rzędu i walka o tron Zachodu
To zwycięstwo nad Denver to coś więcej niż tylko kolejny punkt w zestawieniu. To, co osiągnęli Lakers, analitycy określili mianem „najlepszego zwycięstwa w sezonie”. Drużyna poprawiła swój bilans do 42-25, umacniając się na trzecim miejscu Konferencji Zachodniej. Co więcej, wygrana zapewniła im zwycięstwo w serii sezonu zasadniczego przeciwko Nuggets.
Reporter Jovan Buha celnie podsumował nastroje panujące w szatni: „LA odniosło najlepsze zwycięstwo w sezonie. Wygrywają piąty mecz z rzędu, poprawiając bilans na 42-25. Wygrywają serię sezonu z DEN. Luka zanotował 30/11/13, w tym zwycięski rzut i decydujący blok. AR miał 32/7/6. LeBron miał 17/6/5.”
A skoro mowa o L.A. – pamiętajmy o Austinie Reavesie, który dołożył solidne 32 punkty, 7 zbiórek i 6 asyst, oraz o nieśmiertelnym LeBronie Jamesie, który pomimo zaawansowanego wieku, wciąż dostarcza 17 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst. To pokazuje głębię składu i to, że drużyna z Los Angeles wchodzi w decydującą fazę sezonu w fenomenalnej formie – osiem zwycięstw w dziesięciu ostatnich grach i pięć wygranych pod rząd to nie przypadek, to manifestacja celowego zgrania.
Nadchodzące wyzwanie: Wojna w Teksasie
Po takim emocjonalnym starciu z Nuggets, Lakers nie mogą sobie pozwolić na spadek koncentracji, bo w kalendarzu czeka ich kolejna twarda przeprawa. Już w poniedziałek udają się do Houston, gdzie zmierzą się z Houston Rockets prowadzonymi przez nieobliczalnego Kevina Duranta. Obecny bilans 19-13 na wyjeździe i 23-12 u siebie sugeruje, że Lakers są zdolni do wygrywania w każdych warunkach. Jednak Rockets z KD zawsze są groźni, a ich determinacja, by awansować wyżej, będzie maksymalna. Kolejny mecz to test dla mentalności Lakers: czy potrafią utrzymać tak wysoki reżim wygranych po emocjonującym overtime w starciu z wicemistrzami? Wszystko wskazuje na to, że ten skład Lakers jest gotowy na wszystko.









