Magiczny Johnson przeprasza za skreślenie 76ers po zwycięstwie nad Celtics.

Sezon play-off w NBA potrafi być brutalny dla ekspertów. Kiedy wydaje się, że losy serii są przesądzone, nagle na parkiecie pojawia się iskra i wszystko musi zostać napisane od nowa. Dokładnie tak było w starciu Philadelphia 76ers z Boston Celtics, gdzie legendy koszykówki gremialnie skazywały Szóstki na porażkę. Jeden z nich, sam Magic Johnson, musiał publicznie się do tego przyznać.

Czy Magic Johnson przeprasza za lekceważenie Sixers? Porażka, która zawstydziła proroków

Philadelphii 76ers udało się dokonać czegoś, co dla wielu wydawało się niemożliwe – odnieśli niezwykle waleczną wygraną 113-97 w Game 5 przeciwko Boston Celtics, redukując stan serii do 3-2. Zanim to nastąpiło, wielu, w tym sam Magic Johnson, zdawało się już stawiać krzyżyk na drużynie z Filadelfii, która przegrywała 1-3. Trzeba przyznać, że w świecie analityki sportowej, ten wynik musiał zaboleć i wymusić publiczne sprostowanie.

Kiedy rozbrzmiał końcowy gwizdek po imponującym występie Joela Embiida – 33 punkty, 8 asyst i 4 zbiórki – Magic Johnson nie miał wyjścia. Legenda Los Angeles Lakers poszła za głosem rozsądku i, co ważniejsze, szacunku dla gry, i skierowała publiczne przeprosiny do Sixers za to, że ich skreśliła.

Johnson napisał w mediach społecznościowych:

„Muszę przeprosić Philadelphia 76ers za to, że myślałem, iż seria jest skończona po Meczu 4. Dziś wieczorem 76ers pokonali Celtics, a przewodziła im dominująca gra pod koszem Joela Embiida – zdobył 33 punkty i zanotował 8 asyst!”

Trzeba docenić tę gestykulację. W świecie NBA, gdzie słowa wypowiedziane przez ikony niosą za sobą ogromny ciężar, publiczne przyznanie się do błędu jest dowodem na siłę charakteru.

Kto jeszcze dostarczył paliwa rakietom z Filadelfii? Analiza koszykarskiego renesansu

Embiid był oczywiście motorem napędowym, ale koszykówka to gra zespołowa. Jak słusznie zauważył Johnson, zwycięstwo w Bostonie nie byłoby możliwe bez solidnego wsparcia. Mówimy tu o zawodnikach, którzy stanęli na wysokości zadania w obliczu eliminacji sezonu.

Johnson kontynuował swoje pochwały, wyliczając kluczowych graczy, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tego zwycięstwa:

„Wystarczająco dużo pomocy otrzymał od 25 punktów Tyrese’a Maxeya, 16 punktów Paula George’a i 18 punktów Quentina Grimesa z ławki, w tym cztery celne trójki! Grimes grał solidnie również w obronie, co pomogło 76ers pokonać Celtics 113-97!”

Warto tu zwrócić uwagę na nietypowe zestawienie nazwisk, które sugeruje, że w tym konkretnym Game 5 mieliśmy do czynienia z nietypowym, ale skutecznym miksem ofensywnym – choć obecność Paula George’a (jeśli przyjmiemy, że cytat odzwierciedla pełny skład z danego dnia) obok Maxeya i Grimesa, sugeruje, że Sixers wykorzystali swój roster w sposób, którego analitycy się nie spodziewali po serii problemów. Kluczowy okazał się wkład Grimesa z ławki, który dostarczył nie tylko punkty z dystansu, ale i żelazną defensywę.

Strategia Nicka Nurse’a: Plan, który przechytrzył Celtics

Jednak nawet najlepsze indywidualne występy muszą być wpisane w ramy taktyczne. Tutaj punktem zwrotnym okazał się trener 76ers, Nick Nurse. Był on chwalony przez Magica Johnsona za perfekcyjne przygotowanie drużyny do meczu na wyjeździe, w kotle hali w Bostonie.

Ostatni fragment cytatu Johnsona jest tu najważniejszy:

„Kłaniam się trenerowi 76ers, Nickowi Nurse’owi, który miał fantastyczny plan gry i sprawił, że jego zespół uwierzył, że może pokonać Celtics na wyjeździe w Bostonie!”

To jest esencja play-offów. Kiedy drużyna znajduje się pod ścianą, potrzebuje nie tylko talentu, ale przede wszystkim niezłomności psychicznej i taktycznej przewagi. Nurse najwyraźniej złamał schematy, które wcześniej działały na korzyść Celtics, zwłaszcza po tym, jak w Game 4 Boston zdemolował rywala.

Wcześniej Johnson rozpływał się nad Celtics po ich dominacji w Game 4 (128-96), chwaląc ich obronę i 24 celne trójki, oraz wybitny występ Jaysona Tatuma, Jaya Browna i Darryla Pritcharda z ławki. Dlatego tak dużą zmianę w tonie po Game 5 należy traktować jako dowód, że w tej serii naprawdę nie można niczego brać za pewnik. Seryjny impet został złamany i teraz to 76ers mają psychologiczną przewagę przed powrotem do Filadelfii na Game 6.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483