Lakersi wygrali, ale czy kosztem rozumu? Marcus Smart, spektakularny powrót i $35,000 kary za gest w stronę sędziów – to była noc pełna skrajności w NBA. Podczas gdy kibice podziwiali jego ofensywną iskrę po powrocie z kontuzji, liga postanowiła surowo ukarać jego zachowanie na zapleczu szatni, co wywołało niemałe kontrowersje dotyczące wymiaru sprawiedliwości w obliczu publicznej krytyki.
Ofensywny żar po powrocie: Smart zaskakuje na parkiecie
Ostatni mecz Lakers w Salt Lake City przeciwko Utah Jazz (zwycięstwo 143-135) był dla Marcusa Smarta, obrońcy znanego przede wszystkim ze swojej nieustępliwej defensywy, prawdziwą eksplozją na tablicy wyników. Po powrocie po uporczywym urazie pleców, Smart pokazał, że potrafi punktować z nieprawdopodobną skutecznością. W Utah zapisał na koncie 17 punktów, trafiając oszałamiające 5 z 9 prób za trzy punkty, czując się swobodnie, gdy uwaga obrony Jazz skupiała się na Luku Dončiciu i LeBronie Jamesie.
To był już drugi taki ofensywny popis w ostatnim czasie. Tydzień wcześniej, w starciu ze Spurs, Smart zdobył 26 punktów, notując 8/14 zza łuku. Oczywiście, Smart jest w Los Angeles przede wszystkim dla swojego „wojowniczego” ducha po stronie defensywnej i umiejętności pokrywania najlepszych graczy przeciwnika – każda dodatkowa produkcja ofensywna jest więc mile widzianym bonusem, a nie standardem.
Jednak po tym wysokopunktowym widowisku, uwaga mediów i kibiców skupiła się nie tylko na jego grze, ale i na tym, co działo się po gwizdku. Nawet wygrana nie ukoiła jego frustracji, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Jazz zdobyli aż 78 punktów w pierwszej połowie. To właśnie problemy defensywne Lakers stały się ostatnio gorącym tematem dla trenera J.J. Redicka.
Surowsza kara niż za publiczne linczowanie arbitrów? Kontrowersje wokół gestu
Podczas gdy kibice i koledzy z drużyny chwalili Smarta za jego ofensywne przebudzenie, sędziowie mieli o wiele mniej miłe wspomnienia z tego wieczoru. Jak ogłoszono w sobotę, NBA nałożyła na gracza Lakers solidną grzywnę – $35,000. Powód? Obraźliwy gest wykonany w kierunku sędziego podczas przerwy meczowej.
To, co budzi kontrowersje, to zestawienie tej kary z niedawnym upomnieniem trenera Houston Rockets, Ime Udoki. Udoka, za publiczne zjechanie arbitrów po przegranym meczu, nazwał go „najgorzej prowadzonym, jaki widziałem od dawna”, twierdząc, że główny sędzia Zach Zarba był „zafascynowany” (starstruck), a reszta ekipy „nie powinna mieć prawa tam być”, otrzymał karę w wysokości zaledwie $25,000.
Komunikat działu prasowego NBA był jednoznaczny: „Obrońca Los Angeles Lakers, Marcus Smart, został ukarany grzywną w wysokości 35 000 dolarów za wykonanie nieprzyzwoitego gestu w kierunku oficjela meczowego – ogłoszono dziś przez Jamesa Jonesa, Wykonawczego Wiceprezesa, Szefa Operacji Koszykarskich. Incydent miał miejsce w przerwie wygranego przez Lakers 143-135 meczu z Utah Jazz 18 grudnia w Delta Center”.
Jeśli publiczna krytyka Udoki warta była 25 tysięcy, to wydaje się, że prywatny, „nieprzyzwoity gest” Smarta musiał być naprawdę czymś wyjątkowo wulgarnym, by zasłużyć na o dekadę tysięcy dolarów wyższą sankcję.
Zamiast płakać, trzeba grać lepiej: Smart wie, gdzie leży problem Lakers
Smart z pewnością uiści swoją grzywnę i skupi się na nadchodzącym meczu z Clippers. Jednak jego słowa po spotkaniu z Jazz stanowią cenną diagnozę problemów „Jeziorowców”. Powtarzające się kłopoty defensywne to według niego wynik zbyt dużego polegania na talencie ofensywnym.
Lakers zajmują obecnie szóste miejsce w NBA pod względem efektywności ofensywnej (118.8 punktu na 100 posiadań), ale jednocześnie plasują się na 22. pozycji w lidze pod względem obrony (117.1 punktu tracone na 100 posiadań). To klasyczny scenariusz drużyny pełnej gwiazd, która wierzy, że „jakoś to wygra”.
Smart ujął to jasno, wskazując na fundamentalny błąd w mentalności: „Mamy mnóstwo siły ognia w ofensywie” – stwierdził. „W tej grze, nazwijmy rzeczy po imieniu – ludzie chcą oglądać ofensywę. To jest istota tej gry, więc czasami jest trudno bronić. Dlatego, gdy jestem w pierwszej piątce, widać, że od pierwszego gwizdka staram się podchodzić do krycia jak najwyżej i wywierać presję na rywalach na całym boisku”.
Jego intencja jest prosta: chce narzucić twardy rytm i reguły gry dla całego zespołu, zanim rywal zdąży się rozpędzić. „Staram się – najtwardsza drużyna ustala zasady, więc próbuję ustalić reguły na wczesnym etapie, próbuję nas wcześnie rozkręcić. Nie zawsze się to udaje, ale w idealnym świecie tak by się działo”. Oby dla Lakersów ta lekcja defensywnej pokory okazała się cenniejsza niż niespodziewana kara finansowa dla ich najbardziej zadziornego zawodnika.









