Michael Kay wzywa Knicks do fizycznej zemsty na Wembanyamie za popchnięcie Brunsona.

Kontrowersje na parkiecie NBA przybierają na sile po niesportowym zagraniu Victora Wembanyamy na Jalenie Brunsonie. Nowojorska ikona radiowa, Michael Kay, postanowiła uderzyć pięścią w stół, wzywając Knicks do brutalnej, fizycznej odpowiedzi. Cała sytuacja rzuca cień na Finały NBA, wymuszając pytanie: czy koszykówka ma jeszcze miejsce na twardą grę, czy też „czyste” zagrania są jedyną dopuszczalną opcją?

Czy Michael Kay przesadził z wezwaniem do „fizyczności” na Wembanyamę?

Legendarny głos nowojorskiego radia, Michael Kay, nie owijał w bawełnę, serwując drużynie New York Knicks mocno doprawioną receptę przed czwartym meczem Finałów Konferencji. Krytykując brak reakcji drużyny na kontrowersyjne popchnięcie lidera, Jalena Brunsona, przez Victora Wembanyamę w trzecim meczu, Kay zaapelował o natychmiastową zemstę fizyczną. Argumentacja jest prosta, a przekaz – bezkompromisowy.

W swoim programie The Michael Kay Show na antenie ESPN New York, Kay wyraził swoje oburzenie milczeniem drużyny:

„Upewnijcie się, że poczuje. Upewnijcie się, że będzie wiedział. To jedna rzecz, która najbardziej mi przeszkadzała w Mecz 3. Każdy Knick widział, co stało się z ich liderem, ich kapitanem, facetem, który doprowadził ich do tego miejsca, Jalenem Brunsonem, a nikt się nie odwetował. Nikt.”

Prowadzący nie poprzestał na ogólnikach. Zaproponował konkretne, choć karkołomne, rozwiązanie, które z pewnością wywoła dreszcz emocji u fanów i oburzenie u ortodoksów:

„A może łokieć w żebra, który sprawi, że poczuje to przez następne trzy dni? Jak by to brzmiało?”

To wezwanie do eskalacji, choć sugerujące granice (unikanie celowego zranienia), wyraźnie wskazuje na nostalgiczną tęsknotę za bardziej „twardą” erą koszykówki.

Tęsknota za „Pat Riley Knicks” i rola wysokich graczy

Kay, precyzując swoje stanowisko, odciął się od intencji uszkodzenia Wembanyamy, ale podkreślił potrzebę wyznaczenia granic poprzez twardą grę pod koszem. Wskazał na podkoszowych Knicks jako klucz do zmiany dynamiki serii.

„Nie mówię, żebyście celowo go zranili” – zaznaczył Kay podczas audycji. – „Jest kilku wysokich graczy w składzie Knicks na ławce, którym powinno się pozwolić na potraktowanie Wembanyamy jak… nie zranić go, ale sprawić, by poczuł. Za każdym razem, gdy idzie do kosza, powinien to czuć. Niech to przypomina Knicks era Pata Rileya.”

Kay wymienił z nazwiska Karla-Anthony’ego Townsa, wzywając go, by zamiast rzucać za trzy punkty, częściej atakował strefę podkoszową, gdzie jest przewaga fizyczna (wspomniany gracz ma 7 stóp wzrostu i waży 248 funtów).

„Jeden z was dostanie faul” – zadeklarował Kay. – „A jeśli to ty, upewnij się, że Wembanyama poczuje ten faul.”

Ta retoryka nawiązuje do lat 80. i 90., kiedy fizyczność była nieodłącznym elementem walki o pozycję, a obrona często graniczyła z brutalnością, co Kay promuje jako antidotum na obecną dominację młodego Francuza.

Incydent Wembanyama-Brunson: Co orzekła NBA?

Sprawa, która wywołała burzę, miała miejsce w trzeciej kwarcie drugiego meczu, gdy Brunson próbował zastawić zasłonę na Wembanyamie w okolicach linii rzutów wolnych. Centrujący Spurs (7 stóp i 4 cale wzrostu) odwrócił się i oburącz popchnął Brunsona w kierunku parkietu, celując w górną część ciała, nawet w okolice głowy. Co znamienne, sędziowie nie odgwizdali faulu, a Wembanyama zdawał się rozbawiony konfrontacją.

Mecz zakończył się zwycięstwem San Antonio 115-111, przerywając 13-meczową serię zwycięstw Knicks w play-offach. Wembanyama zanotował 32 punkty, 8 zbiórek, 6 asyst i 3 bloki, minimalnie dorównując Brunsonowi pod względem punktów, ale to Knicks mieli problem z faulami. Trener Mike Brown publicznie skrytykował dysproporcję rzutów wolnych w drugiej połowie (24 dla Spurs, tylko 8 dla Knicks).

Sam Brunson, po meczu, odparł krótko: „Cokolwiek widzieliście, to widzieliście”.

Ostatecznie, główny sędzia ligi, Monty McCutchen, przyznał ESPN, że faul w tej akcji faktycznie został pominięty. Jednakże, NBA odmówiła retroaktywnego podniesienia tego przewinienia do flagrantu drugiego stopnia. W rezultacie Wembanyama pozostał przy dwóch punktach karnych za faule typu flagrant w fazie posezonowej, daleko od progu czterech punktów, które automatycznie skutkowałyby zawieszeniem. Jest on zatem uprawniony do gry w czwartym meczu, co czyni ostrzeżenia Kaya jeszcze bardziej palącymi.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483